reklama baner reklama

Nowe Teksty

Czerwony kryminał
Zimiński o 5. tomie "Skalpu"
Prawie jak Spider-Man
Tymczyński o 3. tomie "Deadpool Classic"
Komiksy na święta #2017
Chmielewski o wymarzonych reedycjach
Zmierzch szlachetnego dzikusa
Zimiński o 4. tomie "Skalpu"
Królik ronin i zagadka przeklętej świątyni
Grygiel o 31. tomie "Usagi Yojimbo"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Komiks

Head Lopper #01: Wyspa albo Plaga Bestii

Head Lopper #01: Wyspa albo Plaga Bestii

Scenariusz: Andrew MacLean
Rysunki: Andrew MacLean
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2017
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 170x260 mm
Cena: 55,00 zł
Wydawnictwo: Non Stop Comics
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Twórca ApocaliptiGirl, Andrew McLean, oddaje w Wasze ręce kolejną perełkę komiksu niezależnego. Czeka na Was miks akcji, fantasy i dekapitacji. Dużo dekapitacji.

Head Lopper to przesycona czarnym humorem opowieść o Norgalu wyruszającym na misję, która okaże się dużo poważniejszym wyzwaniem, niż pierwotnie przypuszczał... Kiedy za towarzyszkę podróży ma się głowę czarownicy, nic nie jest takie proste.

[opis wydawcy]

Galerie

Head Lopper #01: Wyspa albo Plaga Bestii Head Lopper #01: Wyspa albo Plaga Bestii Head Lopper #01: Wyspa albo Plaga Bestii Head Lopper #01: Wyspa albo Plaga Bestii

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

CO DWIE GŁOWY, TO NIE JEDNA



„Head Lopper” zadebiutował jako autorska, niszowa seria wydana własnym sumptem przez Andrew MacLeana, by po dwóch zeszytach zostać przejęty przez Image Comics. Co przesądziło o jego sukcesie? Raczej nie odkrywczość, bo historia Norgala Dekapitatora to dość typowe fantasy w lekko skandynawskich klimatach, ale na pewno udana fabuła. Nieco zakręcona, bardzo dobrze poprowadzona, która spodoba się miłośnikom gatunku.



Do brzegów wyspy Barra przybija on. Syn minotaura, egzekutor, dekapitator – Norgal. Wielki wojownik i posiadacz odciętej, ale gadatliwej (i zrzędliwej!) głowy Agathy Błękitnej Wiedźmy, przybywa by na zlecenie tutejszych duchownych zająć się wielkim wężem morskim od lat gnębiącym mieszkańców Castlebay. Jak się można spodziewać, wywiązuje się z niego doskonale, potwór pada martwy, niemniej duchowni, powołując się na własne ubóstwo, nie chcą zapłacić należnej kwoty. Norgal nie zamierza jednak czekać aż zmienią zdanie i sam bierze to, co jego. Zbulwersowany opat udaje się więc na skargę do władcy, żądając żeby rozkazano zabić dekapitatora.

Tymczasem sława Norgala roznosi się po okolicy. Czarownik z Czarnego Bagniska chce dostać w swoje ręce głowę Agathy, ponieważ jej moc pozwoliłaby mu wreszcie wyzwolić się z więzienia, w jakim się znalazł. Wie jednak, że nikt nie pokona dekapitatora, dlatego też decyduje się podstępem zwabić go do siebie. Jak? Każąc namiestnikowi wynająć Norgala do zabicia… jego samego. Czy w wyjściu z tej sytuacji pomoże naszemu herosowi Wiedźma? W końcu co dwie głowy, to nie jedna!



To, co w „Head Lopperze” rzuca się w oczy już na samym początku to oczywiście szata graficzna. Bardzo specyficzna, taka, która nie każdego kupi. Kreska jest tu prosta, podobnie jak kolorystyka, pod wieloma względami całość przypomina komiksy Davida B., skrzyżowane z dziełami ojca „Hellboya” Mike’a Mignoli (ten zresztą stworzył jedną z grafik – znajdziecie ją w bonusach), z tym że jest bardziej cartoonowa i nieskomplikowana. Mimo to ma swój urok, choć podobnych ilustracji każdy miłośnik opowieści graficznych widział już wiele i najczęściej lepiej wykonanych.



Przede wszystkim jednak „Head Lopper” zdecydowanie ma w sobie to „coś”. Coś, co przyciąga do komiksu, a potem wciąga w historię, którą opowiada i naprawdę intryguje. Chociaż fabuła nie jest szczególnie nowatorska, MacLean poprowadził ją tak znakomicie, że nie sposób tego nie docenić. Jest konkretna akcja, dużo walk, spora doza humoru, jeszcze więcej krwi i intryg (na nich zresztą opiera się całość), ale w tym wszystkim nie zabrakło także klimatu. Zabawa z „Head Lopperem” jest więc zadziwiająco dobra, choć nic tak naprawdę tego nie zapowiadało.



A jak prezentuje się samo wydanie? Jak zwykle w przypadku albumów od Non Stop Comics bez zarzutu. Mamy w końcu papier kredowy, dobrą jakość druku, solidną porcję dodatków (okładki, dodatkowe ilustracje, szkice), świetny przekład i konkretną liczbę stron (280) za przystępną cenę (okładkowe 55zł). Miłośnicy komiksów fantasy będą więc zadowoleni. Im „Head Loppera” polecam z czystym sercem.