reklama baner reklama

Nowe Teksty

Generyczność frankofona
Tymczyński o "Lady S #08: Racja stanu"
Okładka miesiąca: luty 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Dokąd zmierzamy, panie Vaughan?
Sus o 3. i 4. tomie "Paper Girls"
Cierpień (nie)młodej Gert ciąg dalszy
Wronka o "Nienawidzę Baśniowa #02: Fujowy żywot"
Początek końca
Sus o "B.B.P.O: Plaga żab #04"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Giraud wielkim komiksiarzem był

Przemysław Pawełek recenzuje Arzach. Szalony Eroktoman. Wakacje majora
6/10
Giraud wielkim komiksiarzem był
6/10
Moebius jest niekwestionowanym klasykiem. Jego wkład w sztukę komiksu jest ogromny, kreska mistrzowska, a bibliografia szanowana. Biorąc pod uwagę jednak, jak zestarzały się niektóre jego komiksy, trudno oprzeć się wrażeniu, że z Jeanem Giraudem jest nieco jak ze Słowackim w "Fedrydurke", bo jak wiadomo - Słowacki wielkim poetą był, kropka. Najnowszy zbiór krótszych historii Moebiusa to oparta na amerykańskich wydaniach wielkoformatowa antologia, która dziś może równie bardzo oczarować, co skonsternować.

Sięgając po ten tom, nie należy zapominać o tym, jak wyglądał świat europejskiego komiksu przed epoką Moebiusa - konwencjonalne fabuły, tradycyjna narracja, nawet jeśli fantastyka, to skrojona pod młodszego czytelnika. Giraud razem z kolegami postanowili po latach obecności na rynku wyjść poza zastane ramy. Najnowszy album z jego dokonaniami pokazuje z różnej perspektywy autora, który miał dość ograniczeń.

Pierwszy z zawartych tu rozdziałów, czyli "Arzach", to najmocniejsza część tego zbioru. Tytułowy short i powiązane z nim krótkie historie to pozbawione słów impresyjne opowieści o pilocie białego pterodaktyla. Mniejsze znaczenie ma tu fabuła, większe - operowanie nastrojem, ekspresją, przeniesieniem czytelnika do świata poza światem, stworzonym gdzieś w podświadomości autora. Można bawić się tu w metafizyczne interpretacje, ale może lepiej po prostu poddać się stworzonej przez niego niesamowitości, która robi wrażenie obrazami. Zbiorek otwiera krótka para-biograficzna opowiastka "Zboczenie", cierpiąca momentami na nadmierny słowotok, ale jednocześnie robiąca wrażenie niesamowitą kreską, operowaniem czystą czernią na bieli, surrealistycznymi pomysłami oraz nietuzinkową kompozycją plansz, bardziej niż z kimkolwiek innym kojarzącą mi się z dokonaniami Eisnera.

Kolejna część tomu, czyli "Szalony Erektoman" to kosmiczne SF o śmiesznym człowieczku i jego problemie ze wzwodem. Humorystyczna opowiastka jest niestety boleśnie nieśmieszna, a humoreska ewoluuje w niezrozumiałą space operę, gdzie kwestie seksualne i rozpłodowe pozostają wątkiem przewodnim. Moebius bawi się tu jako rysownik i jako scenarzysta, i o ile nie da się nic zarzucić temu pierwszemu, o tyle z tym drugim już jest gorzej. Fabuła jest dość chaotyczna i mało angażująca, a naćkanie w niej sporej ilości terminów mających wzbogacić Moebiusowy świat potęgowało raczej moje zagubienie niż głębię opowieści. Jednocześnie na co drugiej stronie znajduje się też niema krótka forma sekwencyjnie przedstawiająca deformującego się autora, i choć nie ma tu słów ani tradycyjnie rozumianej fabuły, jest tylko rozrysowana na całą stronę plansza po planszy przemiana, to przyswaja się ten twór lepiej niż historię pana ze wzwodem. Tomik domykają "Wakacje majora", czyli zbiorek form krótszych, dość rozstrzelonych tematycznie, podobnie jak wcześniej dość wyzwolonych formalnie, zwykle - choć nie zawsze - robiących wrażenie kreską, niekoniecznie kolorami, a przynajmniej na mnie nie robiących w ogóle wrażenia treścią.

Czwarty tom Moebiusowych dzieł zebranych na pewno skierowany jest do fanów tego autora, miłośników frankofońskiej klasyki i domorosłych archeologów komiksowej historii. Sięgnąć powinny też po niego osoby ceniące warsztat autora, ale przedkładające go ponad kwestie narracyjne czy fabularne, bo historie wydają się być często dla Moebiusa pretekstem, bywa że wystarczył mu jakiś niewybredny gag, a potem go rozciągał, i jak wynika z przedmów - z efektów był zwykle usatysfakcjonowany. No więc ja, jako czytelnik, z tych gagów się jakoś nie śmiałem, choć było na co popatrzeć. Co jednak z pozostałymi czytelnikami? I tak powinni po ten tom sięgnąć, bo sam "Arzach" to jest żelazna klasyka komiksu światowego, szkoda tylko, że w tym wydaniu 'wzbogacona' o dzieła nawet jeśli interesujące wizualnie, to stające w gardle i ciężkostrawne. Stąd też finałowa ocena, uśredniona dla całości tomu.

Opublikowano:



Arzach. Szalony Eroktoman. Wakacje majora

Arzach. Szalony Eroktoman. Wakacje majora

Scenariusz: Moebius
Rysunki: Moebius
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2018
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 21,6x28,5 cm
Stron: 168
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328135635
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Giraud wielkim komiksiarzem był Giraud wielkim komiksiarzem był Giraud wielkim komiksiarzem był

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

daniels -

"świat europejskiego komiksu przed epoką Moebiusa - konwencjonalne fabuły, tradycyjna narracja, nawet jeśli fantastyka, to skrojona pod młodszego czytelnika."
Problem w tym że w komiksie europejskim ciągle rysownicy przez pół roku ilustrują scenariusze sprawiające wrażenie napisanych w jedno leniwe popołudnie. Mainstream to ciągle takie pisarzyny jak Dufaux, Desberg (po co polscy wydawcy po nich sięgają?) czy nawet Dorrison, i gdzieś tam z boku, z tyłu funkcjonują Blain, Sfar czy Trondheim, jest niby Bourgeon, są niby fajne spółki autorskie jak Paringaux/Loustal, jak Pirus/Mezzo, ale to krople w morzu frankofońskiej przeciętności czy wręcz słabizny.