Obaner

Komiks

Sisters #11: Ona ma to we krwi

Sisters #11: Ona ma to we krwi

Scenariusz: Christophe Cazenove, William Maury
Rysunki: William Maury
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2018
Seria: Sisters
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 215x290 mm
Stron: 48
Cena: 24,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328135178
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Jedenasty tom humorystycznej serii o perypetiach dwóch sióstr: nastoletniej Wendy i o kilka lat młodszej Marine. W dniu narodzin Wendy rodzice zasadzili dla niej drzewo w swoim przydomowym ogrodzie. Od kilkunastu lat dziewczyna codziennie się nim opiekuje, podlewa w lecie, zabezpiecza w zimie. Kłopoty pojawiają się w dniu, kiedy młodsza Marine postanawia uznać drzewo za swoje, bo nie ma własnego... Równie dużo śmiesznych i niecodziennych sytuacji przydarzy się, gdy Marine stwierdzi, że koniecznie musi pomóc starszej siostrze w pomalowaniu jej pokoju. Nieszczęście wisi w powietrzu!
Autorami historii o dwóch siostrach są scenarzysta Christophe Cazenove (współtwórca niemal czterdziestu serii humorystycznych dla dzieci i dorosłych) oraz rysownik William Maury, który oprócz ilustrowania Sisters zajmuje się kolorowaniem plansz kilku innych cykli.

Galerie

Sisters #11: Ona ma to we krwi Sisters #11: Ona ma to we krwi Sisters #11: Ona ma to we krwi

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

SISTERS I CAŁA RESZTA



Z tymi siostrami nie sposób się nudzić! To podstawowa rzecz, jaką mogę powiedzieć nie tylko o tym albumie, ale o całej serii „Sisters”. Tym bardziej, że ta od początku do końca trzyma ten sam, naprawdę wysoki poziom. Owszem, można powiedzieć, że to tylko cykl rozrywkowy, że nie oferuje zbyt wiele poza śmiechem, ale nawet jeśli, co z tego. Zabawa z nim jest tak świetna, że czytelnik nie zastanawia się nad niczym i daje porwać szalonym przygodom.



Jeżeli jeszcze jakimś cudem ich nie znacie, pozwólcie, że na początku krótko przybliżę Wam kim są Sisters. Jak się możecie spodziewać, to dwie siostry. Starsza z nich, nastoletnia już, a co za tym idzie przekonana o swej dojrzałości (ma w końcu nawet chłopaka), na imię ma Wendy i zmaga się z problemami w szkole, życiu uczuciowym i towarzyskim. Jej kilkuletnia sister Marine najczęściej jest dla niej ciężarem i powodem do wstydu. Bo głupio myśli, głupio robi, ciągle coś psuje… Można się z niej czasem pośmiać, częściej jednak działa Wendy na złość. Ale obie się kochają i potrafią bronić nawzajem przed całym światem.

Co czeka na nie w tej części? Na początek poróżni je drzewo posadzone w dniu urodzenia się starszej z nich. Ponieważ jednak Marine nie ma własnego drzewa, a tym opiekowała się wraz z siostrą od zawsze, postanawia… przywłaszczyć je sobie. Kiedy nadejdzie wiosna i pogoda pozwoli dokazywać na dworze, siostry przekonają się, jak wiele je różni. Poza tym trzeba będzie zająć się odmalowaniem pokoju Wendy, a kto jej w tym pomorze? Chyba sami możecie się tego domyślić. Nie może też zabraknąć Maksencjusza, który będzie wysyłał swoje ukochanej tajemnicze wiadomości, ale ta nawet nie zorientuje się od kogo pochodzą. W skrócie znów będzie się działo!



Kto czytał poprzednie tomy „Sisters”, albo chociaż jeden z nich, ten wie, czego się spodziewać. I na tego nie czekają tu żadne zaskoczenia, bo i forma nie zmieniła się ani trochę, i treść oraz tematy, których dotyka, pozostały właściwie takie same. Ci jednak, którzy jeszcze nie poznali przygód zabawnych i sympatycznych sióstr muszą wiedzieć kilka rzeczy. O nich samych trochę napisałem już powyżej, przejdźmy więc do konkretów zawartości.



Zacznijmy od tematyki, jaką porusza seria. Jak na rzecz dla czytelników w każdym wieku przystało, nie ma tu treści niewłaściwych dla najmłodszych, są za to codzienne sytuacje z życia rodzeństwa, przepuszczone przez krzywe zwierciadło. Dziewczyny lubią gry (co spodoba się miłośnikom „Kida Paddle’a”), lubią psoty i niegrzeczne zabawy (czyli coś dla fanów „Titeufa”). Całość jest lekka, zabawna, ale i wcale nie głupia. W poszczególnych epizodach (każdy to jedna strona albumu) poza sporą dozą życiowych scen mamy także mnóstwo popkulturowych easter eggów poukrywanych w kadrach. A wszystko to znakomicie zilustrowane, w sposób prosty i typowy dla europejskich komiksów humorystycznych, ale zarazem szczegółowe i bardzo klimatyczne.



Jeśli więc szukacie dobrego komiksu rozrywkowego dla dużych i małych, „Sisters” to jedna z tych serii, którymi powinniście się zainteresować. Ma swój urok, czyta się ją świetnie i tak samo ogląda. Dlatego polecam.