reklama baner reklama
baner

Recenzja

W rytmie bluesa

Tymoteusz Wronka recenzuje Blacksad #04: Piekło, spokój
8/10
W rytmie bluesa
8/10
Tym razem Blacksad wybiera się na duszne południe USA i zagłębia się w świat muzyki. Jednakże nawet sztuka nie może pozostać czysta.

„Piekło, pokój” to już czwarty album duetu Juan Diaz Canales i Juanjo Guarnido o przygodach Blacksada. Ta chandlerowska postać to detektyw działający raczej dla idei niż pieniędzy, mający tendencję do wpadania w tarapaty i wsadzania nosa w nie swoje sprawy, jeśli tylko uzna, że sprawiedliwość tego wymaga. A to wszystko w klimatach Ameryki z I połowy XX wieku, gdzie zamiast ludzi występują antropomorficzne zwierzęta.

Tym razem Blacksad, a także jego kumpel Weekly, trafiają do Nowego Orleanu. Ten tygiel kulturowy, mieszanka różnorodnych wpływów, to fascynujące miejsce, a twórcy komiksu potrafią to pokazać zaledwie na kilku początkowych planszach. Voodoo, Merdi Gras, muzyka, mieszanka ras: te wszystkie elementy pięknie się w „Piekło, pokój” spajają, tworząc sugestywną mieszankę i tło, dla opowiadanej historii.

Fabuła oczywiście, jak to w Blacksadzie, ma charakter kryminalny, wielowątkowy i poniekąd osobisty – może nie dla głównego bohatera, ale mocno dotykającą wiele z pojawiających się na kadrach postaci. Czarny kocur początkowo zostaje wynajęty do znalezienia zaginionego muzyka, ale to tylko wstęp do znacznie większej intrygi. Znów przebijać się będą kwestie rasowe, ale także zderzenie biedy i bogactwa, a także dawne oszustwa i tragedie, które nadal potrafią rzucać mroczny cień na teraźniejszość.

W recenzjach poprzednich tomów zachwycałem się rysunkami Juanjo Guarnido i ta kwestia pozostaje niezmienna, choć należy także zauważyć, że wraz z rozwojem serii nieco zmienia się jego styl. Grafiki stają się ciut mniej dopracowane i miejscami bardziej malarskie; wydaje się też, że chętniej wykorzystuje większe powierzchnie (duże kadry, całe plansze) to prezentowania budujących klimat scen. Mimo małych zmian, nadal jest to uczta dla oka i bardzo mocny punkt serii.

„Blacksad” po raz kolejny nie zawodzi. Mamy tu interesującą fabułę, świetną oprawę graficzną i złożoną tematykę, dzięki której nie mamy do czynienia wyłącznie ze zwykłym kryminałem. „Piekło, spokój” posiada duszą atmosferę, a także bardzo gorzką wymowę, której nie są w stanie osłodzić nawet relacja między Blacksadem i Weeklym.

Opublikowano:



Blacksad #04: Piekło, spokój

Blacksad #04: Piekło, spokój

Scenariusz: Juan Diaz Canales
Rysunki: Juanjo Guarnido
Kolor: Juanjo Guarnido
Wydanie: II
Data wydania: Grudzień 2017
Seria: Blacksad
Tytuł oryginału: 4. L'Enfer, le silence
Rok wydania oryginału: 2010
Wydawca oryginału: Dargaud
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Druk: kolor, kreda
Oprawa: twarda
Format: 235 x 310 mm
Stron: 56
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788323746102
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

W rytmie bluesa W rytmie bluesa W rytmie bluesa

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-