reklama baner reklama
baner

Recenzja

Space opera klasy B

Tomasz Kleszcz recenzuje Anihilacja. Podbój. Tom 2
5/10
Space opera klasy B
5/10
Star Lord i Quasar powracają, by ratować Wszechświat od Phalanxów. Problem w tym, że w natłoku akcji i tłumnie występujących postaci zatracili swoją indywidualność na rzecz... natłoku akcji oraz tłumnie występujących postaci. A bez wyrazistych postaci nie ma dobrych historii.

Album podzielono na trzy rozdziały. Pierwszy, zatytułowany po prostu Nova opowiada o tymże herosie. Posiadający aktualnie wyjątkowo dużą moc superstrażnik korpusu stanowi łakomy kąsek dla najeźdźców. Przejęcie go byłoby niemałym wyczynem strategicznym, toteż do tego zadania przeznaczona zostaje sama Gamora. W wyniku nadpobudliwego nieco temperamentu Richard zostaje dość szybko wyeliminowany z gry, a Wszechumysł znajduje schronienie w nowym nośniku, jakim jest Ko-Rel, kobieta Kree.

W drugim rozdziale poznajemy zupełnie nową osobliwość. Początkowo bezimienny, martwy a jednocześnie żywy osobnik rasy Kree przyjmuje imię Zjawa. Posiadając nietypową moc, reprezentowaną przez " Czarną membranę, będącą zbiorem exlonowych plazmoidów" sieje postrach wśród oddziałów Phalanxów, okazując się niezwykle potężnym sojusznikiem. Jednocześnie jest przykładem – z uwagi na wykorzystanie w jego historii najbardziej oklepanego motywu wszech czasów – postaci kompletnie miernej i nic nie wnoszącej.

Finałowy rozdział, czyli podbój przenosi nas na Halę. Oddział Star Lorda inwigiluje iglicę wroga, w której dojdzie do głównego starcia. Bitwa rozegra się na ogromną skalę, a dołączą do niej tak wyjątkowi osobnicy, jak Ultron, Warlock czy Wielki Ewolucjonista.

Po drugi tom sięgną zapewne czytelnicy, którym do gustu przypadła poprzednia odsłona, zatem powinni być usatysfakcjonowani, gdyż znajdą w zasadzie wszystko to, z czym mieliśmy już do czynienia. Akcja pędzi naprzód w szalonym tempie, nie pozostawiając wiele miejsca na refleksję. Powstają kolejne nieoczekiwane sojusze kosmicznych potęg, które do niedawna były śmiertelnymi wrogami. A ci wciąż się zmieniają, przybierając coraz to nowe oblicza, dlatego na brak różnorodności nie można narzekać. Z uwagi na nawał wydarzeń dość mało miejsca pozostawiono na budowę heroizmu, w związku z czym herosi walczący o ratowanie galaktyki muszą nieco nadrabiać przeciętnymi dialogami. Spora objętość, na którą składają się dwa pokaźne tomy prowadzi do dosyć krótkiego, raczej przewidywalnego zakończenia.

Trzej rysownicy pracujący przy tej serii otrzymali po całym jednym rozdziale do dyspozycji. Prezentują zbliżony poziom, co niestety nie jest komplementem, ponieważ jest to poziom przeciętny. Na pewno nie można scenom odmówić rozmachu. Plansze wręcz toną w bitewnych scenach oraz ilości przewijających się postaci. Ilość w tym przypadku zdecydowanie nie idzie jednak w parze z jakością. Monotonna kompozycja sprawia wrażenie patrzenia na bigos. Jeszcze słabiej prezentują się koloryści, nawet znany z całkiem udanych projektów d'Armata nie wypada najlepiej. Za dużo kolorów ciemnych, za dużo komputerowego cieniowania, a w przypadku rozdziału ze Zjawą w roli głównej wręcz nieprzyjemna paleta kolorystyczna nie pomagają rysownikom.

Dwadzieścia lat temu podbój robiłby niewątpliwie inne wrażenie. Dziś jednak, kiedy na rynku dostępne są naprawdę ciekawe tytuły, broni się co najwyżej jako pełna akcji kosmiczna przygoda z udziałem mniej znanych postaci z universum Marvela. Jeśli dynamiczna akcja jest wszystkim, czego poszukujecie w komiksach, sprawdźcie ten tytuł.

Opublikowano:



Anihilacja. Podbój. Tom 2

Anihilacja. Podbój. Tom 2

Scenariusz: Dan Abnett, Andy Lanning, Javier Grillo-Marxuach
Rysunki: Wellington Alves, Sean Chen, Brian Denham, Scott Hanna, Kyle Hotz, Tom Raney
Wydanie: I
Data wydania: Sierpień 2018
Seria: Anihilacja. Podbój, Marvel Classic
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260mm
Stron: 348
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328118546
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Space opera klasy B Space opera klasy B Space opera klasy B

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-