reklama baner reklama
baner

Recenzja

Powrót do Troy

Michał Grygiel recenzuje Lanfeust z Troy. Tom 1
7/10
Powrót do Troy
7/10
Lanfeust to dziś solidna marka. Świat, wymyślony przez Scotcha Arlestona ponad 20 lat temu, rozrósł się do kilku równoległych serii, rozszerzając się nie tylko w czasie, ale też w przestrzeni, w tym i kosmicznej. Polscy fani ciepło przyjęli przygody Lanfeusta, które doszły u nas do finału ponad 10 lat temu, zamykając się w 8 tomach. Integrale zbierające jego losy były kwestią czasu i choć przyszło nam na nie nieco czekać, to oto mamy w końcu pierwszy, gruby tom, zbierający pierwszą połowę serii.

Oddani fani pewnie już zaczytali swoje stare wydania, więc dla nich zakup pewnie jest oczywistością, ale nowa generacja czytelników może nie wiedzieć, o co chodzi, i skąd ta popularność, śpieszę więc z wytłumaczeniem. Troy to klasyczny świat fantasy imitujący nasze ziemskie średniowiecze, ale z obecnością magii i fantastycznych stworzeń. Planetę otacza wyjątkowa aura, pozwalająca zamieszkującym ją ludziom na aktywowanie specjalnych mocy. Każdy ma inną i bywają to umiejętności różne, jeśli chodzi o przydatność. Jedni mogą chodzić po wodzie, inny teleportować się, a jeszcze inni zsyłać na ludzi wrzody, ale jest pewien haczyk. Nadnaturalne moce działają tylko w towarzystwie mędrca, dlatego każda metropolia dba o obecność mistyka.

Właśnie taki świat zamieszkuje Lanfeust - prosty kowal z prowincji, zakochany w C'Ian - córce lokalnego mędrca, mistrza Nikoleda. Codzienną monotonię pracy w kuźni, którą ułatwiała mu moc topienia metalu, przerywa wizyta kawalera Or Azur, który przynosi do przekucia złamany miecz. Oręż okazuje się zwiększać moc Lanfeusta do niespotykanych rozmiarów za sprawą tajemniczej, kościanej rękojeści. Potęga, jaką miecz obdarzył kowala, jest tak ogromna, że Nikoled postanawia zabrać chłopaka w podróż, by rozwiązać zagadkę katalizatora magii. W podróży towarzyszą im oczywiście C'Ian i jej uwodzicielska siostra C'Ixi. Wyprawa w nieznane to wstęp do wielkiej przygody.

Seria Arlestona to autorskie ujęcie klasycznej 'podróży bohatera' - prosty Launfeust rusza w świat, by dzięki nauczycielowi zrozumieć swoją moc i wykorzystać ją dla ogółu. Sporo tu odniesień do Gwiezdnych Wojen, ale wpisanych w klasyczny świat fantasy. Komiks pcha do przodu akcja i humorystyczne zacięcie autora, a efekt daje godziwą rozrywkę, choć trzeba przyznać, że wiekopomne dzieło to to nie jest. Scenarzysta wymyślił sobie luźny cel wyprawy, który pozwala mu na pakowaniu bohaterów co tomik w kolejne kłopoty, z którymi muszą sobie oni poradzić, by kontynuować wyprawę prowadzącą oczywiście do kolejnych kłopotów. Tajemnica kościanej rękojeści miecza jest tu nie tyle osią czy spoiwem fabuły, co raczej pretekstem do ciągłego ruchu i pakowania się w nowe przygody, którymi mogą być oblężenie zamku, turniej rycerski czy porwanie przez piratów.

Seria Arlestona - tak samo lekkostrawna, co i niezbyt głęboka - nie spotkałaby się jednak z takim aplauzem, gdyby nie oprawa graficzna. Całość lekką, nieco cartoonową kreską narysował Didier Tarquin, bawiący się w zróżnicowane kadrowanie, prezentujące i szersze perspektywy pejzaży, i skupienie na detalach świata Troy. W scenach akcji nie brak też dynamiki. Fachowy rysunek uzupełniają świetne, żywe kolory Matteo Liviego, które tchną iskrę w kolejne kadry, pomagają w tym także na pewno efekty specjalne autorstwa Cirila Vincenta i Sebastiena Lamiranda.

Przygody Lanfeusta to lekka, przyjemna i niezobowiązująca rozrywka. Niekoniecznie dla każdego, bo bajkowy świat pełen jest scen drastycznej, choć przerysowanej przemocy, i jeśli ktoś nie chce, by jego dziecko oglądało co chwilę urąbywanie łba, to powinien mieć to na względzie. Jednocześnie to opowieść pozbawiona wulgaryzmów i dość stonowana jeśli chodzi o erotykę, więc większych ekscesów raczej tu nie ma. Osobiście mam lekkie zarzuty co do fabuły - to nie saga opisująca kolejne losy drużyny, tworzące spójną historię. To ciąg pomniejszych historii składającą się na jakąś tam podróż z jakimś tam celem. Nie zmienia to faktu, że seria Arlestona nie udaje bycia czymś więcej, niż jest. A jest fachowo skrojoną, wartką i bardzo ładnie wyglądającą rozrywką, dobrą jako przerywnik między ambitniejszymi lekturami, bądź główne danie dla mniej wymagających czytelników.

Opublikowano:



Lanfeust z Troy. Tom 1

Lanfeust z Troy. Tom 1

Scenariusz: Scotch Arleston
Rysunki: Didier Tarquin
Wydanie: I zbiorcze
Data wydania: Wrzesień 2017
Seria: Lanfeust z Troy
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Druk: kolor, kreda
Oprawa: twarda
Format: 215 x 285 mm
Stron: 200
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328119680
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Powrót do Troy Powrót do Troy Powrót do Troy

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-