reklama baner reklama

Nowe Teksty

Nie zadzieraj z gazeciarkami
Sus o 1. tomie "Paper Girls"
Fajerwerki na kosmiczną skalę
Kleszcz o 1. tomie "Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni" (Rebirth)
Zadra poszukuje prawdy
Gierszewski o 2. tomie "Gnata"
Legendy z innej epoki
Zimiński o "Legendy naszych czasów"
Zimna wojna nigdy się nie skończyła
Grygiel o 2. tomie "Panisher MAX"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Za duże oczekiwania

Jan Sławiński recenzuje Lucky Luke. Sarah Bernhardt
5/10
Za duże oczekiwania
5/10
W 1982 roku, pięć lat po śmierci Rene Goscinnego, Morris wraz z Xavierem Fauche i Jeanem Léturgie stworzyli „Sarah Bernhardt”, czterdziesty dziewiąty tom przygód Lucky Luke'a i trzeci zrealizowany z nowymi scenarzystami. Tytułowa bohaterka to paryska aktorka dramatyczna, która przyjeżdża do Ameryki w trakcie tournée po świecie. Tam ochraniać ją ma nasz dzielny kowboj, bowiem nie wszyscy mieszkańcy Stanów są jej przychyli – właściwie dzielą się na dwie grupy: miłośników jej scenicznego talentu i zagorzałych obrońców moralności, przeciwników jej gorszących występów.

Powyższy skrót fabuły obiecuje ciekawą satyrę na świat sztuki i odwieczny konflikt między tym co popularne, a tym co moralnie bezpieczne. Niestety, na zapowiedziach się kończy, bowiem „Sarah Bernhardt” szybko porzuca jakąkolwiek głębię i ucieka w gagi. Nie zrozumcie mnie źle – seria o samotnym kowboju, który strzela szybciej niż jego własny cień, nigdy nie była nastawiona na poważne refleksje, raczej w humorystyczny sposób komentowała znane wydarzenia z historii Stanów Zjednoczonych, a fabuła często była jedynie pretekstem do prezentacji kolejnych gagów. Tym razem jest podobnie, jednak mam wrażenie, że album byłby o wiele ciekawszy, gdyby sygnalizowane na początku wątki zostały rozwinięte, a nie, jak to ma miejsce, zastąpione lawiną żartów, która tylko podkreśla fabularną mizerność albumu. Wszystkiemu towarzyszy zagadka natury kryminalnej (ktoś nieustannie sabotuje tournée aktorki), jednak sama tytułowa bohaterka jest tak nieciekawa, że wcale nie obchodzi nas ani jej los, ani tożsamość sabotażysty (choć tu przyznam, że twist w finale może być zaskakujący).

W „Sarah Bernhardt” podobały mi się właściwie dwie rzeczy: świetne jak zawsze rysunki Morrisa oraz wątek pojedynku o dominację na scenie tytułowej bohaterki z Pamelą Gorset, saloonową tancerką, który na symbolicznym poziomie reprezentuje konflikt między kulturą wysoką i niską, popularną. Finał tego starcia jest przewrotny – obie artystki remisują i dają wspólny występ. Dla każdego coś miłego. Dokładnie tak, jak w serii o Lucky Luke'u, ale niekoniecznie w tym albumie. Bo gagi są śmieszne, ale robią się interesujące dopiero wtedy, gdy coś się za nimi kryje.

Opublikowano:



Lucky Luke. Sarah Bernhardt

Lucky Luke. Sarah Bernhardt

Scenariusz: Jean Leturgie, Xavier Fauche
Rysunki: Morris
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2016
Seria: Lucky Luke
Tytuł oryginału: Sarah Bernhardt
Rok wydania oryginału: 1982
Wydawca oryginału: Dargaud
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Druk: kolor
Oprawa: miękka
Format: 21 x 29 cm
Stron: 48
Cena: 24,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328118515
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Za duże oczekiwania Za duże oczekiwania Za duże oczekiwania

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-