reklama baner reklama

Nowe Teksty

Kotka na gorącym, blaszanym dachu
Sławinski o "Catmowan. Nie ma lekko"
Nowa przygoda Kubatu i Kaja
Gierszewski o 3. tomie "Kubatu"
Zbędne zabójstwa
Chmielewski o 1. tomie "Akame Ga Kill!"
Gra w kotka i myszkę
Chmielewski o 3. tomie "Inspektor Akane Tsunemori"
Problemy z finałem
Tymczyński o 6. tomie "Blera"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Bolek i Lolek po końcu świata

Paweł Panic recenzuje Ziemia swoich synów
8/10
Bolek i Lolek po końcu świata
8/10
Długo nam przyszło czekać na kolejny komiks Gipiego. Jego „Sala prób” ukazała się w Polsce ponad 9 lat temu i z miejsca zebrała bardzo dobre recenzje. Wszyscy, którzy pamiętają tamten tytuł, z wielkimi nadziejami wypatrywali „Ziemi swoich synów”.

Pierwotnie pozycja ta figurowała w zapowiedziach wiosennych, ale jak to się mówi, lepiej późno niż wcale. Gruby tom w twardej oprawie na pewno nie jest kolejną „Salą prób”. Szybkie przekartkowanie, tudzież rzut oka na przykładowe plansze, daje jasno do zrozumienia, że z miejsca wypada nam jeden z głównych atutów tamtego dzieła: przepiękna, akwarelowa kolorystyka. Tym razem Gipi używa tylko czerni i bieli, ekspresyjnie kładąc kolejne cienkie kreski, które składają się na ascetyczną, acz oszałamiającą szatę graficzną. Pod względem ilustracji „Ziemia swoich synów” tak ma się do „Sali prób”, jak „Trzy cienie” Cyrilla Pedrosy do „Portugalii” tegoż autora. Brak kolorów sprawia, że ilustracje nie zachwycają od razu, jednak po bliższym kontakcie nie pozostawiają wątpliwości, co do talentu autora. Czerń i biel pozwalają lepiej skupić się na samej opowieści, a przy tym dobrze oddają ponury klimat świata po wielkiej zagładzie. Gipi doskonale potrafi rozrysowywać poszczególne sceny, dzięki czemu czytanie jego komiksów to czysta przyjemność. Tam, gdzie inni ograniczyliby się do kilku kadrów, on zapełnia kilka stron. Prawdopodobnie fabuła omawianego dzieła zmieściłaby się w standardowym formacie europejskiego albumu – wówczas jednak nie mielibyśmy do czynienia z tak dobrym komiksem.

Właśnie, fabuła... „Ziemia swoich synów” to kameralna opowieść o dwóch braciach, którzy próbują przetrwać w świecie, w którym cywilizacja cofnęła się o kilka tysięcy lat. Nie znają pisma, norm społecznych czy osiągnięć techniki, które jeszcze niedawno były czymś zupełnie powszechnym. Jak to w typowej opowieści postapokaliptycznej bywa, głównym zagrożeniem są dla nich inni ludzie. Dlatego właśnie ich ojciec zdecydował się na „zimny chów” – chłopcy pozbawieni są rodzicielskiej czułości, a zamiast niej otrzymują kary cielesne oraz długą listę zakazów, wśród których na pierwszy plan wysuwa się embargo na empatię i miłość. Jednocześnie izolowani są od jakiejkolwiek wiedzy na temat świata przed zagładą i żyją w przeświadczeniu, iż są jednymi z ostatnich ocalałych ludzi. Jak nietrudno się domyślić, ich wiedza na ten temat zostanie brutalnie zweryfikowana...

Najłatwiej „Ziemię swoich synów” porównać do dwóch popularnych tytułów z gatunku postapo: „Żywych trupów” Roberta Kirkmana i spółki oraz „Drogi” Cormaca McCarthy'ego (oczywiście szukając inspiracji Gipiego można także wskazać kilka filmów, z „Księgą ocalenia” na czele). Z oboma tytułami omawiane dzieło łączy bardzo duży nacisk położony na relację ojciec – syn. Włoski twórca proponuje świeże spojrzenie na tę kwestię, pokazując rodzica, który troszczy się o swoje dzieci, a jednocześnie trzyma ja na dystans. Synowie przez długi czas pozostają nieświadomi jego uczuć, traktując ojca jedynie jako władcę ich losu, głoszącego kolejne zakazy. Z tego względu urasta on do miana postaci tragicznej, która dla dobra swoich dzieci jest gotowa zrezygnować z ich miłości. To oczywiście również alegoria roli rodzica jako takiego, zmuszonego podejmować decyzje, które przez potomstwo postrzegane są jako restrykcyjne. Istotny jest również motyw dojrzewania i usamodzielniania się braci, z których jeden jest rozważny i posłuszny narzuconym prawom, a drugi to wieczny buntownik. A wszystko to w ramach klasycznej opowieści, w której w wyniszczonym świecie obowiązuje prawo silniejszego, a prawdziwą władzę ma ten, kto trzyma rząd dusz. Niby nic nowego, ale Gipi wykreował tę rzeczywistość z taką wprawą, a w bohaterów tchnął tyle życia, że obok „Ziemi swoich synów” nie można przejść obojętnie.

Warto na koniec podkreślić, że tym razem postapokalipsa to nie jałowe, pustynne bezdroża, lecz nieskończone rozlewiska. Doskonałe operowanie perspektywą pozwala nam je lepiej poznać. A z całą pewnością warto to uczynić, bo choć sama historia raczej nie zaskakuje, to już sposób jej opowiedzenia zasługuje na najwyższe uznanie.

Opublikowano:



Ziemia swoich synów

Ziemia swoich synów

Scenariusz: Gipi
Rysunki: Gipi
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2017
Tłumaczenie: Anna Karolina Teruzzi
Druk: czarno-biały
Oprawa: twarda
Format: 170x240 mm
Stron: 284
Cena: 79,00 zł
Wydawnictwo: Timof Comics
ISBN: 978-83-65527-33-2
Komiks nr 236
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Bolek i Lolek po końcu świata Bolek i Lolek po końcu świata Bolek i Lolek po końcu świata

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-