reklama baner reklama

Nowe Teksty

Za 100, za 300 - październik 2017
Chmielewski typuje październikowe zakupy komiksów
Kotka na gorącym, blaszanym dachu
Sławinski o "Catmowan. Nie ma lekko"
Nowa przygoda Kubatu i Kaja
Gierszewski o 3. tomie "Kubatu"
Zbędne zabójstwa
Chmielewski o 1. tomie "Akame Ga Kill!"
Gra w kotka i myszkę
Chmielewski o 3. tomie "Inspektor Akane Tsunemori"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Ten rzadki dreszcz ekscytacji

Tomasz Kleszcz recenzuje Uniwersum DC - Odrodzenie
7/10
Ten rzadki dreszcz ekscytacji
7/10
Po zaledwie pięciu latach od wprowadzenia linii wydawniczej New 52 włodarze DC Comics zdecydowali się na radykalne zmiany i odświeżenie przygód ikonicznych postaci. Geoff Johns wprowadza w ten świat nader zachęcająco.

Album zaczyna się od wprowadzenia, które nam, czytelnikom zza oceanu przybliża nieco motywy i okoliczności, w jakich doszło do restartu Universum. Jednym z powodów jest wciąż rosnące tempo życia, powodujące, że aktualizacje - na wielu płaszczyznach - wydają się również coraz częstszą koniecznością. Prowadzi to co prawda do nieuniknionego pytania, gdzie przebiega granica przyspieszenia i czy nie zmierza to niebezpiecznie do nadmiernie częstego sięgania po tego typu rozwiązania, niemniej czas na pewno to zweryfikuje.

"Universum DC: Odrodzenie" napisał Geoff Johns, znany w Polsce z pracy m.in. przy przeciętnej Lidze Sprawiedliwości czy Batmanie i trzeba od razu zaznaczyć, że jest to jedno z jego najlepszych jak do tej pory dokonań, które ukazały się na naszym rynku. Dość krótki, składający się z czterech rozdziałów tom zawiera w sobie historię, która otwiera całą gamę nowych, czekających na eksploatację wątków. Co bardziej spostrzegawczym czytelnikom już po obejrzeniu pierwszej strony zapali się czerwona lampka w głowie, o czym w kolejnym akapicie nieco szerzej. Głównym bohaterem scenarzysta uczynił jedną ze swoich ulubionych - czego też dowiemy się we wstępie postaci, Wally'ego Westa. Wally jest jedynym człowiekiem, który pamięta niezwykłe wydarzenie. Ludzkości skradziono dziesięć lat, co miało istotny wpływ na relacje, jakie zapanowały w superbohaterskim świecie. Jednakże problemy z mocą prędkości utrudniają mu powrót do fizycznej czasoprzestrzeni i dotarcie ze swoją wiedzą do kogokolwiek. Pisarzowi trzeba przyznać, że rozplanowanie tej olbrzymiej konstrukcji i przedstawienie je w krótkiej, zwięzłej i na szczęście nieprzegadanej - co artysta lubi częstokroć zrobić - opowieści zasługuje na pełne uznanie. Przez album przewija się spora gama postaci, ale tym razem ich uczestnictwo nie służy tylko nabiciu statystyki, ponieważ nawet pomimo krótkotrwałych występów mają one swoją istotną rolę do odegrania.

Geoff pokazuje, że jest w świetnej formie i chciałoby się, żeby taką utrzymał.

Osobny akapit trzeba poświęcić na silne nawiązanie do... "Strażników". Na pierwszej stronie komiksu widzimy planszę podzieloną na dziewięć kadrów, przedstawiających mechanizm zegarowy... znajomy motyw, aczkolwiek jeszcze nie każdy musi od razu powiązać go z innym tytułem. Natomiast plansza, na której Batman wyciąga ze ściany plakietkę Komedianta, nie powinna zostawić żadnych wątpliwości. Te, czy inne, mniej wyraziste, ale widoczne powiązania – które zresztą zostają przedstawione również pod koniec albumu - powodują pewien dysonans. Czytelnikom pozostaje tylko czekać, co też poeta miał na myśli i w jakim celu w tak bezpośredni sposób włączył ponadczasowe dzieło Moora i Gibbonsa do świata DC. Wydaje się, że zwłaszcza dalsze losy Nietoperza będą rozwijać te wątki.

Amerykański rynek przyzwyczaił już czytelników do wysokiego tempa produkowanych przez siebie opowieści, dlatego żeby mu podołać, konieczne jest angażowanie wielu artystów do prac nad jedną historią. Nie inaczej ma się sprawa w omawianym albumie, gdzie do pracy zaproszono czterech rysowników, oraz oczywiście inkerów i kolorystów. Wszyscy oni pracowali wcześniej ze scenarzystą i tworzą zgraną, profesjonalną ekipę. Polscy czytelnicy mieli już okazję poznać wszystkich rysowników, są nimi Frank, Van Sciver, Reis oraz Jimenez. Panowie charakteryzują się realistycznym, pełnym dbałości o szczegóły, klasycznym stylem, który nie zawodzi.

Album jest stosunkowo krótki, dlatego – na szczęście - znajdziemy dość sporo dodatków. Przydatny okaże się zwłaszcza przewodnik po Odrodzeniu, z którym warto się zapoznać, a który poszerza i konsoliduje naszą dotychczasową wiedzę o Odrodzeniu.

Prawdopodobnie większość elementów, które pojawiły się w tym albumie, będzie następnie w odpowiednich momentach ponownie przywoływane, rozbudowywane i przetwarzane na wiele różnych sposobów. Niemniej komiks charakteryzuje się wartką akcją i czyta się go naprawdę dobrze, co zdecydowanie przemawia na jego korzyść. Do tego fakt wkraczania w zupełnie nowy świat powoduje ten rzadki dreszcz emocji. Nie wiadomo, czy w przyszłości restarty komiksowych uniwersów nie staną się równie powszednie jak reeboty filmowe czy zgony pośledniejszych herosów. Na razie polskiemu czytelnikowi pozostaje skorzystać z nadarzającej się okazji i dać szansę czołowym artystom na prezentowanie swoich pomysłów i umiejętności opowiadania o fikcyjnym świecie.

Opublikowano:



Uniwersum DC - Odrodzenie

Uniwersum DC - Odrodzenie

Scenariusz: Geoff Johns
Rysunki: Gary Frank, Ethan Van Sciver, Ivan Reis, Phil Jimenez
Wydanie: I
Data wydania: 17 Sierpień 2017
Seria: DC Deluxe, Odrodzenie
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda, obwoluta
Format: 180x275 mm
Stron: 96
Cena: 69,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328127050
ZAPOWIEDŹ
WASZA OCENA
Brak głosów...

Galerie

Ten rzadki dreszcz ekscytacji Ten rzadki dreszcz ekscytacji Ten rzadki dreszcz ekscytacji

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-