reklama baner reklama

Nowe Teksty

Za stówę, za trzy - sierpień 2017
Chmielewski typuje sierpniowe zakupy komiksów
Tak powinno się to robić
Kleszcz o 1. tomie "Universal War One"
Promyk nadziei
Kleszcz o 6. tomie "Avengers"
Literaci na wojnie
Tymczyński o 3. tomie "Bungou: Stray Dogs"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Więcej, ale nie lepiej

Tomasz Kleszcz recenzuje Anihilacja #02
6/10
Więcej, ale nie lepiej
6/10
Drugie zbiorcze wydanie sagi o anihilacji to rozwinięcie w pełnym znaczeniu tego słowa. Album oferuje więcej postaci, więcej wydarzeń i więcej treści. Jak to jednak często bywa, więcej nie oznacza lepiej.

Na album składa się dwanaście zeszytów, co daje całkiem sporą objętość. Czytelnik otrzymuje kompilację trzech oryginalnych serii, zebranych w jednym wydaniu, a każda z nich dotyczy innego aktora, biorącego udział w nabierającej rozpędu, napisanej z rozmachem kosmicznej sadze.

Otwarcie należy do Silver Surfera. Niegdysiejszy herold Galactusa staje się celem zamachu. Jako osobnik władający kosmiczną mocą stanowi - podobnie jak pozostali Heroldowie - obiekt pożądania samego Lorda Anihilusa. Z serii pisanej przez Keitha Giffena dowiemy się także, jakie motywy przyświecają Lordowi i co pchnęło go do inwazji. O samej postaci natomiast nadal niewiele wiadomo. Ponieważ horda najeźdźców stanowi zagrożenie dla równowagi we Wszechświecie, sam Galactus czuje się zobowiązany do działania. Dlatego prosi - tak, Pożeracz Światów używa dokładnie tej formy - niepokornego sługę o stawiennictwo. W wielowątkowej opowieści pojawia się również Thanos oraz kilka innych, barwnych postaci. Lektura jest całkiem wciągająca, chociaż niepozbawiona naciąganych elementów. Rozłam, do którego dochodzi między Heroldami jest mało przekonujący. Ilustracjami przygód Srebrnego Surfera zajął się Renato Arlem, który wywiązał się ze swojego zadania lepiej niż dobrze. Zwłaszcza scenografia, do której artysta wypracował własną technikę robi wrażenie. Nie najlepiej natomiast prezentują się kolory. Są bardzo przytłumione, co nie byłoby mankamentem, gdyby nie nazbyt częste stosowanie zgnito-zielonych, burych i posępnych odcieni, męczących oko, a do tego stosowanie światłocieni przypominających wczesną erę cyfrowego kolorowania.

Bohaterem kolejnego epizodu jest raczej negatywnie kojarzona postać Super Skrulla. Dumny przedstawiciel kosmicznej rasy okazuje się być postacią złożoną, co jest niewątpliwą zaletą scenariusza, stworzonego przez Javiera Grillo-Marxuacha. Misja samobójcza, zdrada, walka o honor i droga do odrodzenia, wszystkie te elementy znajdziemy w przygodach nie tak do końca złego, a na pewno kierującego się często moralnie dopuszczalnymi pobudkami podupadłego żołnierza. Serię narysował Gregory Titus i prezentuje on zupełnie inny styl niż to, z czym mieliśmy chwilę wcześniej do czynienia. Mocno cartoonowa kreska, jasne, intensywne barwy mogą się podobać, aczkolwiek klimatem nie pasują zbytnio ani do tej historii, ani tym bardziej do sagi jako całości.

Ostatnie cztery zeszyty poświęcone są chyba najmniej znanej postaci, jaką jest Ronan Oskarżyciel, reprezentujący rasę Kree. Wygnany i pozbawiony prawa do wykonywania działań zdaje się tym w ogóle nie przejmować, szafując swoimi wyrokami na lewo i prawo. Zawiła historia krzyżuje jego ścieżki z Gamorą, która poza imieniem raczej nie przypomina postaci znanej polskiemu czytelnikowi ze Strażników Galaktyki. Podobnie jak w przypadku Surfera, a następnie Super Skrulla, także Ronan na końcu drogi odnajduje moc, która sprawia, że staje się kimś potężniejszym, niż był kiedykolwiek wcześniej. Fabularnie to najsłabsze ogniwo. Ilustracje w europejskim stylu wykonał Jorge Lucas. Nie można im nic zarzucić, chociaż dość wyuzdane pozycje Gamory i jej nadmiernie oszczędny kostium nie mają większego uzasadnienia, ponieważ artysta wykreował ponury i brzydki świat.

Fala Anihilacji przetacza się przez wszechświat, dotykając kolejnych imperiów. Ale zdecydowanie straciła rozpęd. Przedstawione historie mają prawdopodobnie przygotować i rozszerzyć bazę przed wielkim finałem, ale nie wniosły nic specjalnie oryginalnego do treści w stosunku do bardzo dobrej, pierwszej odsłony. Przyzwoite scenariusze oraz zróżnicowana oprawa graficzna powoduje jednak, że Anihilacja pozostaje tytułem godnym polecenia, przybliżając czytelnikom kosmiczne oblicze Marvela i oferując dobrą rozrywkę. Album wzbogacają piękne okładki autorstwa Dell'Otto oraz pomocna baza danych Xandariańskiego Wszechumysłu. Pozostaje mieć nadzieję, że finał będzie godny tak obszernego wprowadzenia, gdyż album wzmaga apetyt na znacznie więcej.

Opublikowano:



Anihilacja #02

Anihilacja #02

Scenariusz: Keith Giffen, Simon Furman, Javier Grillo-Marxuach
Rysunki: Renato Arlem, Jorge Lucas, Greg Titus
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2017
Seria: Anihilacja, Marvel Classic
Tytuł oryginału: Annihilation
Wydawca oryginału: Marvel
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 324
Cena: 99,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328118546
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Więcej, ale nie lepiej Więcej, ale nie lepiej Więcej, ale nie lepiej

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-