reklama baner reklama

Nowe Teksty

Piękna, zimna i zabójcza
Kamiński o "Czarna Wdowa. Powrót do domu"
Zabawa kryształkami czasu
Gierszewski o 19. tomie "Armady"
Niewolnica w Indiach
Tymczyński o 3. tomie "Rani"
Graficzny granat, fabularny niewypał
Kamiński o "Lone Sloane" Druilleta

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Spartanie wracają na tarczy

Marcin Kamiński recenzuje 300
Komiksem „300” blisko dwanaście lat temu zadebiutowało na naszym rynku wydawnictwo Taurus Media. Teraz legendarne dzieło Franka Millera, które do niedawna można było kupić tylko na Allegro w cenie używanego samochodu, powraca na rynek dzięki Egmontowi. Niestety, nowa edycja rozczarowuje.

Ciężko jest pisać o dziełach tej miary co „300”. Takich, o których wszyscy słyszeli, większość zna jeśli nie z oryginału, to z ekranizacji Zacka Snydera, i w dodatku są wybitne. O „300” napisano już tyle, że ciężko dodać coś nowego. Chyba, że pojawia się wydanie Egmontu. Wtedy długopis sam otwiera się w kieszeni.

Wydane po raz pierwszy w 1998 roku „300” to opowieść o bitwie pod Termpoliami, jaka rozegrała się w 480 roku p.n.e. Według legendy 300 spartańskich wojowników na czele króla Leonidasa stawiło wtedy czoła wielotysięcznej armii perskiej króla Kserksesa przez kilka dni powstrzymując jej pochód w głąb Grecji. W rzeczywistości po stronie Greków walczyło około 7000 tysięcy żołnierzy, a zginęło 2000 z nich (i drugie tyle towarzyszących im niewolników). Starty po stronie perskiej były znacznie większe i mogły sięgać nawet 20 000 ofiar, ale ich rzeczywista liczba dziś jest niemożliwa do ustalenia.

Bitwa pod Termopoliami przeszła do historii dzięki legendzie, współtworzonej między innymi przez Herodota. To dzięki jego 9-tomowej relacji z wojen perskich świat poznał historię króla Leonidasa i jego wojowników, którzy choć wiedzieli, że bitwy nie mogą wygrać, zdecydowali się pozostać na polu walki do samego, tragicznego końca. Od kilkuset lat Termopile pozostają symbolem odwagi, poświęcenia i nierównej walki. Z tego też powodu mianem polskich Termopil określa się bitwę pod Wizną, w której ok. 700 Polaków przez 3 dni dawało odpór 40-tysięcznej armii niemieckiej we wrześniu 1939 roku.

Tworząc „300”, Frank Miller oparł się na legendzie, jaka wiąże się z Termpoliami. Jego komiks nie jest historyczną rozprawą czy pracą naukową. Choć opowiada o autentycznych wydarzeniach i autentycznych postaciach, to dzieło fikcyjne, w dodatku podporządkowane jednemu celowi - budowaniu legendy Spartan jako niezłomnych, twardych wojowników gotowych do największych poświęceń. Takie potraktowanie tematu spotkało się w latach 90. z krytyką, a nieścisłości historyczne autorowi wytykali między innymi Alan Moore oraz laureat nagród Hugo i Nebula, pisarz David Brin. Niesłusznie, bowiem Frank Miller nigdy nie chciał stworzyć edukacyjnego „bryku”, a rozrywkową i przede wszystkim poruszającą opowieść o odwadze oraz poświęceniu. I cel ten zrealizował z nawiązką. Obok „300” nie można przejść obojętnie. Po pierwsze dlatego, że ten komiks jest znakomicie napisany, pełen pełnokrwistych bohaterów i soczystych dialogów. A po drugie, bo jest fantastycznie narysowany.

Historia Leonidasa i jego wojowników została przedstawiona na 81 poziomych planszach, w których dominują kolory ziemi i krwi. Miller jest mistrzem narracji, jak mało który artysta potrafi wykorzystywać kompozycję kadrów do budowania napięcia i wywoływania emocji u czytelników. W „300” artysta rozwinął sposób rysowania, jaki znamy z „Sin City”, uzupełniając go o fantastyczne kolory położone przez jego ówczesną żonę i długoletnią partnerkę artystyczną Lynn Varley. Niestety, czytelnicy nowego wydania nie będą mogli tego wszystkiego doświadczyć.

Na poziomie fabularnym to wciąż to samo wydanie, które w 2005 roku opublikował Taurus. Tłumaczenie Maćka Drewnowskiego w obu edycjach jest identyczne, choć nazwiska redaktorów tomów są inne. Jednak wizualnie, to dwa różne komiksy. Wydanie Taurusa zwraca na siebie uwagę nasyconymi kolorami. W edycji Egmontu barwy są przytłumione, rozjaśnione i jakby zamglone. Podobnie rzecz się ma z liternictwem. W wydaniu Taurusa mamy drapieżne, ręcznie rysowane litery będące ważnym środkiem wyrazu, tak jak to miało miejsce w oryginalne. W edycji Egmontu jest komputerowa czcionka (krój Yada Yada Yada - dzięki Jarek Obważanek) typowa dla większości tytułów tego wydawnictwa.

Mam świadomość tego, że wznowienie „300” to wydarzenie, dzięki któremu wielu czytelników będzie mogło po raz pierwszy poznać dzieło Millera. Wydanie Taurusa od lat było białym krukiem, a wejście w jego posiadanie wiązało się z inwestycją rzędu kilkuset złotych na portalach aukcyjnych. Obawiam się, że nowa edycja tego nie zmieni. Ci, którzy będą chcieli poznać miniserię Millera w takiej formie, w jakiej została pomyślana i stworzona, wciąż skazani są na pierwsze polskie wydanie, bo wznowienie od strony edytorskiej rozczarowuje.


Komiks: 10/10
Wydanie: 5/10

Opublikowano:



300

300

Scenariusz: Frank Miller
Rysunki: Frank Miller
Wydanie: II
Data wydania: 15 Luty 2017
Tytuł oryginału: Franks Miller's 300
Rok wydania oryginału: 1998
Wydawca oryginału: Dark Horse Comics
Tłumaczenie: Maciek Drewnowski
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 305x235 mm
Stron: 88
Cena: 59,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328118652
ZAPOWIEDŹ
WASZA OCENA
Brak głosów...

Galerie

Spartanie wracają na tarczy Spartanie wracają na tarczy Spartanie wracają na tarczy

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-