baner

Recenzja

Rycerz Bragon zatacza koło

Maciej Gierszewski recenzuje W poszukiwaniu Ptaka Czasu #8: Rycerz Bragon
8/10
Rycerz Bragon zatacza koło
8/10
„Rycerz Bragon” to już ostatnia część cyklu „W poszukiwania Ptaka Czasu”. Miałem wątpliwości, czy zeszyt udźwignie opowieść snutą w wcześniejszych tomach, czy scenarzystom uda się pozamykać wszystkie wątki i sprawnie przejść do wydarzeń już wcześniej opowiedzianych (pamiętajmy, że serial jest prequelem przygód Pelissy oraz Bragona).

Po lekturze mogę powiedzieć, że moje obawy były bezpodstawne. Zastosowano rozwiązanie proste i skuteczne zarazem: narracja zatacza koło. Nasz bohater wpierw musiał okazać się godnym następcą Ridża. Nauka walki wręcz i bronią, zastawiania pułapek i „kodeksu” trwała pięć lat, a ostateczna próba przebiegła nie tak, jak by to sobie życzył Mistrz – dla czytelnika oczywistym jest, biorąc pod uwagę tytuł tomu, że główny bohater wyjdzie z niej zwycięsko. Gdy już ma za sobą sprawdzian, wybiera się w podróż powrotną do Marchii Pienistych Zasłon. Po drodze spotyka rodzinę, dawnych znajomych i przyjaciół, dzięki temu tak sprawnie i elegancko scenarzyści rozprawili się z zadaniami.

Świat, w który wkracza Bragon, stał się wrogim i posępnym miejscem. Narasta zagrożenie ze strony wyznawców Zakonu Znaku. Zakon nie jest już niewielką grupą szaleńców, jego poplecznicy są dobrze zorganizowani i skuteczni, swoimi mackami sięga nawet książęcych komnat. Czuć, że zacieśnia się pierścień oblężenia. Fatalizm podkreślony zostaje przez niespieszne prowadzenie akcji, a ciemne tony kolorów unaoczniają realne niebezpieczeństwo ze strony fanatyków.

Uczuciowe relacje postaci przybierają na wyrazistości. Mara przestaje być trzpiotką, a poczuwa się do odpowiedzialności za swoją Krainę, przychodzi jej to z ciężkim sercem, które nadal bije dla Bragona. Można się było domyślić takiego rozwiązania, ale i tak sceny ich ponownego spotkania, rozmów są naładowane emocjami. Sercowe problemy usuwają się na dalszy plan w kontekście zdarzeń, które mają miejsce w rodzinnym grodzie księżniczki – kto dopuścił się zdrady i dlaczego, to jedno z najbardziej zaskakujących zaskoczeń w albumie.

Za oprawę graficzną odpowiada Vincent Mallié – ten sam rysownik, którego prace tak mi się podobały w poprzednim tomie. I nie inaczej jest w wypadku omawianego tomu, artyście udało się oddać narastające zagrożenie, które zbliża się ze wszystkich stron. Efekt został osiągnięty przez częste najazdy na zaskoczone i zatrwożone twarze bohaterów oraz wyrazistość gestów dłoni. Zmniejszenie kadrów i zwiększenie ich ilości na planszy podkreślają stan oblężenia ze strony Zakonu Znaku. Nawet sceny dziejące się w bajkowych lasach niosą ze sobą coś przerażającego.

Uważam finał sezonu za realizację udaną. Spełnia swój podstawowy cel: pobudza potrzebę sięgnięcia po cykl podstawowy, czyli przygody Pelissy i ojca. I będziemy mieli ku temu okazję, ponieważ Wydawnictwo Egmont przygotowało na kwiecień premierę „Muszli Ramora”.

Opublikowano:



W poszukiwaniu Ptaka Czasu #8: Rycerz Bragon

W poszukiwaniu Ptaka Czasu #8: Rycerz Bragon

Scenariusz: Serge Le Tendre, Regis Loisel
Rysunki: Vincent Mallie
Kolor: Francois Lapierre
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2014
Seria: W poszukiwaniu Ptaka Czasu
Tytuł oryginału: Le chevalier Bragon
Wydawca oryginału: Dargaud
Tłumaczenie: Wojciech Birek
Druk: kolor, offset
Oprawa: miekka
Format: 21x29 cm
Stron: 64
Cena: 29,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 978-83-281-0225-5
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Rycerz Bragon zatacza koło Rycerz Bragon zatacza koło Rycerz Bragon zatacza koło

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

055Hnoor -

Teraz czas przyszedl na ostatnia czesc 25 lat pozniej...

szabla -

A więc to już ostatni tom prequla? Dziwne... przeciez w Muszli Ramora bohaterami są już starcami, a na koncu Rycerza Bragona młodzikami... Mozna by spokojnie zrobić conajmniej jeszcze dwie serię przed tą główną...

Greg0 -

Również cieszę się na wznowienie przygód Pelissy :oops:
Gdy czytałem Muszle Ramora w Fantastyce byłem jednak troszkę starszy.
Gdy miałem 9 - lat to chyba czytałem Gucio i Cezara lub Przygody Gapiszona :D

voydd -

Historia zatoczyla kolo... Pierwszy zeszyt, Muszle Ramora w Fantastyce czytalem jako 9latek, do dzis pamietam jak mnie zafascynowala, to byl jeden z pierwszych komiksow w moim zyciu. Teraz czas przyszedl na ostatnia czesc 25 lat pozniej...