Nowe Teksty

Zbiry z ferajny
Słoński o "The Goon. Tom 2"
Stara, lepsza Liga
Kleszcz o "Liga Sprawiedliwości. Bez Sprawiedliwości"
Nowy, stary Superman
Kleszcz o "Superman. Action Comics #01: Niewidzialna mafia"
Okładka miesiąca: grudzień 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
To nie jest kraj dla pechowych złodziejaszków
Pawełek o "Criminal #01: Tchórz. Lawless"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Sambre

Maciej Kowalski, Michał Młynarski recenzuje Sambre
      Komiks to równie efektowny, co pusty pod względem fabuły i przegadany pustosłowiem. To co można powiedzieć w kilku słowach, tu urasta do kilkustronicowej wymiany zdań. Dla mnie to zdecydowanie najsłabszy z komiksów wydanych w serii Mistrzowie Komiksu.

      Sambre doskonale wpisuje się w schemat, jaki kino francuskie od lat z powodzeniem sprzedaje swoim widzom. Idealnym przykładem tego jest np. film "Purpurowe rzeki" starający się przekonać widza, że ma do czynienia z jakimś paranormalnym zjawiskiem, a gdy przychodzi do banalnego finału, okazuje się, że występował tu tylko czynnik ludzki. Po "Purpurowych rzekach" schemat powielano w innych filmach, serialach (w ubiegłym roku mogliśmy oglądać w TVP serial o menhirach płaczących krwią zamordowanych, teraz "Jedynka" nadaje we wtorki serial "Laura - śmierć zapisana w kartach"), a także w komiksie.

      Egmont już raz wydał komiks z tego rodzaju - mowa o westernie Gwiazda pustyni. Ten, kto go przeczytał nie zostanie zaskoczony niczym, co znajdzie w Sambre. Mamy więc w obu przypadkach morderstwo, wielką tajemnicę, szaleństwo, retrospekcje mające sprowadzać uwagę widza na inne tory. Wspólne dla obu komiksów jest niestety także banalne i rozczarowujące zakończenie.

      Główni bohaterowie opowieści są naznaczeni piętnem przez swoje rodziny. Piętnem, które decyduje o całym ich życiu i prowadzi do nieuchronnej serii nieszczęść. W tle mocno symboliczny zryw mieszkańców Paryża. Może dla Francuzów to wielkie przeżycie, ale polskiego czytelnika to ani ziębi, ani grzeje. Ot dobrze znane nam niezadowolenie wykrzykiwane na ulicach. Gdyby jednak jakiś polski rysownik przeładował te sceny tak nachalną symboliką, co Yslaire, to spotkałby się z miażdżącą krytyką.



      Niewątpliwą zaletą Sambre są ilustracje, ale ich poziom jest nierówny. Raz są staranne i dopracowane, innym razem pośpieszne, uproszczone. Szczególne wrażenie robią sceny rozgrywające się na ulicach Paryża. Widać w nich duże zainteresowani rysownika architekturą, umiejętność dopasowania realistycznego przedstawienia budynków do karykaturalnego zaprezentowania bohaterów. Znakomicie wypadają też sceny z udziałem tłumu. Ludzie biegnący z pochodniami, powóz z ciałami zamordowanych przez wojsko przedzierający się przez tłum - to naprawdę prezentuje się znakomicie. To jednak wszystko zbyt mało, aby zamaskować skutecznie pustkę scenariusza.

      Sambre to komiksowy pop. To bardzo dobrze narysowane czytadło, które można poczytać w pociągu. To też komiks, który lepiej by się sprawdzał rozbity na części. Ale drukowanie go w wydaniu zbiorczym w serii Mistrzowie Komiksu to chyba nieporozumienie. Jest na francuskim rynku wiele dzieł, które bardziej zasługiwałyby na druk pod tym szyldem.


Maciej Kowalski

Ocena 6/10


Opublikowano:

Strona
1 z 2 >>  



Sambre

Sambre

Scenariusz: Bernard Yslaire, Balac
Rysunki: Bernard Yslaire
Wydanie: I
Data wydania: Grudzień 2006
Seria: Sambre, Mistrzowie Komiksu
Tytuł oryginału: Sambre: Plus ne m'est rien...; Je sais que tu viendras; Liberte, liberte...; Faut-il que nous mourions ensemble?
Rok wydania oryginału: 1986, 1990, 1993, 1996, 2003
Wydawca oryginału: Glenat
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Druk: kolor, kreda
Oprawa: twarda
Format: 22 x 29,5 cm
Stron: 216
Cena: 99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788323731931
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Sambre Sambre

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-