baner

Komiks

Trasa promocyjna

Trasa promocyjna

Scenariusz: Andi Watson
Rysunki: Andi Watson
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2020
Tłumaczenie: Jacek Żuławnik
Druk: czarno-biały
Oprawa: twarda
Format: 160 x 230 mm
Stron: 273
Cena: 49,90 zł
Wydawnictwo: Marginesy
ISBN: 978-83-66500-88-4
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
G.H. Fretwell, drugorzędny angielski pisarz, wyrusza w trasę promocyjną swojej najnowszej powieści. Liczy na świetne recenzje krytyków literackich, tłumy na spotkaniach i na to, że w końcu przebije się do pisarskiej pierwszej ligi, gdzie czekają na niego splendory i wielkie pieniądze. Niestety szybko się okazuje, że nic nie idzie zgodnie z planem, a podróż zamienia się w koszmar.

Hotele zarezerwowane przez wydawcę na czas trasy to najniższy standard, prasa nie poświęca książce i autorowi nawet odrobiny uwagi, a frekwencja na spotkaniach i po autografy pozostawiają wiele do życzenia. Naprawdę wiele. Jakby tego było mało w ślad za G.H. Fretwellem podążą policja, bo dziwnym trafem w mieście, w którym ostatnio odwiedził księgarnię tego samego wieczora zginęła kobieta...

„Trasa promocyjna” Andiego Watsona, uznanego brytyjskiego rysownika i scenarzysty, to niezwykle zabawny, momentami przerażający, ale cały czas pasjonujący kryminał ze światkiem wydawniczym i literackim w tle. Czarna komedia spotyka się tu z mroczną zagadką, Franz Kafka z Agathą Christie.

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

JÓZEF BEZ ‘K’



Czymś musiał narazić się innym

Czy tylko tym, że był niewinny

(…)

Kim jest Józef K.?

Józef K. prawdziwy?

- Pidżama Porno



Najnowszy komiks od Marginesów reklamowany jest jako kafkowska czarna komedia w stylu retro. I faktycznie coś w tym jest, szczególnie jeśli mowa o oldschoolowej stylistyce samej szaty graficznej. Ale i jest tu też coś z absurdalnej machiny wciągającej człowieka, niczym w „Procesie” Kafki”. Może nie podane w aż tak oniryczny i dziwny sposób, może bez dawki takiej symboliki, jaką ociekało tamto wybitne dzieło literatury, ale trzeba przyznać, że „Trasa promocyjna” ma w sobie coś więcej, niż tylko prostą opowieść o zmagającym się z problemami pisarzu.



G.H. Fretwell nie jest autorem jakichś wielkich hitów. To właściwie drugorzędny brytyjski pisarz, który jakoś tam na rynku wydawniczym sobie radzi. Teraz właśnie wyrusza w trasę promującą jego najnowsze dokonanie, powieść „Bez K”, ale od samego początku nic nie idzie tak, jak powinno. Nie dość, że na wstępie ktoś kradnie walizkę z jego książkami, a policja nie ma większej ochoty zajmować się tą sprawą, twierdząc że ma ważniejsze śledztwa na głowie, to jeszcze szybko okazuje się, że na spotkania autorskie nikt nie przychodzi. Nawet klienci księgarni wolą dopytywać o najnowszy hit, „Sjena palona”, niż interesować się prozą Fretwella. A to wcale nie największy problem. Drugiego dnia okazuje się bowiem, że zniknęła właścicielka księgarni, w której dzień wcześniej nasz pisarz miał spotkanie i to on był ostatnią osobą, która ją widziała. Co gorsza to wcale nie koniec jego problemów…



Jeżeli sceptycznie podchodzicie do tego komiksu, bo pamiętacie, że Andy Watson dał się nam poznać jako autor przeciętnej miniserii „Aliens vs Predator: Xenogenesis”, to porzucić to myślenie. „Trasa promocyjna” bowiem stanowi kawał świetnego, wręcz rewelacyjnego komiksu, w którym pozornie dzieje się niewiele, a jeszcze mniej widać w samych ilustracjach, ale klimatyczna opowieść, która w swym leniwym rytmie porywa czytelnika, niczym tornado.



„Trasa promocyjna” to komiks bardzo ascetyczny, ale w tym tkwi jego wielka siła. Bohater o wyglądzie jakby wyrwanym z „Fistaszków” przemierza świat niemal pozbawiony czerni. Świat prosty, oniryczny… Brnie przez niego rozmawiając z kolejnymi postaciami, ale chociaż mówi dużo i dużo słucha, nawet te dialogi są podane w ascetycznej formie, którą pochłania się szybko i czasem ze zdumieniem. Zdumieniem, bo dużo tu dziwności, dużo absurdów, a jednak fabuła pozostaje bliska życia, realistyczna. I mamy tu także intrygującą, iście kryminalną zagadkę oraz kafkowskie nawiązania.



Oczywiście album robi takie wrażenie też dzięki wyminiętej szacie graficznej. Kreska jest maksymalnie uproszczona. To właściwie szkic tyle, że zrobiony tuszem, a nie ołówkiem. Bohaterowie i ich świat wydają się być ledwie snem na jawie, a jednak pozostają realni. Efektu dopełnia stylizacja na stare komiksy z samego początku istnienia gatunku, dzięki czemu całość sprawia wrażenie przedruku dawnych publikacji, gdzie czas zatarł już nieco ostrość kreski, ale nie czytelność rysunków.



Wszystko to razem wzięte daje bardzo, bardzo ciekawy efekt finalny. Komiks niby leniwy, a do pochłonięcia jednym tchem. Niby realny, a jakby oniryczny. Niby obyczajowy, a kryminał. Niby nic takiego, a wyśmienita rzecz. Warto jest się w niej zanurzyć.