reklama baner reklama

Nowe Teksty

Kosmiczne początki Toma Kinga
Sławinski o "Omega Men. To już koniec"
Wysyp Venomów
Panic o "Amazing Spider-Man. Globalna sieć #08: Venom Inc."
Mighty Mike
Kleszcz o "Uniwersum DC według Mike`a Mignoli"
Brzydki i słaby
Kleszcz o "Superman. Action Comics #03: Polowanie na Lewiatana"
Okładka miesiąca: październik 2020
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Komiks

Lśnisz w księżycową noc

Lśnisz w księżycową noc

Scenariusz: Tetsuya Sano
Rysunki: Daichi Matsuse, loundraw
Wydanie: I
Data wydania: Kwiecień 2020
Seria: Jednotomówki Waneko
Tłumaczenie: Anna Karpiuk
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Cena: 31,99 zł
Wydawnictwo: Waneko
ISBN: 9788380967809
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Od śmierci starszej siostry Takuya zmaga się z brakiem poczucia własnej wartości. Pewnego dnia odwiedza w szpitalu koleżankę z tej samej klasy liceum – Mamizu Watarase. Dziewczyna cierpi na śmiertelną chorobę, przez którą jej ciało promieniuje bladym blaskiem w świetle księżyca. Mamizu twierdzi, że choć do końca życia pozostało jej niewiele czasu, ma listę rzeczy, które chciałaby jeszcze zrobić…

Mangowa adaptacja bestsellerowej powieści, która porusza do łez!

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

POKOCHAM CIĘ W BLASKU KSIĘŻYCA



„Lśnisz w księżycową noc” to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie jednotomówek od długiego już czasu. Wiecie, jak lubię romantyczne komiksy, więc nie powinno to być dla Was zaskoczeniem. Ale romantyczny w moim odczuciu to nie romans – to ma być po prostu dobra historia o miłości. Życiu i ludziach, którzy związani zostali przez uczucia. Nic w stylu Harlequinów”. Na szczęście „Lśnisz” to opowieść, jakiej oczekiwałem, podana w bardzo przyjemny sposób. Może nie szczególnie odkrywcza, bo oparta na schemacie, na którym budowano takie dzieła, jak „Love Story” czy „Gwiazd naszych wina”, ale dostatecznie dobrze wykonana, by nie zawiodła nikogo.



Poznajcie Mamizu Watarase, wydaje się, że jest zwykłą dziewczyną, ale to nie prawda. Nastolatka cierpi na chorobę, która sprawia, że jej ciało w świetle księżyca zaczyna błyszczeć. Niby nic takiego, ale jednocześnie schorzenie to powoli ją zabija i gdy zaczyna się akcja mangi, niewiele życia jej zostało. Zanim odejdzie z tego świata, chce spełnić kilka swoich marzeń ze sporządzonej przez siebie listy. Czy jej się to uda? I co z tego wszystkiego wyniknie?



Historia „Lśnisz w księżycową noc” sięga roku 2017, kiedy to powstała powieść o tym samym tytule, napisana przez Tetsuyę Sano. Powieść, która nie tylko dobrze się sprzedała, ale też i zdobyła nagrodę Dengeki. Nic dziwnego, że szybko powstała zarówno jej filmowa adaptacja, jak i manga. Za tą ostatnią zabrała się dość znana ekipa, bo pracował nad nią zarówno loundraw, artysta kojarzony bardziej ze światem anime (choćby jako reżyser „Kimi no Iru Basho” czy „Yume ga Sameru made”) niż anime a także pamiętany z „Re Zero: Życie w innym świecie od zera” Daichi Matsuse. A co im z tego wszystkiego wyszło?



Bardzo dobry komiks. Nie odkrywczy, wiecie już o tym sami, ale udany, mający swój urok, oferujący sporo emocji i wzruszeń, i naprawdę dobrze poprowadzony. W oryginale całość wyszła w dwóch tomikach, w Polsce dostajemy ją w jednym grubym tomie, co jak zawsze cieszy. Bo nie trzeba czekać na ciąg dalszy i cena jest atrakcyjna, ale co ważniejsze, całość jest po prostu bardzo dobra i lektura takiego pogrubionego albumu jest czystą przyjemnością wystarczającą na dłużej, niż standardowa manga.



Wracając jednak do „Lśnisz w księżycową noc” to dobrze napisana, całkiem emocjonująca opowieść z naprawdę udaną szatą graficzną. Design postaci, jak i ogół kreski, przypomina nieco prace Yoshiyukiego Sadamoto, ale pomieszane różnymi typowymi dla romantycznych mang elementami. Dzięki temu całość ma udany klimat i swój charakter, który sprawia, że czyta się ją znakomicie. Po lekturze miałem nawet ochotę obejrzeć film fabularny, jaki powstał na podstawie pierwowzoru i chociaż po zwiastunie zmieniłem zdanie, do mangi jeszcze chętnie wrócę, a i powieść poznałbym z ochotą, chociaż light noveli nie trawię. Dlatego jeśli lubicie dobre opowieści o miłości, sięgnijcie po „Lśnisz w księżycową noc”. Może i tytuł brzmi kiczowato, ale sama historia warta jest poznania.