reklama baner reklama

Nowe Teksty

Okładka miesiąca: listopad 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Who Watches the Series?
Pawełek o serialu "Strażnicy"
Udany powrót Godzilli
Pawełek o filmie "Godzilla II. Król Potworów"
Wizyta w Królestwie Traw
Słoński o "Grass Kings. Tom 3"
Swoboda idzie z duchem czasu
Sławiński o "Osiedle Swoboda. Centrum"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Obaner

Komiks

Horimiya #12

Horimiya #12

Scenariusz: Hero
Rysunki: Daisuke Hagiwara
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2018
Seria: Horimiya
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Waneko
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

SPANIE, MANGI I KŁAMANIE



„Horimiya” to seria nierówna. Miała kilka absolutnie zachwycających tomów, miała kilka bardzo dobrych i dobrych, a od pewnego czasu trzyma już tylko niezły poziom. Ale i tak nadal bawi i chce się ją czytać, a każdy kolejny tomik pochłania się szybko i z przyjemnością. I dwunasty wcale nie jest tutaj żadnym wyjątkiem, choć jednocześnie do połowy jest zabawniejszy niż kilka ostatnich.



Kiedy Miyamura może zobaczyć uśmiech na twarzy Hori? Kiedy, zgodnie z jej prośbą, próbuje ją bić – próbuje, bo nie potrafi tego zrobić. Ale jest jeszcze jedna rzecz, której nie potrafi – skłamać jej, co też niepokoi dziewczynę. A to zaledwie jeden z wielu problemów, z jakimi mierzą się bohaterowie. Władze szkoły mają dość, że uczniowie nie zjawiają się na zajęciach fakultatywnych, dlatego wprowadzają dla szóstoklasistów program zero tolerancji. Zdjęcie każdego, kto spóźni się choć raz, zostanie wywieszone w szkole. Yanagi ma jednak wieczny problem ze spaniem, przez co spóźnia się jak nikt. Koledzy postanawiają zapewnić mu skuteczną pobudkę, ale czy to się uda? Tym bardziej, że w pokoju chłopka pod jego nieobecność dzieją się dziwne rzeczy…

Tymczasem Sakura zaczyna czytać mangę shounen „Konoha” i nie może się oderwać. Czekanie na kolejne odcinki to prawdziwa katorga, ale co będzie, kiedy magazyn drukujący komiks zostanie wykupiony? Jednocześnie dziewczyna odkrywa, że Yanagi też jest fanem „Konohy”, co zbliża oboje do siebie…



Wspomniana przeze mnie kwestia nierównego poziomu „Horimiyi” nie odnosi się wcale tylko do ogólnej jakości całości, ale także, a może przede wszystkim, do poszczególnych rzeczy. Co prowadzi nas do sedna wszystkiego – pewnego braku konsekwencji. Bohaterowie się zmienili, to jedno, ich indywidualizm gdzieś zginął, a przy okazji w trakcie zniknęło kilka intrygujących postaci, których mi żal.



Ale to tylko jedna strona medalu. Nadal jest tu bowiem to, za co polubiłem tę serię – a dokładniej humor, dziwne relacje między poszczególnymi bohaterami i miłosne zawirowania. Tych ostatnich jest mniej w najnowszych tomach, więcej za to mamy dowcipów, absurdalnych sytuacji i wyolbrzymiania niektórych schematów znanych z początków serii, ale zabawa jest naprawdę udana, choć poszukiwacze poważnych treści i wyższych wartości mogą poczuć się rozczarowani.



Szata graficzna całości nie rozczaruje jednak nikogo, kto lubi shoujo. Delikatna kreska, jasne kadry, uproszczone tła i sympatycznie wyglądające postacie, chłodne i ciepłe zarazem, to cechy rozpoznawalne gatunku – i wszystko to jest obecne w „Horimiyi”. Klimatycznie wypadają też sceny zahaczające o grozę, a całość rozbawić potrafi nawet samymi ilustracjami.



Jeśli więc dobrze czytało się Wam poprzednie tomy serii, z dwunastego będziecie zadowoleni. Tym bardziej, że dawno seria nie pokazywała tak śmiesznego oblicza, jak teraz. I nawet wspomniane powyżej minusy przestały się w tej części w ogóle liczyć.