Nowe Teksty

Starzejąca się klasyka
Kleszcz o "Krucjata nieskończoności"
Pan Cudowny w pełnej krasie
Tymczyński o "Mister Miracle"
Czas na rewolucję
Tymczynski o "Czwórka z Baker Street #02: Sprawa Rabukina"
Szaleniec z Oskarem
Pawełek o filmie "Joker"
Paulina Christa: Żeby pamięć o dziadku nie zaginęła
rozmowa z Pauliną Christą, prezesem Fundacji „Kreska” im. Janusza Christy

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Komiks

Fistaszki zebrane 1981-1982

Fistaszki zebrane 1981-1982

Scenariusz: Charles M. Schulz
Rysunki: Charles M. Schulz
Publicystyka: Tomasz Kołodziejczak, Gary Groth
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2017
Seria: Fistaszki zebrane
Tytuł oryginału: The Complete Peanuts: 1981 to 1982
Tłumaczenie: Michał Rusinek
Druk: czarno-biały
Oprawa: twarda
Format: 210 x 165mm
Stron: 344
Cena: 69,90 zł
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
ISBN: 978-83-10-13075-4
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Charles Schulz był amerykańskim skarbem narodowym: artystą, filozofem i przenikliwym obserwatorem życia.
Bill Clinton


„Fistaszki” wkraczają w lata osiemdziesiąte. Spike zaciąga się do wojska, pojawia się też Marbles, drugi z braci Snoopy’ego. W tym tomie Peppermint Patty jest świadkiem „cudu z motylem”, Sally zaczyna tyć, drużyna Charliego traci swoje boisko baseballowe, a Linus wciąż nie chce być „słodkim misiaczkiem” Sally. Ponadto Snoopy przeżywa przygody z ptasim zastępem skautów, a Molly Volley i „Beksa” Booby są żądne rewanżu.

[opis wydawcy]

Artykuł

Fragment wstępu do „Fistaszki zebrane 1981-1982”, Tomasz Kołodziejczak

Galerie

Fistaszki zebrane 1981-1982 Fistaszki zebrane 1981-1982 Fistaszki zebrane 1981-1982 Fistaszki zebrane 1981-1982 Fistaszki zebrane 1981-1982 Fistaszki zebrane 1981-1982

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

FISTASZKI WKRACZAJĄ W NOWĄ DEKADĘ



Po trzydziestych urodzinach serii, jakie „Fistaszki” obchodziły w zeszłym tomie, nadszedł czas by w pełni weszły w nową, ósmą dekadę dwudziestego wieku. I chociaż czasy się zmieniają, zmieniają się też ludzie i tematy, seria ta wciąż pozostaje tak samo wspaniała, zachwycając kolejne pokolenia czytelników.



Co tym razem dzieje się na jej łamach? W przypadku komiksu ukazującego się w formie gazetowych pasków trudno jest mówić o jakimkolwiek motywie przewodnim, jednak śmiało można wyróżnić tutaj kilka rzeczy czy też dłuższych opowieści. I tak oto jesteśmy świadkami rzekomego cudu, w który zamieszany jest… motyl znajdujący się na nosie Peppermint Patty, poza tym bohaterka ta chce zostać golfistką, Snoppy trafia na front pierwszej wojny światowej, a drużyna Charliego traci swoje boisko. Pomiędzy tymi opowieściami dzieje się jednak całe mnóstwo innych opowieści, w tym o drugim z braci Snoopy’ego, szkolnych problemach, zaciągnięciu się do wojska przez Spike’a czy miłości.



Ze wszystkich dekad ubiegłego stulecia to właśnie lata 80. należą do moich ulubionych – oczywiście jeśli chodzi o rozrywkę. Nie mówię tu wprawdzie o muzyce (dokonania na tym polu poza nielicznymi przykładami punku i rocka niestety lepiej jest przemilczeć), ale kino owego okresu, w szczególności Kino Nowej Przygody czy nawet tworzone wówczas komiksy (to wtedy zaczęła się tzw. Mroczna Era, kiedy to historie obrazkowe stały się wreszcie poważne, dojrzałe, psychologiczne wiarygodne, zaangażowane i nieunikające kontrowersyjnych treści) miały niezaprzeczalny urok i pewną magię. Oczywiście trendy te nie mają większego wpływu na zawartości „Fistaszków”, których jedną z największych zalet jest ich ponadczasowość, nie mniej i one musiały ulec nieco presji czasów, skoro są tworem satyrycznym.



Jak powiedziała moja lepsza połowa, ten komiks jest jak wielka torba fistaszków – każda historia to smakowita niespodzianka, rzadko trafia się jakaś pusta i chociaż wszystkie wydają się takie same, każda z nich różni się od siebie i ma w sobie coś niepowtarzalnego. I miała całkowitą rację, sam lepiej bym tego nie ujął. Ta seria pełna jest niespodzianek, pełna pysznych orzeszków, ale poza tym upragnionym smakiem niesie ze sobą o wiele więcej wartościowych rzeczy. W odróżnieniu jednak od jedzenia, o czym przekonuje się w tym tomie Sally, te „Fistaszki” nie tuczą i nie można się nimi przesycić. Tom jest solidny, grubo ponad trzysta stron pasków, a niedosyt pozostaje. Cóż, taki już urok najlepszych opowieści – aż szkoda, że na kolejny zbiór trzeba czekać jeszcze pół roku.



To wszystko prowadzi jednak do oczywistej konkluzji. „Fistaszki” to znakomity produkt, dzieło ponadczasowe, doskonałe zarówno dla najmłodszych, jak i najstarszych czytelników, łączące w idealnych proporcjach elementy rozrywkowe i wyższe wartości i jednocześnie wspaniale narysowane. Poza tym to absolutna klasyka, którą znać po prostu wypada. Polecać nie trzeba, ale i tak to zrobię, sięgnijcie koniecznie, bo naprawdę warto.