baner

Recenzja

Stara, lepsza Liga

Tomasz Kleszcz recenzuje Liga Sprawiedliwości. Bez Sprawiedliwości
7/10
Stara, lepsza Liga
7/10
Bez Sprawiedliwości przynosi znane nazwiska i nowe przygody najpotężniejszej drużyny świata. Scott Snyder utrzymywał ostatnio mniej więcej średni poziom, z lepszymi i gorszymi momentami. Całkiem podobnie będzie i tym razem.

Zanim się wgłębicie w ten tytuł warto poznać "Batman: Metal", jednakże nie jest to wymóg niezbędny. Wydarzenia, w jakich uczestniczymy, są bowiem bezpośrednim efektem działań bohaterów przedstawionych właśnie tam. Starcie z wynaturzonymi Batmanami doprowadziło do wyrwy w Ścianie Źródła oraz – co gorsze – zwróciło uwagę nieobecnych, dawno zapomnianych potężnych istot. Są to Tajemnica, Cud, Mądrość oraz Entropia. Liczba cztery oczywiście raczej natychmiast przywodzi na myśl czterech jeźdźców Apokalipsy, co nie jest zbyt odległym porównaniem. Nowe postaci zwiastują bowiem nie co innego, jak - cóż za oryginalny pomysł - zagładę Wszechświata.

Wizualnie z kolei trudno nie przywołać w pamięci Celestian, do których te istoty są aż zanadto podobne. Aby się im przeciwstawić Liga Sprawiedliwości musi się... podzielić. Tak, tu jest pewien powiew świeżości, który odróżnia ten tytuł od całkiem pokaźnego szeregu innych, gdzie nasi rozbici/skłóceni bohaterowie muszą za wszelką cenę zewrzeć szyki, aby wyjść cało z opresji. Oczywiście sześcioosobową drużynę dość trudno byłoby rozdzielić na cztery odrębne składy. I tu z pomocą przychodzi drugi, nie najgorszy- chociaż też już wielokrotnie wykorzystywany - chwyt. Ogólnie rzecz biorąc można powiedzieć, że Snyder robi to, co robił do tej pory. Generuje nowe postaci, nowe artefakty, kreuje zagrożenie o kosmicznej skali i w sam środek pakuje Ligę Sprawiedliwości. Nie ma tu zbyt wielkiej finezji fabularnej, chociaż na pewno jest spory rozmach, a obrana droga jest już udeptana. Z drugiej strony każdy z wielu zaangażowanych charakterów ma coś do roboty. Akcja biegnie sprawnie, a my na pewno nie możemy narzekać na nudę.

Odnoszę wrażenie, że w tym komiksie czai się odrobina klimatu lat 90., lecz wzbogacona nieco lepszymi, mniej obciachowymi dialogami. No i oczywiście o wiele nowocześniejszą warstwą graficzną. Do gry wchodzą naprawdę mocni zawodnicy młodszego pokolenia. Manapul dał się poznać jako kreator niezwykle dynamicznej i oryginalnej wizji Flasha. Doszlifował jeszcze swój z miejsca rozpoznawalny styl i stanowi aktualnie jeden z jaśniejszych punktów na rysowniczej mapie DC. Prace Jimeneza mieliśmy okazję poznać we wcześniejszych przygodach Supermena. Również ten rysownik wypracował swój indywidualny, widowiskowy styl, w którym z łatwością dostrzec można mangowe wpływy. Stanowią one mocną stronę tego rysownika. Coraz lepsza, bardziej wyrafinowana, miejscami wręcz ambitna kolorystyka nie pozostaje w tyle.

Nie jest to komiksowy przełom, niemniej w porównaniu do poprzedniej serii pisanej przez Bryana Hitcha nawet nie ma co dyskutować, że mamy do czynienia z tytułem nieporównanie lepszym. Jest w miarę wyraźna linia fabularna, dużo się dzieje, postaci toczą żywe dyskusje, a do tego wygląda to świetnie. Za wyłączeniem efektów pracy trzeciego rysownika, o którym celowo wcześniej nie wspomniałem, bo trafił tu chyba przypadkiem i kompletnie nie na miejsce. Na ten moment warto spróbować.

Opublikowano:



Liga Sprawiedliwości. Bez Sprawiedliwości

Liga Sprawiedliwości. Bez Sprawiedliwości

Scenariusz: Tynion James IV, Scott Snyder, Joshua Williamson
Rysunki: Francis Manapul
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2019
Seria: Uniwersum DC
Tłumaczenie: Maciej Nowak-Kreyer
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 16,7x25,5 cm
Stron: 144
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328142855
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Stara, lepsza Liga Stara, lepsza Liga Stara, lepsza Liga

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-