reklama baner reklama
baner

Recenzja

Marvel mówi: sprawdzam

Przemysław Pawełek recenzuje Avengers. Koniec gry
8/10
Marvel mówi: sprawdzam
8/10
Trzy fazy, 10 lat i 22 produkcje kinowe - tyle zabrało Marvel Cinematic Universe dojście do spektakularnej kulminacji starcia z Thanosem.

Zwieńczenie dziesięciu lat Marvel Cinematic Universe miało być dużym wydarzeniem - i jest. Poprzednia część Avengersów pozostawiła widownię z uniwersum przeoranym przez jedno pstryknięcie palców. W wyniku realizacji planów Thanosa zginęła połowa kosmicznej populacji, wśród niej także ziemscy superherosi, a Kamienie Nieskończoności przepadły. Ludzkość przegrała. Wiadomo było, że "Koniec gry" przyniesie rozwiązanie i wygraną, nie spodziewałem się jednak, że ekipa Disneya podsumuje dotychczasowy cykl z taką klasą.

"Wojna bez granic" złamała Avengersów. Część bohaterów zginęła, a reszta radzi sobie ze stratą, przy czym każdy na swój sposób. Thanos rozbił nie tylko morale, ale też sam zespół. Bracia Russo w pierwszym akcie swojego filmu mówią o radzeniu sobie z traumą, w subtelny, ale nie zanadto zawoalowany sposób odnosząc się do wydarzeń z września 2001 roku, które złamały psychicznie Amerykanów. Dobrze jednak znamy z filmów amerykańskie porzekadło, że po upadku należy powstać, i tak też się dzieje z Avengersami. Ekipa znajduje sposób na odwrócenie sytuacji, by rozpocząć szalony plan bazujący na podróży w czasie, by w kluczowych i znanych już dobrze widowni momentach przechwycić ponownie Kamienie Nieskończoności, by odwrócić zaklęcie Thanosa, i oczywiście wspólnie jeszcze raz stawić mu czoła.

"Koniec gry" miało być podsumowaniem dekady filmowego uniwersum i faktycznie jest dokładnie tym, co obiecali filmowcy. Ekipa pod wodzą Kevina Feigiego wzięła na warsztat wykreowaną historię i świat, by pozwolić bohaterom jeszcze raz przeżyć te chwile, ale z innej strony i w inny sposób. Mamy obowiązkową grupową walkę w finale, gdzie każdy musi mieć swoją chwilę, ale oglądając ten film nie ma się uczucia, że ten świat dreptał przez ten czas w miejscu, tak jak to ma miejsce w przypadku marvelowskich komiksów.

Bohaterowie przez tę dekadę się postarzeli. Ich relacje ewoluowały w różne strony, zmieniając też ich samych. Stark posiwiał, jest zmęczony i ma dość, chce skupić się na rodzinie. W podobny sposób żył Hawkeye, ale nie było mu to dane, przez co stał się mścicielem na wzór Punishera. Thor się załamał, pogrążając w pijaństwie i obżarstwie. Nie wszystkie zmiany mają tu aspekt dramatyczny - część bardziej potęguje komizm, widać tu jednak efekt upływu czasu, bo bohaterowie przynajmniej na pewnym poziomie dojrzeli. Są bardziej skłonni do poświęcenia, nawet jeśli poświęcenie wynika ze skreślenia aktora z dalszej listy płac, bo skończył mu się kontrakt. Jest tu ewolucja.

Ostatni Avengersi zostali zrealizowani w spektakularny sposób - nie da się nic zarzucić efektom specjalnym, a DC może tylko pozazdrościć sposobu upchnięcia tylu bohaterów na raz. Nie brak oczywiście pewnych wad - na przykład przejście z przygnębiającego początku w żartobliwe kino przygodowe wydało mi się być zbyt szybkie. Nagle pojawia się Ant-Man i praktycznie od razu zaczyna się pełen humoru drugi akt filmu. Nie zmienia to jednak mojej oceny całości. Autorzy z klasą polepili dekadę historii MCU, do znanych wydarzeń doszywając drugie dno. Dobrze działają tu wykreowane przez ten czas relacje między bohaterami i choć mowa o tłukących się po pyskach postaciach w trykotach, to faktycznie udało się wtłoczyć w parę scen autentyczne emocje, jak choćby w spotkaniu obu Starków czy w kulminacji i epilogu.

Nie wiem, czy to ten film tak skutecznie budził we mnie dziecko, czy to kwestia zbudowania przez dekadę pewnej relacji pomiędzy widownią a lubianymi postaciami, czy po prostu dobra filmowa robota, ale Avengersi olśniewają fantazją, śmieszą i bawią, ale także potrafią złapać za serce. No i oczywiście pozostawiają z niedopowiedzianym pytaniem - czy za kolejne dziesięć lat MCU będzie potrafiło równie skutecznie poruszyć widownię? Tymczasem dostaliśmy jeden z najlepszych filmów wytwórni, który warto zobaczyć, jeśli się go jeszcze nie widziało, warto go nawet obejrzeć ponownie. Warto też jednak pamiętać, że "Koniec gry" traci swoją siłę, gdy ogląda się go bez znajomości historii kinowego wszechświata Marvela.


Autor recenzji jest dziennikarzem Polskiego Radia.

Opublikowano:



Avengers. Koniec gry

Avengers. Koniec gry

Scenariusz: Christopher Markus, Stephen McFeely
Premiera: Wrzesień 2019
Oprawa: DVD, Blue Ray
Wydawnictwo: Galapagos
  • Reżyser: Anthony Russo, Joe Russo
  • ZAPOWIEDŹ
    WASZA OCENA
    Brak głosów...

    Komentarze

    -Jeszcze nie ma komentarzy-