baner

Recenzja

Babski comber

Krzysztof Tymczyński recenzuje All-New Wolverine #01: Cztery siostry
6/10
Babski comber
6/10
X-23 sporo przeżyła, lecz w końcu znalazła się po jasnej stronie mocy. Czy uda jej się przekonać do tego samego trzy swoje klony?

W kwestii komiksów trykociarskich dla mnie DC zawsze było tym lepszym wydawnictwem. Za czasów TM-Semica bardziej jarałem się kolejnymi numerami ”Batmana” czy ”Supermana” niż dominującymi w ofercie tego niezapomnianego wydawcy Marvelami. Lata mijały, nic u mnie zasadniczo się nie zmieniało, ale jednak starałem być w miarę na bieżąco z najważniejszymi wydarzeniami u obu wydawców. Rachunek ekonomiczny jednak szybko pokazał, że legalne ogarnianie wszystkiego jest absolutnie niemożliwe i trzeba było z czegoś zrezygnować. Oczywiście postawiłem na DC i od 2010 roku i nastania tak zwanego ”Heroic Age” (tuż po vencie ”Siege”) moja świadomość tego, co aktualnie dzieje się w głównym uniwersum Marvela, praktycznie stanęła w miejscu i trwała w zawieszeniu aż do chwili, gdy Egmont ruszył z inicjatywą Marvel NOW. Nie myślcie jednak, że z miejsca uczepiłem się wszystkich komiksów, jak leci. Nie, skorzystałem z porad osób siedzących mocniej w klimacie i sięgałem tylko po te tytuły, które były najmocniej polecane. Czasem się sparzyłem (”Avengers” Hickmana mnie nie powaliło), ale jednak odbiór większości kupowanych przeze mnie tytułów był jak najbardziej ok. Tymczasem Marvel NOW 2.0, z którym Egmont ruszył stosunkowo niedawno, jak na razie robi wiele, bym ponownie na serio myślał nad całkowitym olaniem tych nowszych komiksów z Domu Pomysłów.

Jak dotąd Marvel NOW 2.0 przegrywa ze mną 4:2. Na sześć komiksów, po które sięgnąłem z tej linii wydawniczej Egmontu, tylko po dwóch nie czułem niedosytu i były to ”Vision” oraz ”All-New Hawkeye”, przy czym ten drugi reklamowano mi jako coś absolutnie przecudownego, a dostałem coś, co po prostu było ok, ewentualnie wrzuciłbym to do worka ”dobre jak na superhero”. Po lekturze pierwszych tomów ”Potężnej Thor”, ”Staruszka Logana” oraz ”Extraordinary X-Men” uznałem, że w zasadzie wywaliłem pieniądze w błoto, natomiast ”All-New Wolverine” po prostu nie ruszyło mnie wcale. No, może za wyjątkiem momentów, gdy cieszyłem się z egzemplarza recenzenckiego. Bo gdybym i za ten komiks zapłacił, to pewnie bym kręcił nosem.

Bo wiecie? Jestem wygodnicki, nie ukrywam. Lubię rzeczy podane na tacy i nienawidzę sytuacji, gdy muszę po lekturze komiksu sprawdzać encyklopedie postaci na Internecie, by upewnić się, że coś mi się nie myli lub coś nie umyka. Moje oczekiwania wobec ”All-New Wolverine” ograniczały się więc tylko do tego, by osoba taka jak ja – nieznająca wcześniejszych przygód mutantów z Marvel NOW, ale mająca w świadomości, że Wolverine chwilowo nie żyje – wiedziała w stu procentach, co w zasadzie czyta. A ja, niestety, pomimo obecności wielkiej jedynki na grzbiecie tomu wcale nie czułem się, jakbym śledził początek jakiejś historii.

Jednakże to nie jest tak, że premierowa odsłona ”All-New Wolverine” jest komiksem niezrozumiałym dla laika czy coś w ten deseń. Nie, to historia, która ma jasne zawiązanie akcji – Laura przejmuje po swoim mentorze pseudonim i w jednej z pierwszych misji musi zrobić niejako to, co kiedyś Logan, a więc pokazać własnym klonom, że warto być dobrym. W ten oto sposób historia dziewczyny zatacza w pewnym sensie koło. Po drodze superbohaterski standard, a więc kopanie się po ryjach, sporo sniktowania, bardziej lub mniej spodziewane zwroty akcji i wszystko rozpisane oraz narysowane w sposób, który nie irytuje, ale też nie porywa jakoś szczególnie mocniej od większości tego co Marvel lub DC mają w swojej aktualnej ofercie. Na plus na pewno sposób przedstawienia klonów Laury, które mocno różnią się zarówno od siebie jak i oryginału, zaś Taylorowi udało się sympatycznie i dziarsko wpleść je w prezentowane wydarzenia.

Mimo wszystko najmocniej z komiksu zapamiętam zaglądanie co chwila do Internetu, by sprawdzić pewne niby nieistotne głupotki, ale jednak byłoby cholernie miło gdyby ktoś je wyjaśnił na miejscu. Czy pojawiający się epizodycznie Angel to ten młody z przeszłości czy może ten teraźniejszy się znowu bierze za małolaty? (nie czytałem ”All-New X-Men”) Czy mam dobre wrażenie, że złowrogie Alchemax już się przewijało gdzieś wcześniej, a ja o tym nie wiem? (spoiler: oczywiście że tak) Czy klony Laury lub ich wątek już gdzieś mignął? (niespodzianka: nie, a jednak cały czas tak mi się wydawało)

Męczy mnie mylne przekonanie Marvela, że gdy ktoś sięga po ich komiks z numerem jeden na okładce, to nie tylko nie będzie mieć nic przeciwko temu, że tak naprawdę dostaje kolejny odcinek niekończącego się serialu, ale wręcz z automatu będzie dysponować pełną wiedzą na temat wszystkiego. Wkurza mnie to, że zapowiedź tomu drugiego jasno daje do zrozumienia, że seria już wpieprza się w jakiś event, który zapewne też powinienem kupić i poznać.

A skoro jedynka z butów mnie nie wyrwała i była po prostu w porządku, to ja jednak podziękuję. Za stary się robię na trykociarzy...

Opublikowano:



All-New Wolverine #01: Cztery siostry

All-New Wolverine #01: Cztery siostry

Scenariusz: Tom Taylor
Rysunki: David Lopez, David Navarrot
Wydanie: I
Data wydania: Luty 2019
Seria: All-New Wolverine, Marvel Now 2.0
Tłumaczenie: Weronika Sztorc
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 16,7x25,5 cm
Stron: 144
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328134911
WASZA OCENA
8.00
Średnia z 3 głosów
TWOJA OCENA
10 /10
Zagłosuj!

Galerie

Babski comber Babski comber Babski comber

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-