reklama baner reklama

Nowe Teksty

Okładka miesiąca: listopad 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Who Watches the Series?
Pawełek o serialu "Strażnicy"
Udany powrót Godzilli
Pawełek o filmie "Godzilla II. Król Potworów"
Wizyta w Królestwie Traw
Słoński o "Grass Kings. Tom 3"
Swoboda idzie z duchem czasu
Sławiński o "Osiedle Swoboda. Centrum"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Obaner

Recenzja

Dozwolone...do lat 14? 12? 10...?

Tomasz Kleszcz recenzuje Batman Metal #01: Mroczne dni
5/10
Dozwolone...do lat 14? 12? 10...?
5/10
Na Ziemi znajdują się niezwykłe, nieznane metale, które towarzyszą ludzkości od zarania dziejów. Teraz z ich pomocą starożytne, straszliwe bóstwo chce się przedostać do naszego wymiaru. Batman podejmuje próbę rozwikłania tajemnicy stojącej za tą wielką intrygą. Tradycyjnie zgrywa wielkiego ważniaka i wydaje rozkazy wszystkim dookoła. A do tego wielkie nazwiska i oryginalny design. Czy coś mogło pójść nie tak?

No cóż. W zasadzie są dwie prawdopodobne możliwości. Albo za bardzo się zestarzałem do tego typu produkcji, albo Batman: Metal jest ni mniej, ni więcej tylko po prostu słabym komiksem, do którego umiejętnie dorobiono pewną wizualnie zachęcającą propagandę. Bo czyż połyskująca, mieniąca się metalicznymi kolorami, a przy tym bardzo mroczna okładka nie przykuwa uwagi? Mamy także świeżo zaprojektowane logo sugerujące, że będziemy mieć do czynienia z czymś specjalnym. Jeśli nawet te elementy nie każdego byłyby w stanie zainteresować, mamy jeszcze wielkie nazwiska na okładce, które nie pozostawiają wątpliwości co do rangi wydarzenia.

Z czym tymczasem mamy do czynienia? Z historią o kolejnych artefaktach, za pomocą których ktoś tam bardzo przerażający chce zawładnąć naszym "małym wszechświatem". Kluczem do tegoż wydarzenia jest oczywiście Batman. Obiektywnie rzecz biorąc najsłabszy członek Ligi Sprawiedliwości, którego legenda powoduje, że w komiksach jest postacią tak absurdalnie odrealnioną, że aż niestrawną. Przynajmniej w większości tych, które możemy przeczytać. Poznajemy więc z trudem kolejne elementy łamigłówki, z której wyłania się mglisty obraz gigantycznego spisku, przekraczający wszystko, z czym superbohaterowie mieli do tej pory do czynienia. Na kartach komiksu przetaczają się całe tabuny zdeformowanych postaci, trwa prawie nieustanna walka, a wszystko sprawia wrażenie chaotycznego i przez to kompletnie nie wciągającego. Spora ilość walk, które oczywiście są widowiskowe, pozbawiona jest za to kompletnie jakichkolwiek praw fizyki. Nie byłoby z tym problemów, ostatecznie superbohaterowie potrafią różne cuda. Niemniej jeśli obrońcami ludzkości zostali - dziwnym trafem- herosi pozbawieni jakichkolwiek mocy, to jednak grawitacja czy ograniczenia anatomiczne ludzkich ciał mogłyby mieć jakiś wpływ na ich akrobacje.

Niestety, trzech wielkich rysowników, jakimi są Lee, Romita Jr i Kubert nie sprawia, że po album koniecznie trzeba sięgnąć, pomimo merytorycznie przeciętnej, ale efekciarskiej fabuły. Zarówno w pracach Kuberta, jak i Lee ma się wrażenie byle jakości. Co prawda panowie mają swój od lat rozpoznawalny styl, ale kompletnie nie widać, żeby włożyli w ten tytuł cokolwiek ponad absolutne minimum. Przynajmniej Romita Jr prezentuje się przyzwoicie. Drugą połowę albumu ilustruje Capullo, któremu nie można nic zarzucić, oraz kilku innych, mniej znanych i na pewno niewpadających w oko rysowników. Jeśli zasugerujecie się - tak jak ja - okładką i ulubionymi nazwiskami, bądźcie przygotowani na rozczarowanie.

Batman:Metal tom 1 ma kilka niezłych momentów. Jednakże jako całość wypada kiepsko. Klimat grozy umyka z powodu wprowadzania głupkowatych żarcików oraz zbyt jaskrawej kolorystyki. Wielkie zagrożenie wisiało nad bohaterami już tyle razy, że chciałoby się przeczytać komiks z oryginalniejszy pomysłem. Co prawda to nadal porządna, rzemieślnicza robota. Ciężko mi jednak wskazać, do kogo tak naprawdę skierowana. Z jednej strony przy tak kompletnych - nawet jak na superbohaterski komiks - bujdach dobrze może bawić się chyba tylko bardzo młody człowiek. Z drugiej strony wyzierające bez przerwy paskudne i ohydne postaci raczej nie są godne polecania i zachęcenia do kupna tego komiksu młodym odbiorcom. Chciałoby się czegoś więcej, o bardziej zdecydowanym targecie. Bo w ten sposób nie jest ani poważnie, ani zabawnie...

Opublikowano:



Batman Metal #01: Mroczne dni

Batman Metal #01: Mroczne dni

Scenariusz: Scott Snyder, James Tynion IV
Rysunki: Jim Lee, Andy Kubert, John Romita Jr., Greg Capullo
Wydanie: I
Data wydania: Kwiecień 2019
Seria: Batman Metal
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 17,0x26,0 cm
Stron: 232
Cena: 79,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328141483
WASZA OCENA
5.00
Średnia z 1 głosów
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Dozwolone...do lat 14? 12? 10...? Dozwolone...do lat 14? 12? 10...?

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-