baner

Recenzja

Nie takie typowe postapo

Tymoteusz Wronka recenzuje Łasuch #02
7/10
Nie takie typowe postapo
7/10
Łasuch to przezwisko chłopca mieszkającego z chorowitym ojcem w środku lasu. Wiedzę o świecie ma mocno przefiltrowany przez religijny (by nie powiedzieć: nawiedzony) światopogląd rodzica, nie zna innych ludzi, a przez to jest bardzo naiwny. I jeszcze jedno: ma rogi. Jest jednym z dzieci urodzonych po wielkiej zarazie, która wyniszczyła ludzkość, a nieliczne rodzone po epidemii dzieci nacechowane są zwierzęcymi cechami. Łasuchowi i tak się udało – umie przynajmniej mówić i z grubsza przypomina człowieka. Gdy jednak nadejdzie pora do konfrontacji ze światem zewnętrznym – a ta oczywiście nadchodzi i stanowi oś serii Jeffa Lemire’a – jest do niej całkowicie nieprzygotowany. Brutalny świat zrujnowanej ludzkiej cywilizacji go zniszczy… chyba, że się przystosuje.

Tak rozpoczyna się seria „Łasuch” wydana oryginalnie w ramach Vertigo, czyli inprintu DC Comics, w którym publikowane są komiksy przeznaczone dla dojrzalszych czytelników. Na tle „Kaznodziei” czy „Hellblazera” komiks Lemire’a może nie robi oszałamiającego wrażenia formą, treścią czy przekazem, ale jest interesującą wizją… choć powoli się rozkręcającą.

Pierwszy tom „Łasucha” nie oferuje niczego nadzwyczajnego. To dość typowa opowieść postapokaliptyczna, gdzie naiwność ściera się z brutalną rzeczywistością, pojawiają się popularne archetypy (złowieszczy naukowiec, brutal o miękkim sercu, etc.) i tajemnicą do rozwikłania. Miejscami jest dość brutalnie i bezwzględnie, ale generalnie fabuła podąża w przewidywalnym kierunku i nie przynosi większych zaskoczeń. Sytuacja zmienia się w drugim, fabularnie bardziej interesującym tomie. Lemire, gdy nie musi już kreować świata, przedstawiać bohaterów i zawiązywać wątków, pozwala sobie na więcej. Przede wszystkim zyskują postacie i relacje między nimi: nabierają głębi i podtekstów, a na nich z kolei budowane są kolejne wątki. Jednocześnie cały czas kontynuowany jest główny wątek opowieści, czyli próba wyjaśnienia przyczyn zarazy, pochodzenia zwierzętopodobnych dzieci oraz roli Łasucha w tym wszystkim. Bo, że jakaś niewątpliwie jest, to czytelnik podejrzewa na długo przed tym, nim wprost przekazuje to autor.

Prosta kreska Lemire’a pasuje do surowego świata „Łasucha”, ze opustoszałymi miastami i zniszczonymi twarzami postaci zmuszonych do życia na ruinach cywilizacji. Początkowo utrzymana w stonowanej kolorystyce, w drugiej nabiera miejscami wyrazistszych akcentów, które nadają całości charakteru.
Pierwsze dwa tomy „Łasucha” nie oszołomią fabułą i światem ani miłośników postapo, ani skomplikowanych historii. To raczej gra archetypami, sprawnie wykorzystanymi, by budować w gruncie rzeczy kameralną opowieść opartą na uniwersalnych prawdach. Lemire potrafi od czasu błysnąć pomysłem lub wykorzystaniem motywu, wprowadzić odrobinę oryginalności, ale przede wszystkim opowiada historię bazującą na emocjach; setting jest tu tylko narzędziem, a nie celem.

Opublikowano:



Łasuch #02

Łasuch #02

Scenariusz: Jeff Lemire
Rysunki: Jeff Lemire
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2018
Seria: Łasuch
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 17,0x26,0 cm
Stron: 300
Cena: 89,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328134560
WASZA OCENA
7.00
Średnia z 3 głosów
TWOJA OCENA
10 /10
Zagłosuj!

Galerie

Nie takie typowe postapo Nie takie typowe postapo Nie takie typowe postapo

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-