reklama baner reklama

Nowe Teksty

Bohater, na jakiego nie zasługujemy
Zimiński o 1.tomie "Transmetropolitana"
Obniżenie lotu
Kleszcz o "Superman. Action Comics #02: Powrót do „Daily Planet”
Śladów geniuszu brak
Kleszcz o "RAPP #01: Zaginione dzienniki Tesli"
Wino im starsze…
Kleszcz o "Hellboy. Tom 3: Zdobywca Czerw. Dziwne miejsca"
Jest źle, jest źle, jest źle, jest...
Kleszcz o "Liga Sprawiedliwości #03: Ponadczasowi"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

I nie zmienia się nic

Krzysztof Tymczyński recenzuje Deadpool Classic #04
5/10
I nie zmienia się nic
5/10
Czwarta odsłona serii ”Deadpool Classic” przynosi nam nowe informacje na temat genezy tytułowego bohatera, a także rozwiązanie prowadzonego już od dłuższego czasu wątku. Wszystko to jednak w bardzo nijakim stylu, do którego czytelnicy tej serii zdążyli się już chyba przyzwyczaić.

Dzięki niedawnej kinowej premierze drugiej części kinowego cyklu, postać Deadpoola znów jest na ustach wszystkich. Nie da się, że kreacja Ryana Reynoldsa sprawiła, iż stosunkowo mało znany antybohater z kart komiksów Marvela, który swego czasu przebijał się do innych mediów raczej głównie jako postać z memów, jest teraz na ustach wszystkich i wszędzie. W myśl zasady, iż należy kuć żelazo póki gorące, Egmont swego czasu idealnie wstrzelił się w premierę komiksu z linii Marvel NOW, zaś po jego oszałamiającym sukcesie zdecydowano się także na sięgnięcie po klasykę. Krok był to dość ryzykowny, ponieważ zawartość cyklu ”Deadpool Classic” to nic innego jak komiksy publikowane w bardzo charakterystycznych latach dziewięćdziesiątych, a spośród mrowia tytułów z pyskatym najemnikiem można było wybrać i coś zdecydowanie lepszego, jak i również krótszego. Bo nie mam zamiaru ukrywać tego, że podobnie jak w przypadku swojej opinii trzech poprzednich części tej serii, tak i tutaj zdecydowanie uważam, że chociaż ”Deadpool Classic” jest tytułem pod wieloma względami lepszym od serii z Marvel NOW, to zarazem jest mu tak straszliwie daleko do miana ”dobrej historii”, jak tylko jest to możliwe.

W najnowszym tomie swoich klasycznych przygód, Wade Wilson romansuje ze Śmiercią, poznajemy więcej szczegółów jego udziału w programie Broń X, obserwujemy starcie z Atlasem (który notabene był także głównym złym w pierwszej części kinowego cyklu), a potem wreszcie sprawdzimy, czy przepowiednia dotycząca udziału Deadpoola w wydarzeniach mogących doprowadzić do upadku ludzkości jest oparta na faktach. Wszystko to podparte dużymi ilościami niezbyt wyszukanego humoru oraz wewnętrznych rozterek najemnika, który wciąż nie potrafi określić, kim tak naprawdę chciałby być: herosem czy zabójcą.

Za scenariusz do wszystkich historii w omie odpowiedzialny jest nadal Joe Kelly, tutaj jednak wsparty pomysłami Jamesa Feldera przy jednym z rozdziałów. Konsekwentnie rozwija on rozpoczęte przez siebie wątki, a także okazyjnie wprowadza nowe lub też na moment daje odpocząć czytelnikowi, serwując luźniejszy w swej wymowie rozdział. Poziom, jaki twórca ten wyznaczył sobie od samego początku własnego runu jest utrzymany, co oznacza ni mniej ni więcej, że czytelnik otrzymuje całkiem nieźle zarysowaną postać głównego antagonisty, któremu nadana jest zauważalna głębia oraz masa rozterek natury moralnej czy sercowej. I chociaż jest to coś, co bardzo mocno odróżnia tę wersję Deadpoola od pozbawionego charakteru błazna, za jakiego Marvel uznał tę postać mniej więcej od 2008 roku i serii ze scenariuszem Daniela Waya, to i tak ”Deadpool Classic” mocno odstaje chociażby w porównaniu do znakomitej większości wydawanych przez Egmont, klasycznych pozycji Marvela. Lektura nie jest ani szczególnie wciągająca, ani tym bardziej angażująca. Starania Kelly’ego, by nadać tytułowi jakiejś większej głębi nikną w momencie, gdy na pierwszy plan wchodzi to, co w czasach ukazywania się tej serii znaleźć się w niej musiało. Otrzymujemy zatem bezbarwnych złoczyńców, głupawe zwroty akcji (udział w tym komiksie Kapitana Ameryki to ciąg facepalmów) oraz rysunki ocierające się niebezpiecznie o granicę kiczu. Stylistyka lat dziewięćdziesiątych jest tu wszechobecna i parę osób z pewnością widoki powykręcanych w nienaturalnych pozach gór mięśni na pewno zadowoli, ale nie jest to coś, co dotrze do wszystkich.

I chociaż nie mogę stwierdzić, że nie ma tutaj ani jednego, dobrego momentu – bo takich doszukać się nietrudno – to jednak nie wydaje mi się być to wystarczającym powodem ku temu, by wydawać ciężko zarobione pieniądze akurat na tę serię. ”Deadpool Classic” jest pozycją dobrą dla osób ślepo zakochanych w amerykańskim, mainstreamowym superhero i nie dostrzegających faktu, że po za Marvelem i DC, bądź tylko jednym z nich, jest coś jeszcze.

Opublikowano:



Deadpool Classic #04

Deadpool Classic #04

Scenariusz: Joe Kelly, James Felder
Rysunki: Pete Woods, Walter McDaniel, Steve Harris, Anthony Williams, Yancey Labat
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2018
Seria: Deadpool Classic, Marvel Classic
Tytuł oryginału: Deadpool Classic Vol. 4
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 288
Cena: 89,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328127883
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

I nie zmienia się nic I nie zmienia się nic I nie zmienia się nic

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-