reklama baner reklama

Nowe Teksty

Utknąć w Filadelfii
Panic o 1. tomie "Oblivion Song. Pieśń otchłani"
Wino im starsze tym… gorsze?
Sus o "Torpedo 1972"
Pomściciele z Gotham
Gierszewski o "Batman. Detective Comics: Syndykat ofiar"
Retro Batman
Sławiński o "Batman. Świt mrocznego księżyca"
Nosił Wade razy kilka
Grygiel o "Deadpool. Wszystko, co dobre…"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Nosił Wade razy kilka

Michał Grygiel recenzuje Deadpool #09: Wszystko, co dobre…
4/10
Nosił Wade razy kilka
4/10
Dziewiąty tom Deadpoola zabiera nas jeszcze dalej w tym kierunku, który wytyczyły ostatnie albumy, by doprowadzić serię Posehna i Duggana do wybuchowej kulminacji. Lubiliście poprzednie tomy? Powinno się spodobać. Czuliście ostatnio znużenie tym cyklem? No to na koniec też go nie pokochacie.

Zakładam, że po tym, gdy Wilson na skutek eventu Axis stał się na pewien czas dobrym Zenpoolem, autorzy serii doszli niemal do kresu swojej pomysłowości. Na jego drodze pojawiły się przez ten czas roboty, organizacja paramilitarno-terrorystyczna, koreańskie obozy pracy, martwi prezydenci USA, Dracula czy miłość życia (która też szybko zaczęła ciążyć). Dziewiąty album to niemal przegląd dotychczasowych chwytów.

Deadpool trafia na Bliski Wschód, gdzie sytuacja w czysto amerykańsko-uproszczony sposób przedstawia się jako synteza konfliktów Iraku i Syrii. Kolejne strzelaniny prowadzą w dość niezborny sposób do podreperowania jego relacji małżeńskich, ale też krzyżują ścieżkę Wilsona z mutantem znanym jako Omega Red. Po drodze ma miejsce jeszcze parę wybuchowych, ale mało ekscytujących wydarzeń, a wszystko to prowadzi do spektakularnej konfrontacji na pustyni, niemal w duchu ostatnio wydanego u nas "Kaznodziei".

Dziewiąty tom Deadpoola mógłby się równie dobrze nazywać "Kończ waść, wstydu oszczędź", bo od czasu trzeciego albumu (chyba najlepszego w cyklu), co tomik czułem zmęczenie materiału i wystrzelanie się autorów z pomysłów. Deadpool to postać, która zasłynęła jako kłócący się z głosami we własnej głowie wariat, w dodatku samoświadomy bycia postacią z komiksu, co i rusz będący przedmiotem zabaw scenarzystów wchodzących na poziom meta. Seria Duggana i Posehna z początku ten pierwiastek miała, ale szybko go zatraciła. Deadpool stał się po prostu obwieszonym bronią nieśmiesznym wesołkiem pokroju Spider-Mana, tylko że z czynnikiem regenerującym.

Na tle finału przygód Deadpoola nader nieźle prezentują się zgromadzone tu krótkie historie poświęcone pobocznym postaciom, a przygotowane przez innych autorów. Nie są one wymęczone, są wesołe, na poziomie, który chciałbym, by był poziomem minimalnym tej serii przez jej cały czas. No ale niestety nie był. Dostajemy więc na osłodę te szorty, acz po nich nadejdzie jeszcze tom dziesiąty, prezentujący spotkania wygadanego najemnika z innymi bohaterami Marvela. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie to ciepłe pożegnanie, a nie ostateczna próba naszej cierpliwości.

Opublikowano:



Deadpool #09: Wszystko, co dobre…

Deadpool #09: Wszystko, co dobre…

Scenariusz: Brian Posehn, Gerry Duggan
Rysunki: Mike Hawthorne, Salva Espin
Wydanie: I
Data wydania: 18 Kwiecień 2018
Seria: Deadpool, Marvel Now
Wydawca oryginału: Marvel
Tłumaczenie: Oskar Rogowski
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 167x255 mm
Stron: 180
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328126541
ZAPOWIEDŹ
WASZA OCENA
Brak głosów...

Galerie

Nosił Wade razy kilka Nosił Wade razy kilka Nosił Wade razy kilka

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-