reklama baner reklama

Nowe Teksty

Kolejne rosomaki Aarona
Grygiel o 2. tomie "Wolverine'a" wg Aarona
Still better than Marvel
Sus o 1. i 2. tomie "Głębi"
Przyjemne występy gościnne
Tymczyński o 6. tomie "Jonah Hex"
Deszczowy pojedynek
Tymczyński o 3. tomie "Barakudy"
Pogrzebany potencjał
Chmielewski o "Potter's Field: Cmentarz Bezimiennych"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Dupa, kurde, gówno

Tomasz Kleszcz recenzuje Tank Girl #02
6/10
Dupa, kurde, gówno
6/10
Zwariowana, wyłamująca się z wszelkich stereotypów blondyna powraca. Nie ma do powiedzenia raczej nic mądrego, ale pozostaje jeszcze humor. Pytanie, czy należycie do grona odbiorców, którym będzie on odpowiadał.

Druga odsłona cyklu składa się z kilkunastu krótkich, często niepowiązanych ze sobą fragmentów. Ze wstępu pióra Martina dowiemy się trochę o tym, co czeka potencjalnego czytelnika na kolejnych stronach. Rosnąca popularność tej postaci zaczęła przynosić autorom wymierne zyski. Dzięki temu mogli co nieco skorzystać z życia oraz zdobyć nowe doświadczenia. Te z kolei, oczywiście po przefiltrowaniu przez twórczy umysł scenarzysty, znalazły swoje odzwierciedlenie w albumie. Oprócz tego zarówno Martin, jak i Hewlett inspirowali się różnego typu onirycznymi wizjami, jakie dostarcza pewna roślina używana już w starożytności, a obecnie w naszym kraju zakazana.

Zostajemy więc wrzuceni w wir wydarzeń, które nie prowadzą do żadnego konkretnego celu. Tank ląduje w szpitalu psychiatrycznym, poszukuje źródła wiecznej młodości, odwiedza rodzinę. Robi to wszystko w typowym dla siebie, wulgarnym i rozbuchanym stylu. Towarzyszy jej przede wszystkim Booga, gdyż pozostałe dziewczęta z trio zostały w zasadzie całkowicie pominięte. Nawet Booga występuje jakby odrobinę rzadziej. Większość show kradnie Tank Girl.

Ponownie znajdziemy całą listę nawiązań popkulturowych, z których raczej niewielu czytelników wyniesie jakąś zabawę. Niestety, zawodzi także poczucie humoru, a przynajmniej piszący te słowa nie znalazł zbyt wielu scen, w których drgnęłaby mu szczęka. Częściej - w geście lekkiego rozczarowania - drgały brwi. Dowcipy serwowane przez Martina po prostu ciężko nazwać śmiesznymi. Reakcja bohaterki na zaistniałe wydarzenia ograniczająca się przeważnie do rzucania mięchem. Po którymś razie z rzędu robi się to co najwyżej nudne.

Być może Tank Girl nie jest komiksem dla wszystkich. Jeśli pominąć fakt osadzenia jej przygód w latach 90. XX wieku, zaryzykowałbym porównanie co poniektórych jej poczynań i zachowań do tego, co współcześni idole nastolatków - youtuberzy - serwują swojej publice. Szybkie, głupawe spoty, przetykane średniej jakości żartami, strojenie min, dużo hałasu o nic i mnóstwo gadaniny, z której nic nie wynika. Nazwałbym to po prostu pajacowaniem. Więc całkiem możliwe, że ten komiks spodobałby się się sporej grupie nastolatków...

O ile wrażenia, jakich dostarcza bohaterka, mogą się podobać lub nie, o tyle na pewno nie można odmówić scenarzyście pewnego kunsztu i pomysłowości. Z plansz kipi energia, nie tylko z uwagi na rysunek. Zwariowane historie mogą znaleźć swoich amatorów i są dość nieszablonowe. Kręte ścieżki, jakimi podążają postacie ożywione przez Brytyjczyka, potrafią zaskoczyć. Na dłuższą metę jednak taka forma męczy i nie pasuje do albumowych wydań.

Z duetu Martin i Hewlett ponownie wyżej przyjdzie mi ocenić tego drugiego. Najbardziej rzucającą się w stosunku do pierwszego albumu różnicą jest kolor. Kontynuując zaprezentowane w poprzednim zbiorze podejście do rysunku, rysownik rozszerzył je w niezwykle umiejętny sposób. Proste, ale jaskrawe i niesztampowo zestawione barwy doskonale oddają ducha komiksu. Niektóre plansze są tak niesamowicie skonstruowane, że można wręcz poczuć rozlewające się po podstawie czaszki przyjemne ciepło, które objawia się po kilku inhalacjach wspomnianą wcześniej rośliną, co oczywiście jest zakazane, ale zawsze można gdzieś usłyszeć to i owo. Świetnie zaprojektowane okładki niewątpliwie pomogły autorom w popularyzacji ich dzieła.

Tom drugi przygód zbuntowanej miłośniczki czołgów został nieco rozbudowany zarówno w wersji fabularnej, jak i graficznej. Bohaterki, jako osoby negującej wszystko, czy ma to jakiekolwiek uzasadnienie, czy też nie, raczej nie stawiałbym za wzór. Czytanie historii, z których ciężko cokolwiek wynieść, można ostatecznie uznać za jakąś formę rozrywki. No i nie zapominajmy o świetnych, dynamicznych ilustracjach.

Ocena: fabula 5; rysunek 8

Opublikowano:



Tank Girl #02

Tank Girl #02

Scenariusz: Alan Martin
Rysunki: Jamie Hewlett
Wydanie: I
Data wydania: Luty 2018
Seria: Tank Girl
Wydawca oryginału: Titan Comics
Tłumaczenie: Marceli Szpak
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Format: 190x260mm
Stron: 120
Cena: 42,00 zł
Wydawnictwo: Non Stop Comics
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Dupa, kurde, gówno Dupa, kurde, gówno Dupa, kurde, gówno

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-