reklama baner reklama

Nowe Teksty

Prawie jak Spider-Man
Tymczyński o 3. tomie "Deadpool Classic"
Komiksy na święta #2017
Chmielewski o wymarzonych reedycjach
Zmierzch szlachetnego dzikusa
Zimiński o 4. tomie "Skalpu"
Królik ronin i zagadka przeklętej świątyni
Grygiel o 31. tomie "Usagi Yojimbo"
Luc Gordon
Kleszcz o 1. integralu "Luca Orienta"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Piorun uderza, ale nie dość mocno

Tomasz Kleszcz recenzuje Flash #01: Piorun uderza dwa razy
5/10
Piorun uderza, ale nie dość mocno
5/10
Nieco ponad rok temu na polskim rynku zadebiutowała pierwsza w historii seria o Flashu. Panowie Manapul oraz Buccellato dostarczyli przyzwoitą, świetnie narysowaną rozrywkę. W ramach Odrodzenia ponownie pojawia się czerwony biegacz. Siłą rzeczy nasuwa się pole do porównań. Jak wypada najnowszy debiut?

Barry należy do gatunku ludzi tych najbardziej szlachetnych, którzy istnieją raczej na kartach opowieści niż w realnym życiu. Chciałby wszystkim we wszystkim pomóc, dlatego też nie zajmuje się tylko i wyłącznie łapaniem superzłoczyńców. A moc prędkości daje mu pewne szczególne możliwości do spełniania życiowego powołania. Ma to jednak swoją cenę. Wiecznie spóźniający się, roztargniony i przepracowany sprinter w prawdziwym życiu nie wykonuje należycie swoich obowiązków. Po prostu potrzebna mu pomoc. Można by powiedzieć, że otrzymuje ją wprost z nieba. W wyniku działań zorganizowanej grupy przestępczej dochodzi do wyładowań, dzięki którym mocą prędkości obdarzona zostaje cała rzesza zwykłych ludzi. W laboratoriach Star naprędce udało się zorganizować punkt szkoleniowy nowych, potencjalnych herosów, kierowany przez Meenę - żeńską postać, która będzie miała istotny wpływ na przebieg akcji. Oprócz niej Barry'emu pomaga partner z wydziału, detektyw August Heart. On także otrzymuje dostęp do mocy prędkości, a śmierć brata z rąk przestępców napędza jego wolę walki z kryminalistami.

Obszerny album składa się z dziewięciu zeszytów, w trakcie których dzieje się sporo różnych rzeczy, ale niewiele ciekawych. Flash biega to tu, to tam, jak to on. Zamieszanie z mocą prędkości jest prowadzone chaotycznie, a sama moc mocno ewoluuje, jeśli można tak powiedzieć o nieżywej sile, i okazuje się mieć coraz szersze spektrum oddziaływania. Śledztwo w sprawie śmierci brata detektywa Augusta, które Barry próbuje prowadzić, gdzieś po drodze całkiem znika z pola widzenia, żeby znaleźć trywialne rozwiązanie pod koniec albumu. Najsłabiej wypada najważniejsza część, czyli finałowa konfrontacja z głównym przeciwnikiem o pseudonimie Goodspeed, którego racje i argumenty wydają się być bardziej przekonujące niż tytułowego bohatera, co zresztą zdarza się nie po raz pierwszy w przypadku amerykańskich produkcji. Wziąwszy pod uwagę fakt, że album w dużej mierze skierowany jest do nastoletniego czytelnika, scenarzysta zapędził się w kozi róg, konstruując w taki sposób fabułę, że działania i motywy Flasha wypadają mało przekonująco nawet dla młodego odbiorcy.

Generalnie rzecz ujmując, historia zaproponowana przez Williamsona to dość naciągana i grubymi nićmi szyta konstrukcja, doprawiona wyświechtanymi, uwznioślającymi morałami, którą przeciętnie się czyta, i która nie specjalnie potrafi do siebie przekonać, przynajmniej jeśli mieliście chociaż z kilkoma dobrymi komiksami w życiu do czynienia.

W warstwie graficznej porównanie również wypada na niekorzyść omawianej pozycji. Carmine di Giandomenico odpowiadający za większość ilustracji opiera się w swojej pracy w dużej mierze na oprogramowaniu. Prawie 100% scenografii i w ogóle wszystkiego poza postaciami to twory wygenerowane komputerowo. Miasto, podobnie jak wnętrza, wygląda niczym printscreen z popularnego oprogramowania do tworzenia modeli 3D. W przypadku ożywionych obiektów artysta radzi sobie całkiem dobrze, chociaż trudno mówić o jakimś niesamowitym poziomie. Jeśli należycie do czytelników, którzy do oprawy wizualnej nie przywiązują większej wagi, pewnie nie będziecie narzekać, bo całość wygląda poprawnie. Na plus należy zaliczyć dobrze uchwyconą dynamikę, która jest też wyeksponowana dzięki różnym sztuczkom, stosowanym przez kolorystę.

"Piorun Uderza Dwa Razy" to kolejne przeciętne otwarcie serii w ramach Odrodzenia. Zastanawiające jest, czy w DC brakuje bardziej utalentowanych pisarzy, czy też amerykański odbiorca jest mniej wymagający i takie historię mu odpowiadają, dlatego też takie się pisze. Flash nie jest komiksem złym, początkującemu odbiorcy może nawet przypaść do gustu, jeśli tylko nie będzie od tytułu oczekiwał zbyt wiele i przymknie oko na uproszczenia, którymi Williamson posługuje się zbyt często. Ale na pewno nie jest też komiksem dobrym.

Opublikowano:



Flash #01: Piorun uderza dwa razy

Flash #01: Piorun uderza dwa razy

Scenariusz: Joshua Williamson
Rysunki: Carmine Di Giandomenico
Okładka: Carmine Di Giandomenico
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2017
Seria: Flash, Odrodzenie
Tytuł oryginału: The Flash, Vol. 1: Lightning Strikes Twice
Rok wydania oryginału: 2017
Wydawca oryginału: DC
Tłumaczenie: Tomasz Kłoszewski
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 165x255 mm
Stron: 192
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ZAPOWIEDŹ
WASZA OCENA
Brak głosów...

Galerie

Piorun uderza, ale nie dość mocno Piorun uderza, ale nie dość mocno Piorun uderza, ale nie dość mocno

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-