reklama baner reklama

Nowe Teksty

Tak powinno się to robić
Kleszcz o 1. tomie "Universal War One"
Promyk nadziei
Kleszcz o 6. tomie "Avengers"
Literaci na wojnie
Tymczyński o 3. tomie "Bungou: Stray Dogs"
Zakończenie, którego mogłoby nie być
Sławiński o 9. tomie Batmana (N52)

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Jeszcze więcej literatów

Krzysztof Tymczyński recenzuje Bungou. Stray Dogs - Bezpańscy Literaci #02
8/10
Jeszcze więcej literatów
8/10
Pierwszy tom cyklu ”Bungou: Stray Dogs” od wydawnictwa Waneko okazał się być niezłym strzałem dla kogoś takiego jak ja – szukającego sposobu na powrót do czytania mang i rozglądającego się za lekturą, której podstawą nie będzie jedynie klepanie się po michach w stylu ”Dragon Balla”. Co prawda w dziele Kafki Asagiri oraz Sango Harukawy również jest sporo akcji, ale premierowa odsłona serii miała w sobie także pomysł na tyle ciekawy i intrygujący, bym z dużą niecierpliwością wypatrywał tomu drugiego. Ta wreszcie wylądowała w moich łapach i wbrew głosom, które docierały do mnie jakiś czas temu, zdołała się obronić.

Atsushi swój pierwszy test bojowy ma za sobą i wychodzi z niego ledwie żywy. Przerażony tym, z czym przychodzi mu się mierzyć, postanawia po cichu zniknąć z szeregów Zbrojnej Agencji Detektywistycznej, lecz pech chce, że tego samego dnia w jej biurze pojawia się ekipa morderców zwanych Czarnymi Jaszczurkami. Dalej poznajemy nieco bliżej postać Ranpo, który odznacza się niezwykłą dedukcją. Natura jego umiejętności może okazać się jednak bardzo zaskakująca. I wreszcie na drodze Atsushiego i reszty agentów staje kolejna dwójka piekielnie niebezpiecznych Uzdolnionych, która planuje zamach terrorystyczny.

Podczas lektury omawianego właśnie tomu ”Bungou: Stray Dogs” bardzo ucieszył mnie fakt, że zdecydowano się rozbić tom na trzy krótsze historie. Po dość intensywnym wprowadzeniu czytelnika w świat Atsushiego wydawało mi się wręcz niezbędne, by rozwinąć to, co dotąd zostało tylko zaznaczone. Drugi tom cyklu nie tylko przedstawia nam kolejne postacie, które w kolejnych odsłonach mogą odegrać niemała rolę, ale także dość istotnie rozwija zarówno samego Atsushiego, który wyraźnie zaczyna nieco mężnieć, jak i również część jego towarzyszy ze Zbrojnej Agencji Detektywistycznej. Nie dzieje się to zbyt nachalnie, ani także nie można narzekać na tempo opowiadanej historii. Tomik co prawda jest spokojniejszy od premierowego, ale twórczyniom udało się również zawrzeć w nim kilka momentów pełnych akcji, a także dość niespodziewanych ich zwrotów. Eksperymentują także z różnymi gatunkami. Pierwsza z zawartych w mandze opowieści to thriller, druga jest kryminałem, zaś trzecia i czwarta to mocny powrót do action-fantasy. Świat przedstawiony na łamach ”Bungou: Stray Dogs” nabiera dzięki temu rumieńców, zaś czytelnik zasadniczo nie ma okazji się wynudzić.

Oczywiście dodatkowym smaczkiem i zaletą mangi jest to, że twórczynie ponownie sięgnęły po znanych i lubianych w Japonii literatów, których wariacje stały się kolejnymi bohaterami ”Bungou: Stray Dogs”, zaś nazwy ich zdolności zaczerpnięto z najważniejszych dzieł danych twórców. Tutaj znów trzeba uczciwie oddać wydawnictwu Waneko to, że gdyby na końcu tomiku nie pojawiły się wyjaśnienia od tłumaczki, na pewno nie zrozumiałbym ani jednego odniesienia do kultury Kraju Kwitnącej Wiśni. No a tak nie tylko całkiem nieźle bawiłem się podczas lektury, ale także kilka interesujących rzeczy się dowiedziałem. Za to kolejny plus do oceny tego tomu ”Bungou: Stray Dogs”, jak i zapewne każdego z kolejnych.

Warto przy tym jednak wspomnieć, że o ile żadna z historii zawartych w drugim tomie ”Bungou: Stray Dogs” nie jest w mojej opinii rozczarowująca, nie można powiedzieć, by były one pozbawione jakichkolwiek wad. Już pierwszy rozdział kończy się w sposób mocno naciągany, by nie powiedzieć – strasznie naiwny. Z kolei w stylizowanej na opowieść kryminalną rozdziale twórczynie faktycznie porozrzucały wskazówki teoretycznie ułatwiające czytelnikowi odgadnięcie sprawcy zbrodni, lecz Sango Harukawa niestety nie przyłożyła się odpowiednio do rysunków, przez co część tych podpowiedzi jest na tyle nieczytelna, że trudno jest je zweryfikować i trzeba wierzyć twórczyniom na słowo. Ponadto podobnie jak w przypadku pierwszego tomu tej opowieści, krwawe sceny są zdecydowanie przesadzone. Kolejny raz bowiem Atsushi odnosi potężne rany, traci litry krwi i koniec końców wraca do Agencji z paroma siniakami. Jasne, jego zdolność zakłada regenerację, lecz odnoszę tutaj wrażenie, że zawstydziłby zarówno samego Wolverine’a jak i Lobo.

Te parę drobnych minusów nie sprawia jednak, że uważam czas spędzony przy lekturze drugiego tomu ”Bungou: Stray Dogs” za stracony. Wręcz przeciwnie – przypadł mi on do gustu nawet bardziej od premierowej odsłony i już nie mogę doczekać się momentu, w którym będę mógł zapoznać się z kolejnym. Oby poziom tej mangi utrzymał się, a Wam zaś polecam zapoznanie się z tym tytułem. Sądzę, że się nie zawiedziecie.

Opublikowano:



Bungou. Stray Dogs - Bezpańscy Literaci #02

Bungou. Stray Dogs - Bezpańscy Literaci #02

Scenariusz: Kafka Asagiri
Rysunki: Sango Harukawa
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2017
Seria: Bungou. Stray Dogs - Bezpańscy Literaci
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Waneko
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-