reklama baner reklama

Nowe Teksty

Wiedźma z sąsiedztwa
Słoński o 2. tomie "Hrabstwa Harrow"
Kosmos to za mało
Chmielewski o filmie "Valerian i Miasto Tysiąca Planet"
Nowa z czystą duszą
Chmielewski o 1. tomie "Inspektor Akane Tsunemori"
Albo czytasz komiks, albo oglądasz serial telewizyjny
Gierszewski o 2. tomie "Outcast. Opętanie"
Ostateczny krach idei
Kleszcz o 4. tomie "Uncanny Avengers"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Z sadystą ci do twarzy

Krzysztof Tymczyński recenzuje Wilczyca i Czarny Książę #02
4/10
Z sadystą ci do twarzy
4/10
Premierowa odsłona ”Wilczycy i Czarnego Księcia” nie zachwyciła mnie szczególnie, lecz lektura tej mangi dała mi zaskakująco przyjemną porcję przemyśleń na temat istoty tego, dlaczego ludzie kłamią i jak daleko są w stanie posunąć się w kłamstwie. Łudziłem się nieco, że drugi tomik tego tytułu popchnie do przodu nie tylko naiwną fabułę, lecz także podejmie nieco mocniej ten wątek. Tak się niestety nie stało, zaś po zakończeniu lektury zastanawiałem się, z którym z dwojga głównych bohaterów jest bardziej nie tak...

Na łamach dzisiaj omawianego tomiku dochodzi do pierwszego ważnego zwrotu akcji. No, przynajmniej teoretycznie. Erika bowiem podczas jednego z tych dni, gdy Sata nie wydaje się być aż takim dupkiem, wyznaje mu swoje uczucia. Ten zgodnie z oczekiwaniami wyśmiewa dziewczynę i w tym momencie każdy w miarę rozsądnie myślący człowiek nabiera pewności, że powinien nastąpić koniec dziwacznego układu między tą dwójką. Nic bardziej mylnego! Erika jest bowiem przekonana, że rozkocha w sobie chłopaka, a pomóc jej zamiesza nowo poznany przyjaciel Saty.

I kolejny raz manga ”Wilczyca i Czarny Książę” doprowadziła do tego, że rozmyślałem nad losami głównej bohaterki, chociaż może nie do końca w taki sposób, jaki zapewne założyła to twórczyni. Na nic zdały się bowiem próby wmówienia nam, że tytuł ten będzie czymkolwiek innym niż typowym przedstawicielem gatunku shojo. Manga ta liczyć będzie w sumie szesnaście tomów i już w drugim widać wyraźnie, do czego dążyć będzie fabuła. O ile jednak kilka tego typu tytułów rodem z Japonii już w życiu przeczytałem, żaden jeszcze nie oparty był o tak naciąganą fabułę, która znów zachęciła mnie do rozmyślań.

Jest bowiem w tomie tym taka scena, w której najlepsza przyjaciółka Eriki, słysząc o ostatnich wydarzeniach pomiędzy nią i Satą, kwituje to krótkim ”jesteś podręcznikową masochistką”. Dokładnie to właśnie sądzę o głównej bohaterce tej mangi i to też sprawiło, iż zacząłem się zastanawiać nad tym, czy nie mamy tu do czynienia z przesadą nawet jak na japońskie, znacznie szersze w tej kwestii standardy. Dla mnie jest wiadomą sprawą, że za czternaście tomów tej mangi Sata i Erika zostaną szczęśliwą parą, wszak taka jest zasada rządząca gatunkiem shojo. Nie rozumiem jednak, jak bardzo trzeba być wyrozumiałym, by kibicować tej dwójce w momencie, gdy Sata zachowuje się jak najgorsza świnia. Ok, widać tutaj jakieś zalążki tajemniczej przeszłości chłopaka, która z czasem pewnie zostanie nam ujawniona, ale jego stosunek do Eriki jest taki, że niezależnie od tego, jak to wytłumaczy twórczyni, jest on niedopuszczalny i sprawia, iż tej dwójce nie można kibicować.

Powiem więcej, czytając drugi tom ”Wilczycy i Czarnego Księcia”, cały czas miałem nadzieję (pomimo świadomości, iż nic takiego się nie stanie), iż nagle jakiś głaz spadnie na głowę Sacie, zaś totalnie niezrozumiałe czyny i motywacje Eriki oraz zupełnie papierowe i pozbawione jakiejkolwiek oryginalności postacie z drugiego planu wcale temu nie pomagały. Zapewne w pewnym stopniu wychodzi tutaj moja nieznajomość meandrów kultury japońskiej, ponieważ totalnie nie jestem w stanie kupić tego, co czytam, a tymczasem wynik szesnastu tomów w Kraju Kwitnącej Wiśni daje niejako do zrozumienia, że cykl podobał się tamtejszym czytelnikom.

W tomiku znajduje się jeszcze dodatkowa i niepowiązana z ”Wilczycą” historia o jakże barwnym oraz uroczym tytule ”Kołysanka dla prawiczka” i o jej poziomie niech opowie Wam jedno ze zdań, które znajduje się na końcu tej właśnie opowieści. Brzmi ono ”Nie wiem czy nadaję się na chłopaka blachary, ale cóż, jakoś to będzie”. Generalnie historia ta znalazła się w tomiku chyba tylko po to, by napchać ilość stron do niezbędnego minimum. Jest po prostu słaba, nudna i obfitująca w takie teksty, że człowiekowi robi się słabo. Zdecydowanie lepszym pomysłem byłoby po prostu ominięcie tych kilkunastu stron, co nie jest szczególnie trudne, gdyż ”Kołysanka” zamyka ten tomik mangi.

Drugi tom ”Wilczycy i Czarnego Księcia” ponownie zmusił mnie do refleksji i znów uczynił to w kwestiach wątków, których Ayuko Hatta właściwie nie poruszyła. Cieszy fakt, że tytuł ten angażuje mnie emocjonalnie, lecz zdecydowanie nie w sposób, jaki założyła sobie twórczyni. To wciąż nie jest najsłabsza manga, jaką czytałem w życiu, lecz masa marnowanego potencjału jest łatwo dostrzegalna i musi znaleźć to odbicie w ocenie.

Opublikowano:



Wilczyca i Czarny Książę #02

Wilczyca i Czarny Książę #02

Scenariusz: Ayuko Hatta
Rysunki: Ayuko Hatta
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2017
Seria: Wilczyca i Czarny Książę
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka, obwoluta
Cena: 19,99 zł
Wydawnictwo: Waneko
ISBN: 9788380961616
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-