reklama baner reklama

Nowe Teksty

Nie zadzieraj z gazeciarkami
Sus o 1. tomie "Paper Girls"
Fajerwerki na kosmiczną skalę
Kleszcz o 1. tomie "Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni" (Rebirth)
Zadra poszukuje prawdy
Gierszewski o 2. tomie "Gnata"
Legendy z innej epoki
Zimiński o "Legendy naszych czasów"
Zimna wojna nigdy się nie skończyła
Grygiel o 2. tomie "Panisher MAX"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Wywiad

Kijuc: Trzeba pokonać smoka

Łukasz Chmielewski
Jukub Kijuc, autor Jana Hardego i "Konstruktu" opowiada o tworzeniu i sprzedawaniu komiksów, artysta przybliża też swoją akcję "Komiksy na Maxa", która polega na sprzedaży za co łaska.


Łukasz Chmielewski: Zwariowałeś, prawda?

Jakub Kijuc: Domyślałem się, że takie będzie pierwsze pytanie tego wywiadu.

Moja żona kiedyś zażartowała, że jak Pan Bóg zobaczył moją akcję z Konstruktami w kioskach w 2010 roku, to powiedział: „Wariat! Biorę go!”

kijucrys
Jakub Kijuc


Skąd pomysł, żeby udostępnić za "co łaska" komiksy z serii "Konstrukt", "Jan Hardy" i "Ognik"?

Muszę zacząć "od Abrahama", czyli prawie od początku. Po Czarnej Materii, czyli po wspomnianej akcji z "CMP: Konstrukt" w kioskowej dystrybucji, w ogóle bym niczego nie wydawał. Pewnej niedzieli zadałem pytanie: "Panie Boże, mam okładkę z piąchą miażdżącą czerwoną gwiazdę i jak to udostępnię w internecie, to mnie zjedzą. Co mam zrobić?"

W odpowiedzi na pytanie na Mszy św. usłyszałem w czytaniu: "Wypłyń na głębię".
No to wypłynąłem (albo przynajmniej tak mi się wydawało) i się udało. Mogę śmiało powiedzieć, że po tym wybryku z okładką Hardego żyłem z komiksu.
Przy czwartym numerze Wyklętego zbiórka się nie udała i sprzedaż komiksów spadła praktycznie całkowicie. Ale "przypadkiem" dostałem namiar do Jacka Hajnosa z powstającej wtedy grupy Vera Icon. Jacek zadzwonił i zaprosił mnie na rekolekcje do Jarosławia.

Odmówiłem, bo musiałem kombinować pieniądze na druk. Usłyszałem: "Ej, ja ci mogę skołować druk za darmo." Oczywiście nie uwierzyłem. Pomyślałem, że chłop po prostu nie wie, ile to kosztuje... Ale powiedziałem w myślach: "Jak mnie w to wpakowałeś Boże, to teraz się tym zajmij". I pojechałem na rekolekcje.
Kilka miesięcy później przyjechała cała ciężarówka komiksów. Jednocześnie pojawiło mi się w sercu takie pytanie: "Dałem ci wszystko to, co chciałeś, ale czy ty byłbyś w stanie mi to oddać?"

Później, kiedy pytałem się Boga po co te sterty komiksów, zaczęło chodzić za mną słowo: "Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!"

W czasie tegorocznego Wielkiego Postu uświadomiłem sobie, że jestem chciwcem. Zacząłem leczenie od dziesięciny, ale kiedy doszedłem do większej sumy, okazało się, że zaczynam kombinować. Z pomocą przyszedł św. Maksymilian Kolbe. Pożyczyłem od niego jego model wydawnictwa i... musiałem "wyjść z siebie", żeby ogłosić akcję "Komiksy na Maxa".

FKH_f1
Jakub Kijuc (pierwszy od prawej) podczas Festiwalu Komiksu Historycznego w Warszawie


Co sprawiło, że raptem, przy 4. tomie Hardego ludzie przestali kupować komiks?

Dokładnie przy przedsprzedaży czwartej części. Nie było jeszcze komiksu, tylko kilka stron, które i tak później nie weszły do komiksu. Do tego nie chciało mi się z nikim sprzeczać w internecie, a sprzeczki zawsze podnoszą sprzedaż.
Okładką wszedłem w niepopularne rejony: krzyż, św. Jerzy, ikona...
Tak sobie myślę, że gdyby mi się komiks ciągle dobrze sprzedawał, to pewnie wszystko skończyłoby się inaczej. Namiar na Vera Icon dostałem właśnie ze względu na słabą sprzedaż.

Zadzwonili do mnie z radia Wnet i powiedzieli: „Panie! Komiksy się nie sprzedają. Proszę przyjechać na stoisko!” Oczywiście broniłem się rękami i nogami, bo lubię siedzieć w domu, ale ostatecznie pojechałem... W Warszawie na stoisku Wnet spotkałem Marcina Stawickiego, który dał mi namiar na Jacka Hajnosa. To taki łańcuszek tak zwanych zbiegów okoliczności.

Potrzebowałem kopa, żeby pójść dalej. Dokładnie tak samo, jak przy „CMP:Konstrukt”. Dzisiaj bardzo się cieszę, że moje pierwsze wyjście z komiksami skończyło się bankructwem. To dobra szkoła i wynikło z tego samo dobro.


okładka 3. zeszytu drukowanej serii "Konstrukt"


Środowisko zjadło cię bardziej za antykomunistyczną okładkę czy raczej za podziękowania dla ONR na FB (za udostępnienie u sobie info o komisie)? Wydaje mi się, że wtedy wiele osób przekreśliło cię definitywnie. Odczułeś ostracyzm? Czujesz się dalej wyrzutkiem?

Nie mówiłem, że ktoś mnie za coś zjadł, tylko, że miałem obawy, że tak może być. Zapytałem Pana Boga, co mam w związku z tym zrobić. Nie mówiłem też, że czuję się wyrzutkiem. Jeśli gdzieś mówiłem, to musiałem mieć gorszy dzień. A mógłbym tak rozedrzeć szaty i powiedzieć: „Jestę wyrzutkię, taki OFF!”, prawda?

„Wiele osób” to taka nowomowa jak „wszyscy”. Piętnaście osób kotłuje się pod jedną grafiką na FB i krzyczą „pospolite ruszenie” albo „wszyscy”. Później, jak się spotka tych ludzi na przykład na MFK, to okazują się tacy fajni i łagodni. Co prawda rozpoczynają rozmowę z opuszczonymi głowami, ale później jest już trochę lepiej. A po imprezie znów internet i od początku... Ciągle ta sama historia.

Nie boisz się, że umożliwienie zakupu komiksu po dowolnej cenie oznacza koniec twojej przygody z komiksem? Taka akcja może przecież skończyć się całkowitą klapą finansową...

Już mi się kilka razy kończyła przygoda z komiksem. Poza tym znów mam frajdę z robienia czegoś dla ludzi. To wszystko, co napisałem wyżej, oczyszcza z leku. Lepiej jest dawać coś od siebie, niż brać.

FKH_f2
Jakub Kijuc (pierwszy od lewej) podczas Festiwalu Komiksu Historycznego w Warszawie


Załóżmy, że udało się i ludzie wpłacają tyle pieniędzy, że starcza na pokrycie kosztów już wydanych komiksów i na produkcję nowych. Przy takie formie finansowania chyba jednak automatycznie pozbawiasz się innych kanałów zbytu, jak księgarnie online czy specjalistyczne sklepy stacjonarne? Przecież żaden pośrednik nie będzie sprzedawał twoich komiksów za tyle, ile ktoś da?

Kilka dni przed ogłoszeniem akcji myślałem, że będę znów szedł do dystrybucji kioskowej. Poważnie.

Właśnie wróciłem z rekolekcji "Drugie nawrócenie". Grupa Vera Icon rozrosła się do kilkudziesięciu osób. Wszystko jakoś się połączyło z samym początkiem przygody z Janem Hardym. Wróciło czytanie z Piotrem, który nic nie złowił, ale Jezus mu powiedział: "Wypłyń na głębię i jeszcze raz zarzuć sieci na połów".
Tylko tym razem zrozumiałem, że Piotr tylko zarzucił sieć, ale to Pan Bóg łowił. Może tym razem to jest naprawdę wypłynięcie na głębię. Nie wiem.

Ale czy zdajesz sobie sprawę, że twoje komiksy znikną ze sklepów? Chyba że w sklepach będą stałe ceny, a u ciebie wybór...

W przyszłości komiksy będą miały nadrukowaną cenę produkcji. Będą dostępne tylko w sklepie Materia Komiks, ale będą potencjalnie najbardziej dostępnymi komiksami na rynku.

Załóżmy, że nie udało się (odpukać) i ludzie wybrali twoje komiksy za friko. W kasie masz pusto. A do opłacenia są rachunki. Co robisz dalej? Chyba coś innego niż komiksy, prawda?

Alternatywne wersje przyszłości będą w kolejnych przygodach Jana Hardego.
Kiedyś już powiedziałem, że kończę z komiksami, i patrz, co się stało.

Co z prenumeratorami, którzy zapłacili z góry za całe serie? Część z nich może się poczuć niedobrze z nową formą dystrybucji...

Ale dlaczego mieliby poczuć się niedobrze?

Jeśli ktoś zapłacił, to uznał, że komiksy są tego warte. Doceniam prenumeratorów, szczególnie ich cierpliwość. Przygotowuję dla nich niespodzianki. Póki co nie zapowiadam co to takiego, ale mam zamiar totalnie rozszerzyć uniwersum Hardego i Konstruktu.

Inna rzecz, że nie rozdaję komiksów za darmo. Proponuję wybór ceny. Są osoby, które opłacają komiksy najwyższą stawką. Nie sądzę, żeby czuły się z tego powodu gorzej.

JanHardy_w1
Jan Hardy w akcji


Cechą charakterystyczną twojej twórczości jest nieustanna ewolucja. Twoje dzieła wręcz żyją własnym życiem. Jak obecnie wygląda uniwersum Jakuba Kijuca? Jakie serie są wydawane, jakie będą?

Uwielbiam tworzyć światy. Wymyślać, nawet nie historie, ale zależności między bohaterami, historiami, nawet poszczególnymi kadrami. W jednej tylko „Niniwie” (pierwszy tom Jan Hardy – R.O.G.) jest przynajmniej kilka zapowiedzi tego, co wydarzy się (lub wydarzyło) w Konstrukcie. Sam komiks to oprócz ostatniej misji Jana, przedstawia zebranie najdziwniejszej na świecie grupy superbohaterów, czyli tytułowych R.O.G. (Robotnicy Ostatniej Godziny). Do grupy będą należeli między innymi Horowitz z Konstruktu, były ubek Gruz i kilka innych kontrowersyjnych postaci, których tożsamości póki co nie mogę zdradzić. Będzie grubo.

Wydaję też reaktywowany „Konstrukt”, który jest centralną serią uniwersum. Pierwsza i druga część, wcześniej wydawane tylko cyfrowo, są poprawione i wzbogacone o historię z Janem Hardym. Bohater jakby wchodzi między kadry opowieści, łącząc Konstrukt z komiksem "Ale W Radiu Nic Nie Mówili", który narysowałem do scenariusza Sławka Zajączkowskiego, a który pokolorował już prawie dominikanin, wspomniany wcześniej Jacek Hajnos.

"Ognik" to historia o hardych - cichociemnych walczących z Niemcami podczas II wojny światowej. W komiksie będzie dużo nawiązań do Żołnierza Wyklętego, ale opowieść będzie bardzo pokręcona, czasami bardzo kontrowersyjna... i jeszcze bardziej rozszerzy uniwersum Materia Komiks. Główny łotr z „Ognika” może zmieniać rzeczywistość za pomocą pamięci, co można jakoś odnieść do manipulacji pamięcią przez media, szczególnie w kwestii tego, że obozy zagłady były niemieckie.

Resztę można znaleźć na blogu Jana Hardego. Staram się za bardzo nie zapowiadać, choć przyznam, że to lubię.

kijucFoto
Jakub Kijuc


Twoje komiksowe światy rozrastają się, przenikają. Nie masz wrażenia, że czytelnicy mogą mieć dosyć tego mnożenia bytów? W końcu w komiksie chodzi o historię i więź między bohaterem a odbiorcą, a nie tylko o zabawy formalne, które z definicji skierowane są wąskiej grupy? No i Bóg też tylko jeden przecież jest...

Zawsze w takich sytuacjach przypomina mi się narzekanie na to, że komiks to medium z “krótkim czasem odbioru”. Dlatego proponuję co innego. Wejście w świat, który jest bogaty, rozrasta się, a dzięki seriom i różnym bohaterom można patrzeć na niego z różnych stron i szukać. Szukanie jest fajne, ale wymaga tego, żeby na chwilę się zatrzymać i pomyśleć. To jest domena dzieci, które mają dar świeżego myślenia o tym, że jest coś poza nimi, a nie tylko te nasze ludzkie, dorosłe “Ja jestem!”

Inna sprawa, że w komiksie, jak i w każdym innym medium, nie chodzi wcale o to, żeby była więź między bohaterem a odbiorcą. Nie chodzi też o historię. To wszystko jest ważne, ale nie najważniejsze. Nadrzędny jest czytelnik, który musi dojść do Prawdy.

Każde dzieło jest ikoną i przez tę ikonę czytelnik widzi to, z czego czerpał twórca. Lepiej jest czerpać z dobra i mówić o dobru, ale wszyscy jesteśmy ludźmi i samemu nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Z pomocą przychodzi Chrystus. Z Nim twórcy „przechodząc doliną Baka, zmieniają ją w źródło”. Płacz, zgrzytanie zębów, żal, zło może być tylko tym, czym jest, być bezsensowne i bezpłodne, ale może być też przemienione przez Chrystusa i mieć sens.

O tym są wszystkie komiksy świata, jeśli tylko mówią prawdę. Jest tak dlatego, że wszyscy opowiadamy tę samą historię o tym, że trzeba wyjść z Ur, pokonać smoka, i zdobyć piękną, skarb albo po prostu (i aż!) zdobyć Chrystusa.


Fotografie: Łukasz Chmielewski i Jakub Kijuc, rysunek Jakub Kijuc.



Opublikowano:



Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

marcholt -

Bóg kazał mu rozdawać komiksy, które się nie sprzedają? OK. Ale kto mu kazał odstawić leki? Koledzy z ONR?