Nowe Teksty

Zbiry z ferajny
Słoński o "The Goon. Tom 2"
Stara, lepsza Liga
Kleszcz o "Liga Sprawiedliwości. Bez Sprawiedliwości"
Nowy, stary Superman
Kleszcz o "Superman. Action Comics #01: Niewidzialna mafia"
Okładka miesiąca: grudzień 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
To nie jest kraj dla pechowych złodziejaszków
Pawełek o "Criminal #01: Tchórz. Lawless"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Nie do końca słodka Szarlotka

Krzysztof Tymczyński recenzuje Słodka Szarlotka
4/10
Nie do końca słodka Szarlotka
4/10
Ostatnimi czasy komiks erotyczny ma się w naszym kraju całkiem nieźle. Wznawiane i publikowane są kolejne dzieła Milo Manary, na sklepowych półkach pojawiła się ”Druuna”, Waneko sukcesywnie wypuszcza kolejne odsłony ”Sunstone”, zaś Planeta Komiksów z powodzeniem wydała ”Black Kiss” Howarda Chaykina. Każdy ze wspomnianych tytułów okazywał się bardziej lub nieco mniej udanym komiksem, dzięki czemu fani tego gatunku historii obrazkowych nie mogli na nic narzekać. Nie oznacza to jednak, że wydawcy powinni wierzyć w to, iż nadszedł moment, gdy dobrze sprzedadzą absolutnie każdy komiksowy erotyk. ”Słodka Szarlotka” okazuje się bowiem pozycją, której przeciętność bije po oczach nie mniej niż biusty jej głównych bohaterek.

Główna bohaterka jest córką poszukiwanego mafijnego bossa, która jednak postanowiła żyć własnym życiem. W jej mniemaniu oznacza to ciąg imprez i przygodnego seksu, w czym dzielnie towarzyszą jej nie mniej rozwiązłe koleżanki: Aline i Mei Li. Niewielki pożar w wynajmowanym mieszkaniu sprawia, że Charlotte zaczyna interesować się policjant, liczący na aresztowanie jej ojca i szybkie zrobienie kariery. Oczywiście w grę szybko zaczynają wchodzić uczucia oraz dużo, dużo seksu.

Po lekturze wyżej wymienionych tytułów mam być może nieco zawyżone oczekiwania względem komiksów erotycznych. Tacy twórcy jak Manara, Serpieri, Chaykin czy Sejic pokazali, że zabawa tym gatunkiem może przynieść czytelnikom prawdziwe arcydzieła lub przynajmniej bardzo dobre komiksy, jeśli tylko ma się odpowiedni pomysł i mnóstwo talentu. Twórcy ”Słodkiej Szarlotki” niestety nie poszli tym tropem i zaserwowali nam historię znacznie uboższą. Pomysł na fabułę jest tu mocno pretensjonalny i opiera się na szczątkach dobrze przemyślanej historii, idiotycznych zbiegach okoliczności, które wyskakują z szafy w momencie, gdy są potrzebne, zaś całość służy praktycznie tylko do ciągłego pokazywania kolejnych erotycznych zabaw. I tu właśnie wychodzą moje zbyt wysokie oczekiwania, ponieważ ”Klika” czy ”Druunę” także trudno nazwać fabularnym majstersztykiem, lecz dzięki nietypowej narracji czy kunsztowi artystów tytuły te wbijają się do głowy i w niej zostają, zaś kwadrans po zakończeniu lektury ”Słodkiej Szarlotki” trudno przypomnieć sobie cokolwiek oprócz tego, że gdy zdecydowanie najbardziej rozwiązłą (i czerpiącą przyjemność nawet z próby gwałtu na niej), chińską koleżankę głównej bohaterki trzeba było wydostać w aresztu, nagle okazała się ona córką ważnej, komunistycznej szychy. Bo tak komuś przyszło do głowy i aż dziw bierze, że w rubryczce ”scenariusz” widnieją aż dwa nazwiska, skoro treści w komiksie jest tyle, co kot napłakał – i nie jest to żaden zarzut, wszak trudno oczekiwać od komiksu erotycznego mistrzowsko rozpisanej historii – ale niestety wszystko, co zostało wrzucone do scenariusza, jest wyjątkowo naiwne nawet jak na prosty erotyk.

Warstwa graficzna broni się jak może, lecz niestety niewiele za nią przemawia. Vincenzo Cucca dysponuje co prawa bardzo fajnym stylem i roznegliżowane panie w jego wykonaniu wyglądają dokładnie tak jak powinny, czyli niesamowicie kusząco i przyjemnie, zaś szkice wnętrz poszczególnych pomieszczeń zaskakująco mocno przykuwają wzrok. Cienka, nieco cartoonowa kreska sprawdzałaby się naprawdę bardzo dobrze, gdyby całości swoimi plastikowymi, mdłymi i sztucznie komputerowymi kolorami nie zepsuła kolorystka. Filtry i rozmycia rodem z photoshopa wyglądają paskudnie, masakrując wysiłki Cucciego. Zdecydowanie najlepiej wygląda grafika, którą widzimy zaraz za okładką, która przedstawia rozbierającą się Charlotte i jest pokolorowana w bardziej tradycyjny sposób. Gdyby cały tom tak wyglądał, absolutnie nie miałbym się do czego przyczepić. Niestety, Mariacristina Federico zrobiła co zrobiła, aby dobre wrażenie zepsuć i niestety mogę nad tym tylko ubolewać.

Pochwalić należy wydawnictwo Planeta Komiksów za jakość publikacji. Obie ich premiery z niedawnej edycji MFKiG zaskoczyły stosunkowo niską ceną w porównaniu do formy wydania. ”Słodka Szarlotka” kosztuje okładkowo 47 zł, a my otrzymujemy w zamian twardą oprawę oraz przyjemny w dotyku, kredowy papier.

Nie ma się co oszukiwać – nie każdy komiks musi być arcydziełem. Typowe komiksy środka, nastawione bardziej na rozrywkę i zupełnie nieskłaniające do przemyśleń również są potrzebne. Niestety, o ”Słodkiej Szarlotce” trudno napisać chociażby tyle. Komiks ten czyta czy też raczej przegląda się błyskawicznie i równie szybko o nim zapomina. Jeśli szukacie czegokolwiek więcej oprócz totalnie nijakiej historii z mnóstwem erotyki na pierwszym planie, ”Słodka Szarlotka” nie jest komiksem dla Was.

Opublikowano:



Słodka Szarlotka

Słodka Szarlotka

Scenariusz: Ennio Ecuba, Vincenzo Lauria
Rysunki: Vincenzo Cucca
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2016
Tytuł oryginału: Hot Charlotte
Rok wydania oryginału: Drugstore
Tłumaczenie: Izabella Julke
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 235 x 310 mm
Stron: 48
Cena: 47 zł
Wydawnictwo: Planeta Komiksów
ISBN: 978-83-9434-73-52
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-