reklama baner reklama

Nowe Teksty

Okładka miesiąca: listopad 2019
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Who Watches the Series?
Pawełek o serialu "Strażnicy"
Udany powrót Godzilli
Pawełek o filmie "Godzilla II. Król Potworów"
Wizyta w Królestwie Traw
Słoński o "Grass Kings. Tom 3"
Swoboda idzie z duchem czasu
Sławiński o "Osiedle Swoboda. Centrum"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Obaner

Recenzja

Przyjaciele żółtego diabła

Paweł Panic recenzuje Daredevil: Żółty
8/10
Przyjaciele żółtego diabła
8/10
"Daredevil: Żółty" wchodzi w skład tzw. "kolorowego cyklu" duetu Jeph Loeb i Tim Sale. Podobnie jak w znanym już polskiemu czytelnikowi "Spider-Manie: Niebieskim", również tutaj tytułowy bohater obsadzony został w roli narratora zwracającego się do ukochanej, której nie ma już wśród żywych.

Wyobraźcie sobie, że w marvelowskim świecie mamy lata sześćdziesiąte. Znaczy na biurkach pojawiają się pecety, a na ulicach w miarę nowoczesne samochody, ale tak poza tym to wszystko wydaje się być bardzo staromodne - od strojów po obyczaje. Właśnie w takich realiach rozgrywa się akcja "Daredevila: Żółtego". Wszystko jest niczym w jego pierwszych przygodach, pisanych jeszcze przez Stana Lee. Zapomnijcie zatem o Śmiałku, którego zaserwował nam Frank Miller. Nigdzie nie ma tutaj wzmianki sugerującej, że Matt Murdock jest katolikiem, a swe umiejętności walki zawdzięcza treningowi pod okiem Sticka. Mało tego, w omawianym komiksie ojciec bohatera ginie, kiedy ten jest już dorosłym mężczyzną, w związku z czym zemsta na mordercach Jacka Murdocka determinuje narodziny nowego herosa. Ten powrót do korzeni autorzy zaakcentowali, ubierając Daredevila w żółty kostium - charakterystyczny dla najstarszych zeszytów z jego przygodami, powstałych właśnie w latach 60.

Największym atutem omawianego dzieła jest klimat. Niesamowita mieszanka czarnego kryminału, superbohaterszczyzny srebrnej ery i Nowego Jorku rodem z powieści graficznych Willa Eisnera. Jeśli ta mikstura od razu nie przypadnie wam do gustu, to później raczej niewiele się w tej kwestii zmieni i po lekturze dosyć szybko zapomnicie o tym albumie. Jednak jeśli udzieli wam się wizja Loeba i Sale'a, to wielce prawdopodobne, że najdzie was ochota na jakiś film z epoki lub dowolny odcinek "Mad Menów". Tak, "Mad Meni" to dobry przykład - współczesna historia w retro klimacie, która nie trąci myszką. To jak atrakcyjne wydają nam się te współczesne lata 60., jest zasługą Tima Sale'a. Miękka kreska, pastelowe barwy i pełne rozmachu, zapadające w pamięć kadry (pociąg metra, pierwsze spotkanie Karen i Matta, wizyta Fantastycznej Czwórki...). Bohaterowie mają uproszczone rysy twarzy, a na mniejszych kadrach wyglądają wręcz jak postacie z humorystycznych stripów, jednak zawsze wiemy kto zacz. Nie mamy wątpliwości, że zabawna blondyneczka na jednej i seksowny wamp na drugiej stronie, to ta sama osoba. Wisienką na torcie, który serwuje nam rysownik, są okładki każdego z sześciu zeszytów składających się na tę historię.

Parę słów o fabule. "Żółty" to osobiste spojrzenie na genezę bohatera przez prymat głębokiego uczucia. List miłosny, w którym Matt całkowicie odkrywa się przed Karen Page. Opowiada jej dosłownie o wszystkim - nie skupia się tylko na uczuciach, wręcz przeciwnie: równie ważne, co pierwsze umizgi, są dla niego potyczki z superłotrami. Bo życie Matta Murdocka i życie Daredevila są równorzędne (to nie Batman, który dla niepoznaki przebiera się za Bruce'a Wayne'a). Bez wątpienia najlepiej prezentują się fragmenty, w których główny bohater opowiada o swoim ojcu. Sposób, w jaki opisuje łączącą ich relację, pokazuje, że Jack Murdock odpowiedzialny jest za powstanie Daredevila nie tylko w sensie biologicznym. Ojciec ukształtował Matta, tak swoimi słowami (troska, aby nie został "gamoniem bez szkoły") jak i czynami (fascynacja boksem i wynikające z niej potajemne treningi). Wreszcie zabójstwo Jacka stało się iskrą, która rozpaliła misternie ułożony stos (podlany benzyną w postaci supermocy). Bohater wielokrotnie podkreśla tę rolę, a w omawianym albumie akcentują ją dodatkowo tytuły kolejnych rozdziałów, które nawiązują do terminologii bokserskiej. Duch ojca unosi się nad całym albumem, zaś słowa narratora skierowane są do utraconej ukochanej, ale ten komiks ma jeszcze jednego, mniej oczywistego bohatera: Foggy'ego Nelsona - przyjaciela i wspólnika Matta. Przewija się on przez cały tom, zawsze pozostając w cieniu Murdocka. Najdobitniej ten stan rzeczy pokazuje sekwencja trzech kadrów, na których widzimy, jak zrezygnowany grubasek opuszcza biuro. Przyjaźń z Foggym również miała wpływ na obrońcę Hell's Kitchen. Może nie tak duży jak relacja z Jackiem i Karen, ale z pewnością istotny. Ojciec, ukochana, przyjaciel - trzy najważniejsze osoby w życiu głównego bohatera. To o nich tak naprawdę jest ten komiks.

"Daredevil: Żółty" nie jest historią przełomową, zmieniającą mitologię bohatera. Wręcz przeciwnie, to opowieść wracająca do korzeni - zarówno postaci, jak i komiksów, w których ona debiutowała. Piękny graficznie hołd dla srebrnej ery. Rzecz zarówno dla fanów tytułowego bohatera, jak i czytelników nieposiadających rozeznania w jego przygodach.

Opublikowano:



Daredevil: Żółty

Daredevil: Żółty

Scenariusz: Jeph Loeb
Rysunki: Tim Sale
Kolor: Matt Hollingsworth
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2015
Tytuł oryginału: Daredevil: Yellow
Wydawca oryginału: Marvel
Tłumaczenie: Marek Starosta
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 170x260 mm
Stron: 144
Cena: 59,00 zł
Wydawnictwo: Mucha Comics
ISBN: 978-83-61319-54-2
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Przyjaciele żółtego diabła Przyjaciele żółtego diabła Przyjaciele żółtego diabła

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-