reklama baner reklama

Nowe Teksty

Zielono mi
Kleszcz o 1. tomie "Green Arrow" (Odrodzenie)
Za 100, za 300 - październik 2017
Chmielewski typuje październikowe zakupy komiksów
Kotka na gorącym, blaszanym dachu
Sławinski o "Catmowan. Nie ma lekko"
Nowa przygoda Kubatu i Kaja
Gierszewski o 3. tomie "Kubatu"
Zbędne zabójstwa
Chmielewski o 1. tomie "Akame Ga Kill!"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Recenzja

Potwór ze szpitala w Leśnej Górze

Maciej Pałka recenzuje Monster #1
3/10
Potwór ze szpitala w Leśnej Górze
3/10
"Na dobre i na złe
znajdziesz się wreszcie
czy tego chcesz czy nie
na psychopaty liście"

Naoki Urasawa zebrał solidną dawkę pozytywnych recenzji za wydaną także u nas serię "Pluto". Idąc za ciosem, Wydawnictwo Hanami zaczęło publikację kolejnego hitu tego uznanego mangaki. "Monster" to nie tylko kilkunastotomowa manga powstająca w latach 1994-2001, ale również poboczna powieść i serial emitowany w połowie pierwszej dekady XXI wieku. Będąc uzbrojonym w taką wiedzę, czytelnik może sięgnąć po pierwszy tom mangi i przygotować się na wielowątkowego fabularnego tasiemca. Niestety, do "Monstera" podszedłem bez tej podstawowej wiedzy. Jako przypadkowy czytelnik w efekcie wpadłem w sidła przypominające potrzask na niedźwiedzia, gdy w zamierzeniu autora miała być to hipnotyczna pułapka namiętności.

Historia zaczyna się niczym typowy polski serial o lekarzach. Młody zdolny japoński neurochirurg Kenzo Tenma rezydujący w szpitalu w Dusseldorfie boryka się z problemami etycznymi. Z jednej strony narzeczona (córka dyrektora szpitala) nakłania go do oportunizmu, z drugiej strony uwiera go powołanie i przyzwoitość. Ideowa nieustępliwość powoduje, że Tenma jest w stanie jednym ruchem przekreślić swoją karierę, co zresztą w pierwszym tomie zdarza mu się dwa razy i jest pewną wskazówką, w jakim kierunku może podążyć w przyszłości akcja komiksu. Wybory doktora służą do prowokowania karkołomnych zwrotów akcji i przeniesienia ciężaru opowiadanej historii z naciąganej obyczajówki w rejony klasycznego thrillera w stylu „zabili go i uciekł”.

Wszystkie dylematy młodego lekarza szybko okazują się bowiem jedynie przystawką do kreacji tytułowego potwora, tajemniczego mordercy bezdzietnych niemieckich par. Naciągany dramat medyczny zostaje amputowany, akcja skacze kilka lat w przyszłość i zaczyna się właściwa już fabuła - równie przerysowana i w swojej dynamice... nużąca.

Wyrachowany i nieludzko zimny seryjny zabójca z mangi powstałej w drugiej połowie lat 90. XX wieku niestety nie dotrzymuje kroku modnym ostatnio popkulturowym wzorcom, takim jak Hannibal Lecter czy odjechani przeciwnicy serialowego Dextera. Przemiana głównego bohatera również może budzić wzruszenie ramionami. Dorzucenie do wora pomysłów wątku z teorią spiskową i tajnymi knowaniami – uff. Dla mnie to zbyt wiele do zniesienia, a zarazem zbyt mało atrakcji, aby kontynuować lekturę. Rozczarowaniem okazała się też szata graficzna, która opiera się głównie na kolejnych ujęciach na zbliżenia twarzy. Jest to komiks wcześniejszy niż Pluto i zauważalna różnica w sposobie rysowania wypada niestety na niekorzyść Monstera.

Opublikowano:



Monster #1

Monster #1

Scenariusz: Naoki Urasawa
Rysunki: Naoki Urasawa
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2014
Seria: Monster
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 150 x 210 mm
Stron: 428
Cena: 65,00 zł
Wydawnictwo: Hanami
ISBN: 978-83-60740-83-5
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-