reklama baner reklama
baner

Recenzja

Lux in tenebris: Romowe

Karol Sus recenzuje Lux in tenebris #01: Romowe
7/10
Lux in tenebris: Romowe
7/10
Lektura „Lux in tenebris: Romowe” napisanego przez Sławomira Zajączkowskiego i narysowanego przez Huberta Czajkowskiego uświadomiła mi, jak rzadko w polskim komiksie ukazany jest jeden z ciekawszych okresów naszego państwa. Zaczątki kraju Polan, styk dwóch kultur, z jednej strony pogańskich wierzeń przodków, z drugiej zupełnie nowej nauki o człowieku-bogu, burzliwe dzieje osad zakładanych w gęstwinach puszczy, brutalne walki mężnych wojów, zdradzieckie knowania pierwszych władców dzikich wciąż ziem. Przyznać trzeba, że tło, jakim jest okres rodzącego się państwa Piastów, obfituje w liczne motywy, z których zręczny scenarzysta upleść może niejedną zgrabną historię.

Opowieść snuta przez Zajączkowskiego przenosi czytelnika do roku 1039 na ziemie graniczne pomiędzy państwem króla Kazimierza I Odnowiciela a pogańskim wciąż krajem pruskim. Ziemie polskie, na których po ucieczce prawowitego króla do Niemiec panuje chaos i anarchia, zostały złupione przez czeskiego księcia Brzetysława. Dodatkowo możni posiadacze grodów coraz liczniej wypowiadają posłuszeństwo władzy królewskiej, tworząc własne mikropaństwa. W tych niełatwych czasach potrzeba wyjątkowo prawych i uczciwych ludzi, aby zjednoczyć na nowo lud państwa Piastów. Potrzeba również symbolu, dzięki któremu zjednoczenie owe będzie mogło zostać usankcjonowane. Symbolem takim jest jedna z pierwszych polskich relikwii. Głowa świętego Wojciecha, krzewiciela wiary w Prusach.

Dwójka dzielnych i nieskazitelnych bohaterów, waleczny Wojmir i świątobliwy Jakusz, wyruszają w pełną niebezpieczeństw misję, celem odnalezienia głowy świętego, uratowanej z pożogi Gniezna podczas najazdu Brzetysława. Niestety w zawierusze, jaka ma miejsce podczas bezkrólewia, głowa zaginęła, a wszelkie ślady prowadzą na północne rubieże państwa Piastów.

Scenariusz komiksu jest napisany sprawnie, z przyjemnością śledzi się losy dwójki bohaterów. Postaci zarysowane są wyraziście, Wojmir jako mężny, ale przy tym nieufny żołnierz, Jakusz za to pełen dobroci i chęci pomocy, jak każdy młody misjonarz z poczuciem misji krzewienia wiary. Zwłaszcza ciekawa może być postać Jakusza, gdyż komiks opowiada również historię nawrócenia. Oto młoda dziewczyna Daiva pod ogromnym wrażeniem słów zakonnika, a jednocześnie przerażona coraz bardziej okrutnymi ofiarami plemiennego kapłana zaczyna głębiej zastanawiać się nad własną drogą życia. Prosząc brata Jakusza o opowieść o Jezusie, występuje równocześnie przeciw woli ojca. Wątek ten jest o tyle interesujący, że żywię głęboką nadzieję, że scenarzysta nie porzuci Daivy w dalszych tomach serii, pokazując, niełatwą zapewne, drogę neofitki. Nie jestem jednak do końca przekonany, czy dziewczyna żyjąca w przełomie X i XI wieku mogła wykazać się aż tak wielką niezależnością i, co tu dużo kryć, nieposłuszeństwem wobec rodziciela.

Rysunki Huberta Czajkowskiego to jedna z mocniejszych stron komiksu. Surowa, lekko chaotyczna w konturach kreska i bardzo dużo cieni wprost genialnie oddaje nastrój, jaki towarzyszy bohaterom podczas przedzierania się przez mroczne ostępy pruskiej puszczy. Właśnie kadry ukazujące pewne piękno, ale również i surowość natury zachwyciły mnie najbardziej. W przedstawieniu postaci przez artystę można za to zauważyć pewne skrajności. Groźne oblicza wojów narysowane są bardzo przekonująco. Za to delikatne oblicza brata Jakusza i młodej poganki przedstawione są z lekką manierą z pogranicza mangi i fantasy, sprawiając wrażenie niepasujących do reszty. Jak rozumiem prowadzenie tych postaci wymagało pewnej delikatności w kresce, ale sam nie wiem, czy wrażenie, jakie na mnie zrobiło ich przedstawienie, zrzucić można na braki warsztatowe, czy raczej na niemożność odnalezienia się artysty w tej formie rysunku.

„Lux in tenebris: Romowe” to z całą pewnością jeden z bardziej interesujących polskich komiksów tego roku. Po pierwsze ze względu na temat serii, po drugie na ciekawy scenariusz, w którym, pomimo niewielkiej objętości (56 stron) scenarzysta wcisnął dwa dobrze poprowadzone wątki, oraz ostatecznie ze względu na intrygującą kreskę Czajkowskiego. Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że autorzy nie każą zbyt długo czekać na tom drugi, zgodnie z notką na okładce zatytułowany „Wilcza gontyna”.

Opublikowano:



Lux in tenebris #01: Romowe

Lux in tenebris #01: Romowe

Scenariusz: Sławomir Zajączkowski
Rysunki: Hubert Czajkowski
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2013
Seria: Lux in tenebris
Druk: czarno-biały
Oprawa: twarda
Format: A4
Stron: 56
Cena: 30 zł
Wydawnictwo: Unzipped Fly Publishing
ISBN: 987-83-63715-03-8
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Lux in tenebris: Romowe Lux in tenebris: Romowe Lux in tenebris: Romowe

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

ghy_ghy -

Powiem szczerze, że nie byłem przekonany do tego tytułu. Nie podoba mi się zbytnio kreska, zwłaszcza tej kobiety na przykładowych planszach ale... Recenzja zdecydowanie mnie przekonała, do zapoznania się z tym tytułem :).