baner

Recenzja

Lincoln #1

Kajetan Kusina recenzuje Lincoln #1
Lincoln jest zły, pyskaty i wyjątkowo ponury. Wystarczy tylko spojrzeć na jego dotychczasowe życie, by dojść do wniosku, że nie ma w tym nic dziwnego. Urodzony w burdelu bohater przez całe dzieciństwo jest ignorowany przez otoczenie i traktowany jak kula u nogi. W końcu mieszkańcy miasteczka stwierdzają, że mają dość jego niewyparzonej gęby i wypędzają go. Chłopak prowadzi bezrefleksyjny żywot banity aż do momentu, w którym spotyka samego Boga Wszechmogącego przebywającego na Ziemi w postaci starego pogodnego gringo. Stwórca składa Lincolnowi ofertę: uczyni go nieśmiertelnym, by ten nauczył się kochać życie i został obrońcą sprawiedliwości. W tym momencie zaczyna się właściwa akcja komiksu. Jak łatwo się domyślić, początkowo nieprzychylny Lincoln zacznie powoli przechodzić przemianę, choć oczywiście nie obędzie się bez wielu dodatkowych perypetii – w końcu pojawi się przecież sam Lucyfer.

Scenariusz Oliviera Jouvraya jest niestety najbardziej zgrzytającym elementem „Lincolna”. Owszem historia jest całkiem sprawnie poprowadzona, zwłaszcza w sferze graficznej, ale nie jest w żaden sposób zaskakująca lub oryginalna. Jednak aspekt, który budzi największe zastrzeżenia to dialogi. Często są po prostu nieporadne i zupełnie nienaturalne. Widać to już podczas pierwszego spotkania Lincolna z Bogiem. Wszechmogący oświadcza bohaterowi, że jest tym, który jest, a ten przyjmuje to bez nuty zdziwienia i kontynuuje rozmowę, jak gdyby nigdy nic. Najbardziej irytuje nachalny pseudometafizyczny dydaktyzm, będący jedną z najważniejszych części tej opowieści. Teologiczne dysputy między Lincolnem a Bogiem nie spełniają swojego zadania i raz za razem czytelnik raczony jest banałami pasującymi bardziej do kółka filozoficznego w gimnazjum niż do poważnego tekstu.

Za to złego słowa nie można napisać o szacie graficznej komiksu, która kupuje serce czytelnika od pierwszego spojrzenia. Z cała pewnością to właśnie grafika Jérôme’a Jouvraya jest najmocniejszą stroną „Lincolna”. Na pierwszy rzut oka może się wydawać mało szczegółowa i dość niedbała, ale szybko okazuje się, że to mylne wrażenie. Widać, że kreska jest doskonale przemyślana i wpasowuje się w specyficzny klimat tej opowieści. Często zdarzają się tutaj szeregi kadrów, gdzie cały ciężar poprowadzenia fabuły spada na rysownika, świetnie radzącego sobie z tym zadaniem. Co więcej robi to z wielkim wdziękiem i niebywałemu poczuciem humoru będącym siłą napędową całego komiksu. Trudno wyobrazić sobie osobę, którą nie uśmiechnie się po spojrzeniu na wiecznie ponurą twarz głównego bohatera lub na radosnego i poczciwego Boga.

„Lincoln” w momentach, kiedy autor nie sili się na miałkie filozoficzne rozważania, jest przyzwoitą historią, której braki scenariuszowe są skutecznie maskowane przez warstwę graficzną. Dzięki temu otrzymujemy całkiem urokliwy twór, który po przeczytaniu pierwszej części zostawia na tyle miłe wrażenie, że czytelnik powinien chętnie sięgnąć po następny odcinek przygód pyskatego wybrańca bożego.

Opublikowano:



Lincoln #1

Lincoln #1

Scenariusz: Olivier Jouvray
Rysunki: Jérôme Jouvray
Kolor: Anne-Claire Jouvray
Ilustracja: Kenny Ruiz, Boulet, Efa, Antonio Lapone, Juanjo Guarnido
Wydanie: I
Data wydania: Wrzesień 2011
Seria: Lincoln
Tłumaczenie: Katarzyna Sajdakowska, Małgorzata Sajdakowska
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Format: 165x235 mm
Stron: 104
Cena: 69 zł
Wydawnictwo: Mroja Press
ISBN: 978-83-61081-59-3
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Lincoln #1 Lincoln #1 Lincoln #1

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-