reklama baner reklama
baner

Wywiad

Komiksu nie można traktować instrumentalnie - rozmowa z Pauliną Drobnikowską i Andrzejem Bajguzem

Łukasz Chmielewski
Paulina Drobnikowska (rysunki) i Andrzej Bajguzem (scenariusz) są twórcami komiksu „7+2”.

Aleja Komiksu: Jak to się stało, że dwoje nieznanych do tej pory autorów, którzy nie mają na swoim koncie żadnego komiksowego projektu, tworzy 72 stronicowy komiks odcinkowy, który promuje Białystok?
Paulina Drobnikowska: To był pomysł Andrzeja, z którym studiowałam socjologię. Wtedy jednak nie rozmawialiśmy o komiksie, choć oboje lubiliśmy starego Thorgala. Po latach spotkaliśmy się ponownie i dostałam propozycję wzięcia udziału w tym projekcie. Pomysł komiksu kryminalnego spodobał mi się. Po cichu chyba zawsze chciałam zmierzyć się z tą formą sztuki. Jednocześnie bałam się. Nie szukałam jednak wskazówek, jak rysować komiks. Pewnie to był błąd. Chociaż myślę, że fajnie było kombinować samemu, próbować zdać się na intuicję. Teraz zamierzam na spokojnie nadrobić zaległości teoretyczne.

Andrzej Bajguz: Komiks ma swoją skrótową, „skojarzeniową” formułę. Uważam, że jest to jego głównym atutem. Za pomocą połączenia jednego obrazka ze zdaniem bądź dialogiem w komiksie udaje się nieraz uruchomić w czytelnikach ich własne znaczenia, wspomnienia, doświadczenia, asocjacje. Dzięki temu komiks jest potężnym medium, które nie pozwala zatrzymać się na tym, co widzimy „na pierwszy rzut oka”. Komiks odsyła „dalej”. I ta wyjątkowa właściwość zachęciła nas do ukazania w charakterystyczny sposób sumy naszych dotychczasowych obserwacji, przemyśleń i wniosków na temat naszego rodzinnego miasta, jego piękna i absurdów, miłości, zbrodni. Chciałem ukazać Białystok w sposób, w jaki nie został jeszcze zaprezentowany. Forma komiksowa potrafi hiperbolizować: miejsca i wydarzenia atrakcyjne czyni jeszcze bardziej atrakcyjnymi, zaś z tych nieciekawych robi karykaturę.

Najbardziej wartościowym czytelnikiem komiksów jest ten, kto w komiksach się nie zamyka. Nie interesują mnie fanatycy tego gatunku, którzy ograniczeni kolorowymi, obrazkowymi światami nie wychylają głowy, by poczytać Szekspira, Hrabala czy Stasiuka, by obejrzeć Wajdę, Lyncha, Ariego Folmana czy też by posłuchać Komedy, Świetlików, Jacaszka. Z takimi osobami nasz komiks „nie pogada”. A właśnie ta rozmowa z drugim dnem, z jakimś cytatem literackim czy malarskim fascynuje mnie najbardziej, a przede wszystkim interesuje mnie wspólnota z ludźmi, którzy te odniesienia świadomie odnajdują. Ze świadomością tego wszystkiego postanowiliśmy stworzyć komiks, który te założenia realizuje.

drobnikowska1

Paulina Drobnikowska, rysowniczka komiksu "7+2"


„7+2” nie przypomina większości podobnych komiksów i nie opowiada mniej bądź bardziej podręcznikowej historii miasta i regionu. Kryminalna fabuła jedynie dzieje się w Białymstoku. Jak udało się do tego pomysłu przekonać miejskie władze?
PD: Uważny czytelnik znajdzie w komiksie sporo Białegostoku. Pokazujemy nie tylko otoczenie, architekturę. Przemyciliśmy też pewne zjawiska społeczne, nasze marzenia i oczekiwania w stosunku do tego miejsca. Nie wiem jak Andrzej przekonał władze miasta do tego pomysłu. Może udało się zaskoczyć ich naszą propozycją?

AB: Myślę, że władze miejskie i wojewódzkie połknęły haczyk po opiniach nauczycieli akademickich (mimo że w „Siedem+dwa” to właśnie kadra profesorska i doktorska na uniwersytecie jest mordowana) na temat naszego komiksu. Uznano chyba, że historia, choć kontrowersyjna, warta jest docenienia. Ukazuje bowiem Białystok inaczej niż dotychczas, a przede wszystkim mimo kąśliwych uwag, czuć w tym miłość do miasta. Oczywiście też chwytliwe okazało się hasło, że jest to pierwszy komiks o Białymstoku.

Dlaczego historia o seryjnym mordercy jest dobrą fabułą na promocję miasta?
AB: Naszym zamiarem nie było stworzenie produktu promującego miasto. To jest nasza impresja o nim, a nie typowy przewodnik turystyczny. Oczywiście może stać się on niesztampowym drogowskazem, jakie miejsca odwiedzić, będąc w Białymstoku. Jednak nam chodziło głównie o artystyczne „wyżycie się”.

PD: Od siebie dodam, że kryminał to zagadka, a ja sama wciąż niewiele wiem o swoim mieście. Dlaczego by nie zacząć poszukiwać w nim historii dawno zapomnianych, a na pewno wielce interesujących?

bajguz1

Andrzej Bajguz, scenarzysta komiksu "7+2"


Z jakim odbiorem spotkał się komiks?
AB: Najbardziej podoba mi się, gdy komiks zaczyna żyć własnym życiem. Dzięki zamieszczeniu w całości „Siedem+dwa” w Gazecie Wyborczej i na www Radia Białystok, dzięki Facebookowi oraz spotkaniu z czytelnikami z udziałem dj’a, aktorów, którzy na żywo zinterpretowali fragmenty, pokazowi multimedialnemu, nasza komiksowa historia dotarła do sporej liczby osób. Ciekawie jest obserwować, jak ludzie poszukują skojarzeń, faktów, które nawiązują do danego wątku, czy też proponują, by podlaski kosiarz umysłów zabił również wykładowców z innych uczelni, nie tylko tych z naszego komiksu: „a bo tyran, a bo złośliwy, a bo szowinista, a bo postawił mi pałę za nic”. Zapotrzebowanie na lubianego mordercę, który jest po stronie studentów, okazuje się w Polsce bardzo duże. (śmiech).

Kontaktują się też z nami miłośnicy komiksów z całej Polski, a także białostoczanie, którzy już nie mieszkają w rodzinnym mieście. Zdarzają się głosy krytyczne, co daje nam dystans i świadomość niektórych słabości. Z wniosków będziemy oczywiście korzystać w przyszłych projektach. A najbardziej cieszy radość osób, którzy komiks przeczytali i się im on podoba.

Ostatnio można mówić o pewnej modzie na komiksy promujące miasto, region lub wydarzenie. Jednocześnie jednak komiksy nie są masowo czytane i ciągle nietrudno o opinię, „że to dla dzieci”. Skąd zatem przekonanie, że komiks jest dobrym narzędziem promocyjnym? Wasz dodatkowo jest stricte dla dorosłych.
PD: Dla mnie podjęcie się tego projektu było zabawą. Lubię oczywiście też rysować. Nie zastanawiałam się, czy to się sprzeda, czy nie. Uznałam, że temat i forma są warte podjęcia próby.

AB: Komiksu nie można traktować instrumentalnie! Nieraz irytują mnie powstające komiksy na zamówione tematy: o mieście, o bohaterach, o historycznych wydarzeniach etc. Zdarza się, że wyjdzie z tego coś interesującego. Jednak często wyczuwam w tym wyłącznie koniunkturalne podejście: oto mamy narzędzie dotarcia do młodych ludzi. Tymczasem jeśli najpierw nie stoi za tym pasja, głęboka wewnętrzna potrzeba, przemyślenia i zbadanie tematu, to takie komiksy rozczarowują, a do tego infantylizują sam gatunek. W efekcie ludzie, którzy sięgają po raz pierwszy od wielu lat po komiks, mogą poczuć się oszukani i z pewnością nie sięgną po inne bardziej wartościowe np. powieści graficzne. Dlatego „Siedem+dwa” nie był tworzony z myślą o produkcie promocyjnym, tylko o ukazaniu subiektywnej historii, z naszej perspektywy, w sposób, który może się podobać lub nie. Nie jesteśmy obiektywni.

Liczę, że dotrzemy przede wszystkim do pasjonatów komiksów, którzy odczytują też literackie, malarskie czy historyczne konteksty. Nie miałbym nic przeciwko, by do Białegostoku przyjeżdżali fani komiksu (śmiech).

Komiks został wydany w 1000 egzemplarzy. Jego dystrybucja jest ograniczona (nie ma w sklepach komiksowych). Jak w takiej sytuacji można mówić o promocji?
AB: Promocją zajmują się: Urząd Miasta Białystok i Urząd Marszałkowski Województwa Podlaskiego, które otrzymały po kilkadziesiąt sztuk komiksu. My z kolei docieramy i docierają do nas osoby, które się komiksami pasjonują.

Planujecie kolejne części kryminalnych zagadek z Białegostoku?
PD: Bardzo bym chciała. Marzy mi się też wydawanie dowcipnej serii o emigracji polskiej oraz serii o naszych polskich, „świętych” przekonaniach dotyczących tego, jaki jest świat i jacy są ludzie.

AB: Komiks powstawał 4 lata, na razie potrzebuję nabrać do niego zdrowego dystansu. Być może w przyszłości podlaski kosiarz umysłów znów zaatakuje. Na razie myślę jednak nad bliskimi mi innymi historiami Polski Północno-Wschodniej opartymi w jakimś sensie na faktach, ale też bratającymi się z fikcją, bo fikcja daje możliwość kreowania własnych światów.


Rozmawiał Łukasz Chmielewski

Opublikowano:

Tagi

Wywiad


Siedem+Dwa

Siedem+Dwa

Scenariusz: Andrzej Bajguz
Rysunki: Paulina Drobnikowska
Data wydania: Czerwiec 2010
Druk: kolor
Oprawa: twarda
Stron: 72
Cena: 0 zł
Wydawnictwo: Stowarzyszenie Fabryka Bestsellerów
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Komiksu nie można traktować instrumentalnie - rozmowa z Pauliną Drobnikowską  i Andrzejem Bajguzem Komiksu nie można traktować instrumentalnie - rozmowa z Pauliną Drobnikowską  i Andrzejem Bajguzem Komiksu nie można traktować instrumentalnie - rozmowa z Pauliną Drobnikowską  i Andrzejem Bajguzem

Tagi

Wywiad

Komentarze