reklama baner reklama

Nowe Teksty

Emo-Vader i rozterki krwawiącego serca lorda Sith
Grygiel o "Darth Vader i zaginiony oddział"
Bóg Piorunów leci wysoko
Kleszcz o 4. tomie "Thora Gmowładnego"
Bagienna batalistyka
Panic o 5. tomie "Ołów Rzymu"
Ten rzadki dreszcz ekscytacji
Kleszcz o "Universum DC: Odrodzenie" (Rebirth)
Gnat, czyli arcydzieło
Gierszewski o 1. tomie "Gnata"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Wywiad

10 pytań na 10-lecie KŚK

Karol Wiśniewski, Łukasz Chmielewski
Rozmowa z Tomaszem Kołodziejczakiem z wydawnictwa Egmont Polska, redaktorem naczelnym Klubu Świata Komiksu.

Dziesięć lat Klubu Świata Komiksu minęło. Warto było poświęcić ponad dekadę swojego życia?

Warto. Wykonaliśmy, wspólnie z zespołem, kawał dobrej roboty - wydając kilkaset świetnych komiksów, promując gatunek w mediach, budując dla niego przestrzeń rynkową. Kiedy ruszaliśmy, rynek był praktycznie pusty, księgarnie nie miały komiksowych półek, a większość dziennikarzy - pojęcia o komiksie. To się zmieniło, w znacznej mierze dzięki naszej działalności.

Osobiście, też miałem z tej pracy dużo frajdy. Komiks to jedno z moich hobby - obok fantastyki, gier i koszykówki. Przez całe zawodowe życie (a pierwsze honorarium za wydrukowane w prasie opowiadanie sf otrzymałem niemal 25 lat temu) udawało mi się pracować w miejscach, które z tymi pasjami były związane. Czy było to redagowanie Fenixa, Magii i Miecza, Voyagera, czy pisanie prozy fantastycznej albo publicystki, czy organizowanie konwentów. Więc praca przy komiksach w Egmoncie nie wymagała "poświęcania się". Pozwoliła mi - przy zachowaniu reguł funkcjonowania jako modułu dużej korporacji (fajnej, zresztą) - na działanie w obszarze mojego hobby. Fajnie, prawda?

Jaki był największy bestseller i największa porażka KŚK? Prosimy o konkretne tytuły!

Naszym największym hitem jest Thorgal, oczywiście. Świetne efekty przyniosła współpraca z Januszem Christą - zarówno jeśli chodzi o wznowienia Kajka i Kokosza, jak i kolekcję czarno-białych Kajtków. Asteriks, Jeż Jerzy, Sandman, ostatnio Star Wars, to mocne punkty w naszej ofercie.

Porażka? Nie wskażę pojedynczego tytułu, ogólnie nie jestem zadowolony z tego, że komiks wciąż pozostaje medium niszowym.

Wiele osób twierdzi, że polityka KŚK prowadzi do elitaryzacji komiksu i zmniejszenia kręgu jego odbiorców. Komentarz?

Oczywiście, że wzrost cen komiksów prowadzi do ograniczenia grona odbiorców. Chciałbym tu jednak zauważyć, że:
a. to nie Egmont wydaje najdroższe komiksy na rynku. To prawda, nasze tytuły mają często wysokie ceny okładkowe, ale wynika to z ich objętości, ilości tekstu do obróbki, sposobu wydania. Sądzę, że dostarczamy stosunkowo najwięcej do czytania za stosunkowo najmniejsze pieniądze.
b. to Egmont regularnie testuje różne możliwości dostarczania czytelnikom komiksów taniej - przypomnę tylko Klub Kawalarzy, kolekcje typu "Science Fiction", zeszyty "Star Wars" w kioskach, wydawanie komiksów w zmniejszonych formatach (Tin Tin, Lucky Luke, Star Wars).
c. jak zdecydowana większość wydawców wolelibyśmy sprzedawać taniej, a więcej. To oczywiste. Tylko że to nie działa. Patrz pytanie - 4.

slaine1"Slaine Skarby Brytanii cz. I" - pierwszy album wydany w ramach Klubu Świata Komiksu.
Czytelnicy narzekają na wysokie ceny, autorzy na niskie honoraria. Na co ma prawo narzekać wydawca?

W Polsce mało osób jest zainteresowanych kupowaniem komiksów. Po prostu. A z tego wynika wiele różnych konsekwencji. Na przykład - księgarnie ogólnotematyczne i sieci handlowe nie są zainteresowane utrzymywaniem półek z komiksami (bo inny towar zapewni im większą rotację i zyski), albo traktują je na "na odwal". To z kolei dodatkowo ogranicza możliwość sprzedaży i nakłady. To, oczywiście, zwiększa jednostkowe koszty produkcji, a więc i cenę. To zaś utrudnia sprzedaż. Zamknięte koło.

Ostatnio zamiast jednego pakietu na miesiąc komiksy Egmontu wychodzą
w dwóch mniejszych pakietach. Czy to będzie stała tendencja?


Raczej nie, to przedgwiazdkowy, sezonowy obyczaj, zdarzało się nam to już w poprzednich latach. Zazwyczaj dużo wydajemy jesienią, komiksy spływają z drukarń partiami, nie chcemy ich trzymać w magazynie. Na to nakładają się zewnętrzne uwarunkowania - terminy promocyjne sieci handlowych, wytyczne licencjodawców co do daty premiery (np. Asteriks) itp.

Które pozycje (mogą być zarówno serie jak i pojedyncze tomy) z oferty KŚK powinny obowiązkowo znaleźć się na półce każdego szanującego się fana komiksu? Prosimy podać max. 10.

Tylko 10 mogę wymienić? Nie 100?
Oto ta dyszka, ale równie dobrze mógłbym tu wpisać i 20 innych tytułów.
Bilal - Polowanie
Moebius - Incal
Moore - Strażnicy
Gaiman - Sandman (np. tom 1)
Miller - Sin City (np. tom 1)
Kajtek i Koko - W kosmosie
Tytus, Romek i A'tomek - Księga 0
Rosiński - Sznikiel
Herge - Tin Tin (1 z tomów)
Uderzo, Goscinny - Asteriks (1 z tomów)

Czy KŚK kreuje gusta polskich komiksiarzy czy raczej je tylko zaspokaja?

Obie te opcje się nie wykluczają. Reagujemy na postulaty czytelników, przed dziesięciu laty w Świecie Komiksu robiliśmy ankietowe "koncerty życzeń" - większość z tam zgłaszanych tytułów już się ukazała. Słuchamy tego, co fani mówią na konwentach, pisują na forach, omawiają z branżowymi księgarzami. Ale oczywiście, przez te 10 lat pokazaliśmy polskim czytelnikom wiele serii i autorów, którzy nie byli tu szeroko (albo i w ogóle) znani, np. cykle Usagi, Titeuf, Lanfuest, czy też wielu twórców w naszych kolekcjach.

Nasz katalog robi wrażenie na każdym z naszych zagranicznych partnerów - mamy w nim zdecydowaną większość najważniejszych dzieł i twórców europejskiego i amerykańskiego komiksu.

Ponoć kończą się zapasy komiksowych klasyków, których w Polsce jeszcze nie wydano. Co będzie, gdy się skończą?

Ano kończą. Przez dziesięć lat wydaliśmy większość dzieł tych artystów, którzy tworzą kanon gatunku, także polskich. I to też jest jakiś rynkowy kłopot. Oczywiście, wciąż są zaległości, ukazały się tutaj dopiero pojedyncze dzieła Burgeona czy Toppi'ego, kilku ważnych autorów jeszcze nie zaprezentowano w ogóle. Systematycznie pokazujemy więc nowych twórców tak, żebyśmy mieli co robić w przyszłości - wspomnę tu takie nazwiska jak Blain, Rabate, Chabote, Ylsaire.

Szykujemy też nowy duży projekt w obszarze mainstreamu, komiksu fajnego, lekkiego, do poczytania - ale na razie nie mogę nic więcej zdradzić.

Prosimy teraz o coś specjalnego dla naszych czytelników. Możesz opowiedzieć jakie są poszczególne etapy wydania danego komiksu i jak one wyglądają?

Wybieramy tytuł, kalkulujmy produkcję, negocjujemy licencję, podpisujemy kontrakt. Potem tłumaczenie, skład, redakcje i korekty, różne niespodzianki po drodze. Całość prac - od momentu selekcji do ukazania się książki na rynku - zajmuje od 6 do 12 miesięcy. Ale zdarzało nam się przygotować komiks w 3 miesiące.

Jakie niespodzianki utrudniają życie wydawcy? Na przykład, kiedy się okazuje, że licencjodawca podpisał kontrakt, ale nie ma materiałów do produkcji. Albo, kiedy przysyła nam materiał w ostatniej chwili, ale sformatowany inaczej niż zawsze. Albo kiedy tłumacz pomyli się w swoich szacunkach czasu pracy, skumuluje kilka naszych i cudzych książek – nie wyrabia się z terminami. Albo, kiedy w jednym miesiącu ¾ zespołu dopadają jakieś długoterminowe wypadki i zostaje stos prac, których z dnia na dzień nikt nie jest w stanie przejąć. Albo, gdy przez pomyłkę na FTP zgrana jest nie ta okładka co trzeba i nikt z dziesięciu patrzących na nią potem osób nie zauważa błędu w tytule. Albo, gdy w ciągu 3 miesięcy cena euro skacze o kilkadziesiąt groszy i wszystkie kalkulacje finansowe dla już realizowanej produkcji biorą w łeb. Albo, gdy twój główny partner handlowy z dnia na dzień, bez uprzedzenia, przestaje zamawiać towar. Albo, gdy zaproszony na konwent autor, zapomina paszportu i dzwoni z lotniska, że nie doleci. Po takich i dziesiątkach innych wydarzeń, wydawca nie musi już uprawiać sportów ekstremalnych dla wstrzyknięcia sobie dawki adrenaliny i może spokojnie zająć się grami planszowymi, koszykówką.

Jak będzie wyglądał polski rynek komiksowy i KŚK za 10 lat?

Co prawda, napisałem kilka powieści scence fiction, ale ich akcja dzieje się za kilkaset lat. Taką przyszłość łatwiej projektować. Futurologia na jedną dekadę do przodu - to zbyt ryzykowne zajęcie. Myślę, że rynek będzie się rozwijał, ale powoli. Mam nadzieję, że KŚK będzie jego istotnym elementem. A ja w międzyczasie chętnie bym wygrał w Lotto. Tylko muszę najpierw zacząć grać.

Dziękujemy za rozmowę.

Opublikowano:

Tagi

Egmont Tomasz Kołodziejczak Wywiad


Tagi

Egmont Tomasz Kołodziejczak Wywiad

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

qwerty -

"Szykujemy też nowy duży projekt w obszarze mainstreamu, komiksu fajnego, lekkiego, do poczytania - ale na razie nie mogę nic więcej zdradzić. " hmmmmm. zaintrygowany. :)
ciekawe czy chodzi o komiks humorystyczny, czy o jakies universum np dc lub marvela.

steve -

Byłbym w siódmym niebie jak by się okazało że to jakieś super hero z DC lub Marvel. No ale patrząc na poprzednie odpowiedzi Egmontu to jest on raczej nastawiony negatywnie do takich komiksów :(

qwerty -

do star wars tez byl dluzszy czas negatywnie nastawiony, bo te co kiedys wydal kiepsko szly a jednak zaczal znowu wydawac i okazalo sie, ze teraz jednak dobrze sie sprzedaja. od kilku lat wydaje spider-man magazyn, doszly inne okolo spider-manowe tytuly, wiec tez jakos sie sprzedaja. moze wreszcie nadszedl czas i na niedrogie superhero. pomarzyc zawsze mozna ;P

steve -

Ja sobie po cichu liczę że Egmont kiedyś zmięknie i zacznie wydawać Marvel bądź DC.

lion -

Bardzo intrygująco brzmi ten mainstreamowy projekt egmontu. Może faktycznie egmont zmiękł i zamierza ruszyć z marvelem bądź dc, a do tego kroku zachęciły go dobre wyniki sprzedaży zeszytówek star wars. Tylko czy realne jest, żeby mainstream z dc lub marvela sprzedał się tak dobrze jak star wars. O kioskowych Tytusach nie wspominam, bo to jest inna liga i nie ten wydawca
Myślę, że zeszyty z dc i marvela mogłyby osiągnąć niezłą sprzedaż, ale uzależnione jest to od doboru oferty czyt. od tego co egmont chciałby wydać w zeszytach z tych dwóch największych amerykańskich wydawnictw
lion