Obaner

Recenzja

Monte Cassino #1

Adam "Tigana" Szymonowicz recenzuje Monte Cassino #01
8/10
Monte Cassino #1
8/10
Nazwa Monte Cassino urosło w Polsce do rangi symbolu bohaterstwa i odwagi polskiego żołnierza. Niewątpliwie duża w tym zasługa pisarza i dziennikarza Melchiora Wańkowicza, który w swym dziele „Bitwa o Monte Cassino” szczegółowo opisał przebieg walk o klasztorne wzgórze. Teraz, w 65 rocznicę bitwy, do rąk czytelników trafia komiks oparty w dużej mierze na książce Wańkowicza.

Punktem wyjściowym dla fabuły albumu nie jest jednak sama bitwa, a misja, którą zostaje obarczony porucznik Jakub Grembowski. Początkujący pisarz z rozkazu dowództwa zostaje asystentem Wańkowicza. Oficjalnie ma pomóc w zbieraniu materiałów, w praktyce jego zadanie ma polegać na pilnowaniu, by nie powstało dzieło niewygodne dla polityków. W trakcie swojej pracy Grembowski dociera do notatek pisarza i poznaje relacje żołnierzy walczących o Monte Cassino.

Pierwsze co uderza w komiksie to naturalizm. Scenarzysta Zbigniew Tomecki przedstawiona wojnę jako piekło na ziemi. Żołnierze walczą, umierają lub zostają okaleczeni i nie ma tu miejsca na płytkie bohaterstwo czy nachalną ideologię. Czytając komiks czuje się strach, niepewność i cierpienie ludzi uczestniczących w walce. Z ich rozmów tchnie autentyzm – nie mówią o wielkich rzeczach („Bóg, Honor i Ojczyzna”), ale o rzeczach im bliskich, czasami bardzo intymnych. Dzięki temu nie widzimy w nich anonimowych żołnierzy, ale ludzi z krwi i kości.

Oprócz samego odtwarzania przebiegu bitwy sporo miejsca w albumie zajmuje pokazanie sylwetki Wańkowicza oraz Grembowskiego. Pierwszy z nich to człowiek doświadczony, którego niepokorny charakter przysparza samych kłopotów. Nie lubi Sowietów, ale równocześnie widzi podwójna grę aliantów; jest szanowany przez prostych żołnierzy, a toczy spory z dowództwem. Ciekawie prezentuje się także drugi bohater – „opętany” przez demony przeszłości, wciąż wspominający utraconą muzę.

Mocną stronę albumu są czarno-białe rysunki autorstwa Gabrieli Becli. Tworząc album zastosowała ona ciekawe rozwiązanie – rysunki ukazujące działania wojenne nałożone są na czarne tło, pozostałe na białe. W efekcie otrzymujemy mocny kontrast pomiędzy poszczególnymi częściami albumu. Dysonans jest tym bardziej widoczny, że rysowniczka dodatkowo używa innej kreski do tworzenia scen batalistycznych i pokoju. Każda strona ma inaczej rozmieszczone kadry – raz są to duże, zajmujące nawet połowę strony rysunki, gdzie indziej jest to kilka nachodzących na siebie obrazków. Becla przykłada dużą uwagę do szczegółów – na rysunkach dokładnie widać części umundurowania, elementy broni krajobrazu. Na zbliżeniach twarze żołnierzy ukazują pełną gamę uczuć: smutek, ból, strach, zwątpienie. Nieco gorzej, kiedy postacie prezentowane są w grupie, trącą wtedy indywidualizm, stają się podobne do siebie. Sceny walki są dynamiczne, a miejscami można wręcz odnieść wrażenie, że jest się w środku zmagań.

Pierwsza, z trzech planowanych, część komiksu „Monte Cassino” jest wyjątkowa. Rzadko spotykamy się z dziełem, które ukazuje wojnę bez upiększeń, prowadzi czytelników wprost do piekła. I choćby dlatego warto sięgnąć po dzieło Zbigniewa Tomeckiego i Gabrieli Becli. Jeśli dodamy do tego dobrą oprawę graficzną, a także ciekawie poprowadzoną fabułę to otrzymamy komiks, który warto nabyć do swojej kolekcji.

Opublikowano:



Monte Cassino #01

Monte Cassino #01

Scenariusz: Zbigniew Tomecki
Rysunki: Gabriela Becla
Wydanie: I
Data wydania: Maj 2009
Seria: Monte Cassino
Druk: czarno-biały, offset
Oprawa: miękka
Format: A4
Stron: 124
Cena: 25 zł
Wydawnictwo: Stowarzyszenie Pokolenie
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Monte Cassino #1 Monte Cassino #1 Monte Cassino #1

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

ljc -

Od Witka Tkaczyka:
"Recenzent według mnie nie ma wystarczającej wiedzy w dziedzinie rysunku, bo pisze iż ,,...Mocną stronę albumu są czarno-białe rysunki autorstwa Gabrieli Becli...", a tak faktycznie to rysunki są dość słabe, generalnie półprofesjonalne, ocierając się momentami o amatorszczyznę. Szczególnie chodzi o sceny poza walką, bo przy pokazywaniu scen batalistycznych wygląda to nieco lepiej. Wystarczy spojrzeć na fizjonomie bohaterów, słabe podobieństwo Wańkowicza, dość nieporadne sportretowanie gen. Andersa, nie mówiąc już o twarzach innych bohaterów. Naprawdę narysowane są nieumiejętnie, a cała oprawa graficzna - czyli rysunki - są półprofesjonalne. Co do kompozycji i zabiegów formalnych - jest tu sporo dobrych pomysłów, no ale rysunek kładzie te atuty na łopatki. Nieuprawnione jest więc i twierdzenie zawarte w dalszej części recenzji ,,...Jeśli dodamy do tego dobrą oprawę graficzną...", bo nie tylko rysunki wewnątrz są nienajlepsze, ale wynikiem nieumiejętności projektowych jest też fatalna okładka. Wygląda siermiężnie, niczym wyjęta z kiepskich wydań okładek książek z lat 80-tych. Zresztą temat okładki dyskutowałem z autorami 2 lata temu, kiedy zwrócili się do mnie z ofertą wydania tego komiksu. Moim pierwszym warunkiem było przeprojektowanie okładki, a wobec niezgody na to autorów, dalszy ciąg rozmów nie nastąpił. I jeszcze jedna uwaga do autora recenzji. Watro było w niej wspomnieć, iż pierwszy opublikowany fragment tego komiksu ukazał się w antologii „11/11=Niepodległość" wydanej w 2007 r. Nie neguję wartości scenariusza komiksu i doniosłości faktu jego wydania. Bardzo dobrze, że ukazał się kolejny tom opisujący językiem komiksu fragment ważnej historii Polaków. Jednak od autora recenzji należy wymagać rzetelności oceny - tu jej zabrakło. Zabrakło też odniesienia do innych tego typu komiksów, do rysowników (no bo jak blado wygląda kreska Becli w porównaniu np. z kreską Michalskiego, stylem rysunku Gawronkiewicza, Wyrzykowskiego, Szłapy czy Nowakowskiego) - może wtedy autor zauważyłby realną wartość plastyczna komiksu o bitwie pod Monte Cassino.
Pozdrawiam
Witek Tkaczyk
Zin Zin Press"