reklama baner reklama

Nowe Teksty

Emo-Vader i rozterki krwawiącego serca lorda Sith
Grygiel o "Darth Vader i zaginiony oddział"
Bóg Piorunów leci wysoko
Kleszcz o 4. tomie "Thora Gmowładnego"
Bagienna batalistyka
Panic o 5. tomie "Ołów Rzymu"
Ten rzadki dreszcz ekscytacji
Kleszcz o "Universum DC: Odrodzenie" (Rebirth)
Gnat, czyli arcydzieło
Gierszewski o 1. tomie "Gnata"

Zapowiedzi

Reklama baner Reklama

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Artykuł

Z importu: Papillon

Agata Szendzikowska
Papillon



„Papillon” („Hana to Chō”) to najnowszy projekt autorstwa Uedy Miwy, znanej w Polsce dzięki mandze „Brzoskwinia” („Peach girl”). Podobnie jak w swej poprzedniej pracy i tutaj autorka koncentruje się głównie na ukazaniu uczuciowych rozterek, wątpliwości i zapętlonych relacji damsko-męskich (komplikowanych jeszcze bardziej przez wredne koleżanki szkolne, tudzież inne zołzy). Pikanterii fabule dodaje fakt, że w szranki stają tu nie koleżanki z klasy, ale siostry.

papillonOkładka pierwszego tomu serii




Rozdzielone w dzieciństwie siostry bliźniaczki mają ze sobą niewiele wspólnego. Hana, dorastająca w mieście z rodzicami i Ageha wychowywana przez babcię na wsi są sobie właściwie obce. Spotykają się ponownie, kiedy rodzina znów rozpoczyna wspólne życie. Jednak mieszkanie pod jednym dachem uwydatnia tylko rozdźwięk i brak szans na porozumienie między rywalizującymi ze sobą siostrami.

Hana jest najpopularniejszą dziewczyną w szkole, niekwestionowaną gwiazdą. Świadoma swojej urody i inteligencji, uwielbia być w centrum uwagi. Doskonale wykorzystuje swoje atuty by zawsze postawić na swoim. Nawet jeśli to, czego właśnie pragnie, należy do kogoś innego. Ageha to zupełne przeciwieństwo przebojowej siostry. Cicha, nieśmiała i zaniedbana chłopczyca z pozoru nie ma szans na konkurowanie z wyrachowaną królową szkolnych korytarzy. W dodatku jest święcie przekonana, że wychowanie na wsi czyni ją gorszą i mniej interesującą. Wszystko ma jednak swoje granice. Gdy Hana postanawia odbić siostrze Ryuseiego – ukochanego z dziecięcych lat, Ageha nie ma innego wyjścia, jak tylko rozpocząć walkę o swoje wielkie uczucie. Oczywiście pozostają jeszcze takie drobne przeszkody jak choćby ta, że Ryusei wcale Agehy sobie nie przypomina, ale to drobnostka. Na placu boju nasza bohaterka nie pozostanie sama. Wspomoże ją prawdziwy „sztab wojny randkowej” złożony z modnych koleżanek z klasy oraz pięknego jak model albo co najmniej inny j-rockowiec… szkolnego doradcy zawodowego Hayato Ichijiku.

Każdy, kto czytał „Brzoskwinię” od razu dostrzeże podobieństwa „Papillona” i „Peach girl”. Autorka korzysta z tych samych modeli osobowościowych i umieszcza je w analogicznej sytuacji, starając się jednak dotknąć nowych problemów, takich jak poczucie odrzucenia czy brak dialogu pomiędzy rodzicami i dziećmi.
Na kartach mangi spotykamy więc bohaterkę, która choć z początku nieśmiała i dająca się zastraszyć, wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi przejdzie metamorfozę i zbierze się na odwagę, by sięgnąć po własne szczęście. Jest też oczywiście 2 chłopaków, klon Sae z 20kg nadwagą, oraz odpowiednia do zniszczenia każdego związku dawka nieporozumień, niedomówień oraz wszelkich niejasności ^_^

Jeżeli komuś Brzoskwinia przypadła do gustu to czytanie tej mangi również nie powinno zawieść jego oczekiwań. Czy nasz motylek (papillon to po fr. motyl) nie opali sobie skrzydeł w ogniu siostrzanej wojny?


Tytuł oryginału: Papillon -Hana to Chō-
Scenariusz: Miwa Ueda
Rysunki: Miwa Ueda
Wydanie: I
Data wydania: Styczeń 2007
Wydawca oryginału: Kodansha
Druk: czarno-biały
Oprawa: miękka
Format: B6
Stron: 172
Cena: $10,95
Wydawnictwo: DelRey

Opublikowano:

Tagi

Z importu


Tagi

Z importu

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

AndrewK1 -

Może by tak zmienić tę rubrykę na "Manga z importu", bo od kilku tygodni, żadnych pereł w niej nie widać.

Krzych Ayanami -

Jak widać mangowcy znajdują więcej chęci na przedstawienie darzonych przez siebie sympatią pozycji. Serwis pewnie mógłby umieszczać opinie o pozycjach europejskich czy amerykańskich - ale ktoś musiałby je jeszcze opisać.

Reiha -

To prawda, że nazwa "Perły z importu" jest dyskusyjna. I tak naprawdę można pod nią podpiąć jedynie "Shirahime". Jednak pozostałe tytuły siłą rozpędu poszły w "Perłach", bo nie bardzo była możliwość puścić to w obrębie innego cyklu. Poza tym chętnie opisałabym wiele innych tytułów, ale musiałabym mieć do nich dostęp. Na razie opisuję to, co mam na półce w zasięgu ręki. Niestety importów jak na razie z biblioteki wypożyczyć nie można.