reklama baner reklama

Nowe Teksty

Podwójne uderzenie
Kleszcz o 1. tomie "Superman. Action Comics" (Rebirth)
Nie zadzieraj z gazeciarkami
Sus o 1. tomie "Paper Girls"
Fajerwerki na kosmiczną skalę
Kleszcz o 1. tomie "Hal Jordan i Korpus Zielonych Latarni" (Rebirth)
Zadra poszukuje prawdy
Gierszewski o 2. tomie "Gnata"
Legendy z innej epoki
Zimiński o "Legendy naszych czasów"

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

Zapytaj Wydawcę

baner

Artykuł

"Akira": fakty i mity

Karol Wiśniewski
Pierwszy odcinek „Akiry”, liczący 26 stron, ukazał się 20 grudnia 1982 r. w japońskim dwutygodniku „Young Magazine” (nr 24/1982). Seria już od samego początku cieszyła się dużym powodzeniem, o czym zdecydowała osoba Katsuhiro Otomo, znanego już szerzej z takich mang jak „Fireball” i „Domu”, jak również akcja promocyjna przeprowadzona przez magazyn.

akira1j Okładka pierwszego tomu japońskiej edycji "Akiry" z 1984 roku

Każdy epizod rozpoczynał się od okładki (niekiedy dwustronicowej) rysowanej przez samego Otomo, a także krótkie przemyślenia samego autora, często dotyczące zupełnie przyziemnych spraw, jak ostatnio dokonane zakupy czy upodobania kulinarne. Co więcej, w niektórych numerach pisma odpowiadał on na pytania zadawane przez czytelników.

Katsuhiro kilkakrotnie ilustrował front okładki „Young Magazine”, który przez długi czas z żelazną konsekwencją publikował co dwa tygodnie 20-stronicowy odcinek „Akiry”. Konsekwencja ta została utrzymana do 35-tego epizodu (nr 10/1984), który zawierał jedynie 14 stron - co ciekawe, tydzień wcześniej Otomo otrzymał Kodansha Manga Award w kategorii najlepszej mangi. Od tego momentu niemalże każdy odcinek miał różną ilość stron, która wahała się od 13 do 21.

Jeszcze przez długi czas udawało się utrzymać stały, dwutygodniowy cykl publikacji, jednakże częste kłopoty ze zdrowiem autora oraz jego zaangażowanie w produkcję kilku filmów uczyniły z „Akiry” bardzo nieregularnie ukazującą się serię. Dość powiedzieć, że gdy w kwietniu 1987 roku Otomo zapowiedział czytelnikom, że przerywa publikację na dwa miesiące z związku z przygotowaniami do sfilmowania „Akiry”, to następny odcinek ukazał się dopiero w październiku 1988 roku. Półtora roku przerwy!

Trudno jednak zarzucić autorowi lenistwo, gdyż w tym czasie nie tylko pracował nad epokową filmową adaptacją, ale też malował plakaty, okładki do „Akiry” w wersji KC Anime (manga, która została stworzona w całości na podstawie filmowych kadrów), a także uczestniczył w licznych obowiązkach promocyjnych i czuwał nad powstającymi grami, płytami z muzyką i gadżetami. A dodajmy do tego wydania zbiorcze serii, które już wcześniej zajmowały mu wiele czasu, ze względu na wprowadzane przez samego Otomo poprawki do rysunków.

Co więcej, w tym samym okresie autor miał również na głowie pierwszą zagraniczną edycję „Akiry”, powstającą na zlecenie Marvel/Epic Comics. Kolos z USA chciał wydać mangę w kolorze, tak więc sam Otomo przygotował odpowiednie próbki. Na ich podstawie Steve Oliff komputerowo pokolorował całą serię, a Jo Duffy pracowała nad tekstami. Sam proces nie przebiegał bez zakłóceń – zmiana kierunku czytania z japońskiej na zachodnią, spowodowała konieczność wprowadzenia wielu poprawek do oryginalnych plansz. Szczęśliwie wszystkie problemy udało się rozwiązać i w 1988 roku Marvel rozpoczął wydawanie „Akiry” podzielonego na trzydzieści osiem woluminów, po 64 strony każdy.

akira3aOkładka pierwszego tomu edycji amerykańskiej (i polskiej również)

Z edycją Marvel/Epic Comics wiąże się kilka ciekawostek i mitów: system komputerowego kolorowania stworzony specjalnie dla „Akiry” okazał się przełomowy dla przemysłu komiksowego. Steve Oliff, który go opracował, wkrótce założył własną firmę specjalizującą się w tej technice i zaczął wykonywać zlecenia dla Image Comics. Trochę jednak potrwało zanim Marvel i DC zdecydowały o wprowadzeniu tego samego systemu pracy. Natomiast mitem i plotką rozpowszechnioną w internecie jest fakt, jakoby Katsuhiro przygotował dla potrzeb tej edycji alternatywne zakończenie – wyczerpujące wyjaśnienie tego problemu znajduje się na końcu tego artykułu.

Wkrótce, na fali popularności zarówno mangi, jak i filmu, kolejne edycje „Akiry” zostały wydane we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Brazylii i Niemczech (w pełnym kolorze), a także w Indonezji czy Tajwanie (czarno-białe). Do tego jeszcze w 1991 roku w USA ukazały się dwie reedycje mangi, jedna Marvela (czarno-biała) i druga firmy Graphitti Desings (limitowana edycja w kolorze), obydwie zawarte w 6 opasłych tomach.

Wracając do losów japońskich – po premierze filmu Otomo powrócił do czynnych prac nad serią. Z początku publikował nowe odcinki w kolejnych numerach „Young Magazine”, ale gdy ten zwiększył niemalże dwukrotnie częstotliwość ukazywania się, stało się jasne, że nie podoła temu tempu. Ostatecznie ostatni, sto dwudziesty epizod „Akiry” ukazał się 25 czerwca 1990 roku (nr 28/1990), automatycznie przechodząc do legendy komiksu.

Mimo zakończenia serii autor wciąż pracował nad rzeczami z nią związanymi. Malował okładki do 3-płytowej edycji filmu na Laserdiscu (ówczesne DVD), udzielał wywiadów, w których ciągle musiał odpowiadać na pytania związane ze światem „Akiry”, a także przygotował dwa ostatnie wydania zbiorcze. I tu dochodzimy do kwestii słynnego „alternatywnego zakończenia”.

Ujmując rzecz krótko: nie ma czegoś takiego jak „alternatywne zakończenie”. Pogłoska ta wzięła się stąd, że wersja „Akiry” z „Young Magazine” jest po prostu krótsza od tej ze wszystkich wydań zbiorczych. Mianowicie kończy się ona sceną, w której Kaneda i Kei patrzą na Tokio zdewastowane w trakcie starcia Akiry z Tetsuo.

Natomiast wersja zbiorcza zawiera kilkadziesiąt stron więcej, a ostateczny jej koniec stanowi moment, gdy Kandeda wraz z wiernymi mu towarzyszami jedzie przez powstające z gruzu (czy tylko symbolicznie?) miasto.

akira2jOkładka pierwszego tomu japońskiej edycji "Akiry" z 2003 roku

Skąd się wzięły dodatkowe strony? Otóż Otomo, gdy tylko zakończył publikację serialu w "Young Magazine", wziął się do pracy nad piątym wydaniem zbiorczym, gdzie naniósł kilka drobnych zmian – napięte terminy podczas pracy w magazynie sprawiały, że nie zawsze był zadowolony ze swoich prac, tak więc ochoczo korzystał z okazji do ich poprawienia.

Następnie zaczął pracować nad ostatnim tomem zbiorczym, gdzie mocno zaszalał i dorysował wspomnianych kilkadziesiąt stron. Zadanie to przeciągało się w nieskończoność, gdyż autor i tak pracował w międzyczasie przy innych projektach. Niestety, opóźnienie przełożyło się na edycje zagraniczne - Epic Comics zdołało opublikować 33 zeszyty w miesięcznym odstępie, a ostatnie pięć po dwuletniej przerwie. Choć w tym przypadku sama firma dołożyła sobie kilka miesięcy – „z powodów marketingowych”, jak oświadczyła.

Jednak na tym nie koniec – w międzyczasie Epic Comics zaczęło wydawać drugą edycję „Akiry”. Tym razem każdy wolumin miał być trzy razy grubszy, a więc całość miała się zmieścić w 13 tomach. Wydano 10, potem nastąpił powyższy przestój i... cisza. Ostatnich trzech tomów tej edycji nigdy nie wydano w USA. Co złośliwsi twierdzą, że po prostu o tym zapomniano.

W rzeczywistości więc „Akira” wydany w Stanach Zjednoczonych miał to samo zakończenie, które przeczytali czytelnicy w Polsce, Niemczech, Wlk. Brytanii itd. Wszelkie różnice między edycjami były niewielkie i nie dotyczyły finału. Dla przykładu podaję listę różnic pomiędzy 31 odcinkiem z Marvel/Epic Comics, a 16 tomem z J.P.F-u. Zaznaczę też, że kolorowe plansze z amerykańskiego „Akiry” są wykonane w zupełnie inny sposób niż „nasze”, gdzie barwy położył rzekomo sam Otomo. Podobnie z rozmiarami dymków – my mamy je w „wersji japońskiej”, natomiast jankesi przerobili je na małe, „zachodnie” formy.

  • Strony 6-7 – Brak w edycji US.

  • 21 – W pierwszym kadrze promień i wystrzał SOL-a jest bardzo duży i gwałtowny. W edycji US jest on wąski i stabilny.

  • 23 i 24 – W wersji US zamiast tych dwóch plansz jest jedna i zawiera trzy kadry: pierwsze dwa są narysowane od nowa i „streszczają” polską stronę 23, a trzeci to ostatni kadr ze strony 24.

  • 25 – Brak jej w edycji US.

  • 26-29 - W polskiej edycji przygotowania do ataku przeplatają się z rozmową naukowców. W edycji US przez pierwsze dwie strony trwają przygotowania do ataku, sklejone w całość z porozrzucanych wcześniej kadrów. Na trzeciej planszy znajduje się narysowana w zupełnie inny sposób rozmowa naukowców. Na ostatniej stronie dowódca krążownika wydaje rozkaz ataku, jednakże scena ta jest również w połowie wykonana inaczej.

  • 36-37 – Inna kolejność kadrów, inne są reakcje Pułkownika.

  • 40-41 – Kilka zmienionych kadrów, w edycji US Klaun zauważa Kei dopiero, gdy ją mija.

  • 53-55 – W polskiej edycji Pułkownik jest nieprzytomny podczas powrotu Tetsuo do ludzkiej formy. W edycji US obserwuje to siedząc pod słupem, z raną w nodze. Sam Tetsuo narysowany jest z innej perspektywy (zasłaniającej jego genitalia), w inny sposób „wyczuwa” też śmierć Kaori.


Natomiast prawdą jest, że edycja Epic Comic posiadała w numerach 37 i 38 liczne bonusy - całostronicowe ilustracje stworzone m.in. przez Moebiusa i Dave’a Gibbonsa oraz aż trzy dodatkowe, acz krótkie komiksy. Były to, „Final Bets” (Jo Duffy, Mark Texeira), w której pierwsze skrzypce gra Yamagata, „Yakituri” (Lary Hama, Bret Blevins) z brawurowym występem Chiyoko oraz stanowiący luźny prequel do wydarzeń „Akiry” „Candy Flower Napalm” (Warren Ellis, Terry Shoemaker). Historie te znalazły się również w niektórych edycjach wydanych poza USA, np. brazylijskiej.

Sam autor wydał w 1995 roku książkę „Akira Club” (ostatnio ukazało się jej wznowienie po angielsku), w której stwierdził, że wreszcie może uznać swą pracę nad „Akirą” za skończoną. Czy jednak tak jest naprawdę?

Opublikowano:

Tagi

Akira


Tagi

Akira

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

charlie_cherry -

Może kiedyś doczekamy Akiry w kolorze... A Otomo faktycznie jest kojarzony głównie z Akirą lecz stworzył też dużo, dużo więcej rzeczy. Niektóre po prostu nigdy nie dotarły na zachód...

Sebastian Jaster -

Interesujący artykuł. Czasami życie człowieka zostaje zdominowane w dużej mierze przez jeden z jego pomysłów, tak jast stało się z Akirą Katsuhiro Otomo. Cieszy mnie, że ten artysta miał możliwość przez tyle lat rozwinąć i skończyć swoją serię. Nigdy nie czytałem całości, ale przeglądając zawsze podziwiam te świetne rysunki. Kidyś szalałem za anime i mangą, ale tyle tego chłamu, że aż się nie dobrze robi, w myśl starej zasady co za dużo, to niezdrowo. Akira należy to pozytywnych wyjątków, dzieła tak dobrego, że wybiło się na szczyt. Fajnie byłoby to kiedyś przeczytać w całości i kolorze. Wystarczy kupa kasy, albo znajomy z kupą kasy, który kupił serię:)