baner

NEWS

- Galeria

Musze plansze


Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z galeriami z dwóch komiksów Mucha Comics.
Cztery z nich pochodzą z albumu Marvel 1602: Czwórka z Fantasticka który trafił do sprzedaży w grudniu ubiegłego roku.

Cztery kolejne zaś to prezentacja Lwów z Bagdadu, który zakupić będzie można pod koniec lutego. Liczyć będzie 136 stron zamkniętych w twardej oprawie. Cena komiksu to 65 zł.


Więcej o komiksie od wydawcy:

W swoich nagradzanych pracach - “Y: The Last Man” oraz “Ex Machina” (Entertainment Weekly ogłosił go jednym z dziesięciu najlepszych tytułów beletrystycznych roku 2005) - scenarzysta Brian K. Vaughan udowodnił, iż rozumie koszty przetrwania jak i polityczne niuanse współczesnego świata. Teraz, w swojej prowokującej powieści graficznej, Vaughan przygląda się życiu na ulicach rozdartego wojną Iraku.

Wiosną 2003 roku, podczas amerykańskiego nalotu bombowego, z ZOO w Bagdadzie uciekło stado lwów. Zagubione i zdezorientowane, głodne, ale nareszcie wolne, cztery lwy wędrowały zdziesiątkowanymi ulicami Bagdadu tocząc rozpaczliwą walkę o własne życie. Opisując ciężkie położenie lwów, "Lwy z Bagdadu", podnosi pytania o prawdziwe znaczenie wolności – czy może zostać podarowana czy można ją zdobyć tylko przez samozaparcie i poświęcenie?

W oparciu o prawdziwe wydarzenia, Vaughan i artysta Niko Henrichon (Barnum!) stworzyli unikalny wgląd w naturę życia w czasie wojny, przedstawiając to zmaganie w sposób, w jaki tylko powieść graficzna może to przedstawić.


Czy komiks rzeczywiście zasłużył na tyle pochwał przekonamy się już niedługo.

[Yaqza]



Tagi

Mucha Comics


Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

yurek1 -

65 zeta? drogo. wolę sobie kupić dwukrotnie tańszy oryginał w SC.

Metzen -

Hmm.. Jak do tej pory mam wszystko od Muchy i jakkolwiek tytuły mnie w fotel nie wbiły - czytało się przyjemnie.
O lwach myślałem już w oryginale i w wersji niemieckiej. Skuszę się pewnie na wydanie od muchy, chociaż szkoda, że nie dało się przetłumaczyć tytułu inaczej : f

ramirez82 -

Świetnie! Czekałem na ten komiks! Podobno Astonishing X-Men
2 też miał byc w lutym... mam nadzieje że nic sie nie zmieniło w tej kwestii. Swoją drogą, mogli by puścić Daredevil: Yellow, bo mają to w swojej ofercie...

anglofil -

no i jak bumerang wraca temat niechlujnych i nędznych tłumaczeń. Marvela 1602 sobie daruję, bo pierwszych stronach czytania polskiego wydania zamówiłem sobie oryginał. Natomiast Lwy (???) Bagdadu mam od dawna, więc te parę plansz mogę od razu porównać. Od razu mówię: panu tłumaczowi już dziękujemy. Po pierwsze: Skąd taki idiotyczny tytuł??? Czy Duma (jak w oryginale) Bagdadu brzmi jakoś głupio? Moim zdaniem brzmi o wiele lepiej, niż tytuł, który bardziej nawiązuje do Króla Lwa, niż tego fajnego komiksu (fajnego w oryginale...)
Oto parę kwiatków, żeby nikt powiedział, że ujadam bez powodu:

- Say it again, and I swear I will come up there and swallow you whole. (tłum: Powiedz to jeszcze raz...)
= typowa kalka z ang. Po polsku nikt nie powiedz "Powiedz to jeszcze raz" tylko "Powtórz to jeszcze raz, a..."

pl. 1

- Oh, will you please shut up? (tłum: Proszę, zamknij się w końcu?)
= tragedia. Nie mówię o znaku zapytania na końcu polskiego zdania twierdzącego, bo to nie wymaga komentarza i jest po prostu żałosne. Powiedzcie mi tylko, kto mówi: "Proszę, zamknij się" ??? A może: "Zamknij się wreszcie, dobra?". Nie brzmi lepiej?

pl. 2

- ...I can see (...) with my one good eye more clearly than you ever could with two. (tłum: ...ale moim jednym okiem widzę wyraźniej co się dzieje niż ty kiedykolwiek mogłeś swoją parą.)
= ale zdanie, uf! "niż ty mogłeś swoją parą"!!! Ale najpierw drobnostki, którymi tłumacz nie będzie sobie zawracał głowy. Przed "co" warto by dać przecinek, natomiast przed "niż" przecinka nie ma. Teraz "oczy". "...ale swoim jedynym zdrowym okiem dostrzegam więcej niż ty obydwoma." Chyba lepiej brzmi, co? No i po polsku.

- Don't be so dramatic. (tłum: Nie dramatyzuj)
= znów beznadziejna kalka. Każdy tłumacz napisałby "Nie przesadzaj", albo "Bez przesady".

- The keepers are still going about their business (tłum: Dozorcy ciągle zajmują się swoimi obowiązkami).
= brawo! nowy związek frazeologiczny: zajmować się obowiązkami. Obowiązki się WYKONUJE, panie tłumaczu! Dlaczego pan ciągle kalkuje? "Dozorcy robią swoje", albo "Dozorcy nie wpadają w panikę". Zgrabniej? Pewnie nie...

To przykłady z dwóch plansz. MASAKRA! Ja wiem, że małolaty mają gdzieś, jak się pisze i jak się mówi, ale są ludzie, co polski znają, czasem znają też ang, i jak widzą takie coś, to włos się jeży. DWIE PLANSZE! A co jest dalej? Z ciekawości wezmę oryginał do Empiku i popatrzę sobie.

Mucha pewnie musi przejść przez to, co Mandra, a więc zebrać baty od czytelników, zanim jakiś redaktor przysiądzie do tekstu i weźmie się do roboty. Chociaż, gdyby tłumacz znał się na rzeczy, redaktor nie miałby wiele roboty. Teraz wcale redakcji się nie dziwię, że nie chce im się tyle roboty za kogoś odwalać. No, ale tak to jest, jak się licealistom daje takie - wcale niełatwe - rzeczy do zrobienia.

Po wyjściu Elektry i krytycznych komentarzach liczyłem, że Mucha się ocknie. A tu nic. Spoko, zawsze są oryginały

Metzen -

anglofil -> imo "Duma" też brzmi lepiej, ale czy "pride" nie oznacza też przypadkiem stada lwów?

"- Don't be so dramatic. (tłum: Nie dramatyzuj)
= znów beznadziejna kalka. Każdy tłumacz napisałby "Nie przesadzaj", albo "Bez przesady" "
Tu akurat nie wiem, o co się czepiasz. Może jestem małolatem, który nie zna polskiego, ale sam dosyć często używam zwrotu 'nie dramatyzuj'...

ramirez -> w ogóle ktoś mógłby zacząć wydawać u nas komiksy Loeba i Sale'a. Spider-Man: Blue, wspomniany przez Ciebie Daredevil: Yellow, Hulk: Gray, Batman: The Long Halloween...
To wszystko swietne historie, genialnie narysowane do tego..

anglofil -

Hej Metz - of course, w tytule mamy grę słów, ale chyba właśnie o to chodzi, żeby wybrać to LEPSZE tłumaczenie, nie? Znając całościowy kontekst opowieści wiadomo, że "duma" pasuje tu jak ulał. Ale pan tłumacz zaczął nie od przeczytania komiksu, tylko przetłumaczenia tytułu. No i mamy LWy Bagdadu ;)
Co do "dramatyzowania" - tego czasownika używa się szczególnym kontekście, np. tonem pouczania, zwłaszcza, gdy ktoś starszy upomina młodszego. Tu mamy akurat odwrotną sytuację.
Natomiast co do Loeba i Sale'a... Ech... pomarzyć można nie? Chociaż, kto wie, może wysłuchają nas kochani wydawcy. Oby tylko wzięli się za to jak należy, bo jak słowo daję, skoro wali się takie błędy, jak przecinki (każdy polonista ma na tym punkcie fioła), albo puszcza "zajmowanie się obowiązkami", to coś jest nie tak. Inna sprawa, że inni wydawcy puszczają ortografy :)

Cello -

anglofil czy ty zawsze musisz tak marudzic. co to za roznica czy przetlumaczyli "nie dramatyzuj" czy "bez przesady"? ja jak czytam komiks nie zwracam uwagi na takie drobnostki a ciebie najwyrazniej cos boli. daj se siana... NIE DRAMATYZUJ po prostu :D

anglofil -

ba no właśnie :) przesiąkłeś masówą, to cię nie boli. Ale tutaj akurat poprawnie użyłeś czasownika DRAMATYZOWAĆ ;) Congrats :P A na poważnie - OK, czepiam się może, ale mnie nie jest wszystko jedno, JAK przetłumaczyli. Może niektórzy tylko patrzą na obrazki. Jeszcze staram się czytać komiks ;)

nrt -

Ja bym tam nie narzekał na tytuł. Wiadomo że polski czytelnik nie jest zbyt lotny i gdyby zobaczył na okładce "Dumę..." czy "Stado..." z pyskiem lwa w tle, mógłby nie skumac o co chodzi. A tak jest prowadzony za raczkę przez pana tłumacza, niczym dziecko we mgle. Czemu nie pójśc dalej, może "Historia trzech lwów z bagdadzkiego ZOO" byłoby bardziej chwytliwe. Ale tu bym sie wahał, w końcu nie każdy musi wiedzieć co to jest ten Bagdad... Więc może "Dumne lwy z miasta Bagdad w Iraku"

anglofil -

:) dobre ;) ale skoro takie intencje przyświecały panu tłumaczowi, to zwracam honor ;) ale idąc tym tokiem rozumowania, możemy założyć, że nie każdy wie, co to jest lew ;) może lepiej w ogóle narysować ten komiks od nowa, i zamiast lwów dać np. braci Mroczek ;) Każdy rozpozna. A zamiast BAgdadu - Złotopolice ;) No i dymki trza by zlikwidować ;)

Noir -

Idąc dalej w tym kierunku, cała rzecz ma sporą szansę skończyć jako rysunki naskalne (bez dymków) w Grocie Łokietka. ;)

Glorfindel -

Anglofil - ujadasz bez powodu, co mowie jako gosc, ktory kilka lat studiowal zasady jezyka polskiego ;)

anglofil pisze:- Say it again, and I swear I will come up there and swallow you whole. (tłum: Powiedz to jeszcze raz...)
= typowa kalka z ang. Po polsku nikt nie powiedz "Powiedz to jeszcze raz" tylko "Powtórz to jeszcze raz, a..."


"Powtórz to jeszcze raz" to w języku polskim błąd językowy - nazywany pleonazmem.



anglofil pisze:- Oh, will you please shut up? (tłum: Proszę, zamknij się w końcu?)
= tragedia. Nie mówię o znaku zapytania na końcu polskiego zdania twierdzącego, bo to nie wymaga komentarza i jest po prostu żałosne. Powiedzcie mi tylko, kto mówi: "Proszę, zamknij się" ??? A może: "Zamknij się wreszcie, dobra?". Nie brzmi lepiej?


Nie brzmi, bo ma zupełnie inną siłę ekspresji niż oryginał. Mogłoby być ewentualnie "Proszę, zamknij się wreszcie" - ale to już zmiana kosmetyczna.


anglofil pisze:- ...I can see (...) with my one good eye more clearly than you ever could with two. (tłum: ...ale moim jednym okiem widzę wyraźniej co się dzieje niż ty kiedykolwiek mogłeś swoją parą.)
Teraz "oczy". "...ale swoim jedynym zdrowym okiem dostrzegam więcej niż ty obydwoma." Chyba lepiej brzmi, co? No i po polsku.


Nie, nie brzmi lepiej i nie bardziej po polsku. W oryginale mamy "you ever could", ktore kompletnie pomijasz, a dla mnie jest kluczowe dla całego zdania.

anglofil pisze:- Don't be so dramatic. (tłum: Nie dramatyzuj)
= znów beznadziejna kalka. Każdy tłumacz napisałby "Nie przesadzaj", albo "Bez przesady".


To nie kalka językowa. Dramatyzować, to w języku polskim przedstawiać sprawy, zdarzenia zbyt poważnie, zbyt dramatycznie, w sposób wstrząsający. "Nie przesadzaj" jest znacznie słabszym zwrotem.

anglofil pisze:- The keepers are still going about their business (tłum: Dozorcy ciągle zajmują się swoimi obowiązkami).
= brawo! nowy związek frazeologiczny: zajmować się obowiązkami. Obowiązki się WYKONUJE, panie tłumaczu! Dlaczego pan ciągle kalkuje? "Dozorcy robią swoje", albo "Dozorcy nie wpadają w panikę". Zgrabniej? Pewnie nie...


Nieprawda. Obowiązki się bierze (na siebie), ma się poczucie obowiązku, podlega się obowiązkowi, spełnia się lub wypełnia obowiązek, można czuć się w obowiązku (żeby np. komuś za coś podziekować), poczuwać się do obowiązku, można uchylać się od obowiązku, można poczytywać sobie coś za obowiązek i można uwalniać kogoś od obowiązku. "Wykonywać obowiązki" to wersja niczym nie różniąca się od "zajmują się obowiązkami" - obie są tak samo błędne. W tym kontekście poprawnie byłoby "Dozorcy nadal wypełniają swoje obowiązki", ale można to lepiej przetłumaczyć unikając słowa "obowiązki".

W mojej ocenie robota tłumacza na tych przykładowych stronach jest niezla.

anglofil -

@ glorfindel - już samo użycie słowa "ujadać" zdradza, kto się właczył do dyskusji. Niestety, panie "tłumaczu", nie będę z panem polemizował. Bo nie ma o czym. Już sam ten pseudo-naukowo-polonistyczny bełkot, ta niby analiza świadczą o tym, że pojęcie o polskim (a i o ang. też) masz bardzo mętne. Gdybyś chociaż liznął translatoryki, nie pisałbyś idiotyzmów typu obowiązkowe i wg, ciebie "kluczowe" tłumaczenie wyrażenie "you could ever". Nie da się dyskutować z gościem, który nie wie, o czym pisze.
Bo musiałbyś wiedzieć, dlaczego w żywych tłumaczeniach stosuje się pleaonazmy (vide deskryptywizm a preskryptywizm językowy).
Zezwalając na postawienie znaku zapytania w polskim zdaniu rozkazującym, tak jak w oryginale, i twierdząc, że jego brak nie brzmi lepiej, po prostu się kompromitujesz.
Tak samo z czasownikiem "dramatyzować" - jako zwolennik kalki językowej (czego nie robią nawet początkujący tłumacze) upierasz się przy dosłowności przekładu. "Dramatize" w ang jest o wiele częściej używane, niż w polskim. W polskim musi zaistnieć naprawdę porządny kontekst, żeby użyć tego wyrażenia, w przeciwieństwie do ang. Dobrze ilustruje to fajne ang słowo na F... które można w zasadzie wstawiać jako przymiotnik opisujący każdy rzeczownik. Widziałeś, żeby ktoś go właśnie TAK tłumaczył? "Zostawiłem swoje pier.. buty w tym pier... garażu, żeby nie pobrudzić pier... chodnika w pier... przedpokoju." Fajna polszczyzna? Nie! A w ang. super zdanie. Dramatyzowanie w tym przypadku nie jest oczywiście błędem, ale sztucznością, której należy unikać w przekładzie.
Dlatego w TWOJEJ ocenie TWOJA robota jest dobra ;) Jako tłumacz, a teraz i uczestnik tej dyskusji, niestety się zbłaźniłeś. To przykre, wiem, ale tak czasem bywa. Na drugi razem się do roboty, i korzystaj z ze słownika PWN on-line PRZED, a nie PO zrobieniu tekstu. Teraz już jest za późno.

Glorfindel -

Zostane chyba fanem ludzie, ktorzy gdy pokaze im sie ewidentne błędy i braki w wiedzy zaczynaja obrazac rozmówcę, zeby odwrocic uwage od tego jak sami się zbłaźnili próbując wcześniej zgrywać mądrali.

Argument, że pleonazm (przypomnę błąd językowy) można stosować w tym przypadku świadczy tylko o tym, że nie masz pojęcia o czym piszesz. Pleonazmy można stosować w stylizacji językowej, gdy bohater mówi stosując błędy językowe (np. język ulicy). W tym przypadku widzę, że bohaterowie komiksu posługują się nienagannym, a wręcz literackim językiem, więc robienie stylizacji z użyciem pleonazmów nie ma najmniejszego sensu.

"Nie dramatyzuj" - powtórzę - to nie kalka językowa. Kalką byłoby "Nie bądź taki dramatyzujący".

Nie odnosiłem się do znaku zapytania w zdaniu "Proszę, zamknij się w końcu", ale teraz mogę to zrobić. Tak, nie powinno go być, tak samo, jak nie powinno go być w Twojej propozycji "Zamknij się wreszcie, dobra?".

A zwrot "ujadać bez powodu" jest cytatem z Twojej wcześniejszej wypowiedzi ;) To takie - w mojej ocenie - calkiem zgrabne nawiązanie do tego, co napisałeś.

strz1 -

NRT nie oszukujmy sie nikt nieobeznany tego komiksu nie kupi. O ile jeszcze Mucha mogla liczyc ze Astonishing X-Men kupia ludzie nieznajacy w zaden sposob srodka i kupia to dla X-Men, badz kupia swoim dzieciom bo pomysla ze skoro dziecko oglada bajke to to tez jest dla dzieci, o tyle z ta pozycja tak nie bedzie.

Zakupia ja ludzie ktorzy znaja serie badz slyszeli i dla nich taki tytul nie jest obiecujacy. Nie bede ocenial tlumaczenia po tych 2 slajdach (bo w sumie z nich nie jest taki najgorsze). Mam tylko nadzieje ze bedzie lepsze niz np w ASX.

Tak czy inaczej tytul przetlumaczona dla mnie kiepsko.

KRL -

- Say it again, and I swear I will come up there and swallow you whole. (tłum: Powiedz to jeszcze raz...)
= typowa kalka z ang. Po polsku nikt nie powiedz "Powiedz to jeszcze raz" tylko "Powtórz to jeszcze raz, a..."


powtórz to jeszcze raz??? wiekszego idiotyzmu nie słyszałem. gratuluję "lepszego" tłumaczenia.

anglofil -

@ tłumacz - no comments. "Nienaganny, wręcz literacki język" - buuhahahahaha ;) chyba nie zaliczyłeś zbyt wielu lat na tej "polonistyce", a na anglistyce nawet dnia, skoro te dialogi nazywasz "literackimi". To zwykła, potoczna angielszczyzna, w dodatku nie pozbawiona błędów. "You saw that?" to wg ciebie wzór "nienagannego i literackiego języka", tak? No to gratulacje. Pewne konwencje (a na pewno konwencja komiksowa) dopuszczają użycie takich błędów i błędzików, jako potocznej formy wypowiedzi przeciętnych zjadaczy chleba. Radzę ci zapisać się na jakiś kurs dla redaktorów tekstu, dowiesz się np. że w książkach dla młodzieży napiszesz "Znam tych kolesi", jeśli to wypowiedź któregoś z bohaterów. Dla wyjaśnienia: poprawną formą jest "kolesiów", ale NIKT tak nie mówi. W narracji oczywiście jest to niedopuszczalne. Tak samo jest z użyciem twoich ukochanych pleonazmów. No i "Zamknij się wreszcie, dobra?" - tu wg. ciebie nie powinno być znaku zapytania, tak? Dobre, dobre ;) NA wet nie wiem, jak się do tego odnieść, żeby ci nie ubliżyć ;) No i na koniec - jak na niedoszłego polonistę, kiepsko ci idzie używanie polskich diakrytyków.

@ strz1 - pełna zgoda. Ten komiks kupią tylko nieliczni, nie ze względu na kiepską polszczyznę, ale ze względu na nieznajomość tematu. X-men zejdzie siłą rozpędu, choćby nie wiem który tomik wydano, dla takich komiksów jak "Pride" musi najpierw zostać przygotowany grunt. Z pewnością nie pomogą w tym bazgroły Rebelki czy innych Kóz.

@ KRL - mało w życiu słyszałeś, co nie przystoi gościowi z twoim dorobkiem ;)A wystarczy zagooglować, i zobaczysz ile wyników wyskoczy ;)

Glorfindel -

anglofil pisze: Pewne konwencje (a na pewno konwencja komiksowa) dopuszczają użycie takich błędów i błędzików, jako potocznej formy wypowiedzi przeciętnych zjadaczy chleba.


A nieograniczone możliwości internetu sprawiają, że każdy anonimowo może pisać jakie chce bzdury i mądrzyć się pod niebiosa obrażając innych. Tak samo jak ja mam prawo napisać, co sądzę o Twoich kretyńskich propozycjach tłumaczenia, ich jakości oraz zgodności z zasadami języka polskiego.

Jeśli uważasz się za super tłumacza, to przetłumacz komiks i wyślij do Mucha Comics ;) Może będą tak pod wrażeniem Twojej wersji, że zrezygunują ze swojego tłumacza (który ma pewnie w przeciwieństwie do Ciebie sporo tłumaczeń w swoim dorobku),

anglofil pisze:@ KRL - mało w życiu słyszałeś, co nie przystoi gościowi z twoim dorobkiem ;)A wystarczy zagooglować, i zobaczysz ile wyników wyskoczy ;)


Super argument ;) A to, że Ziobro mówi ciągle "doktór Marek G." ma sprawić, że będę w tłumaczeniach stosował wersję "doktór" zamiast "doktor" ;)

P.S.
Po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa "włączam" jest 268 tysięcy wyników wyszukiwania; po wpisaniu "włanczam" jest 87 tysięcy wyników. Zgodnie z zaprezentowanym przez Ciebie tokiem myślenia powinniśmy teraz jak najczęściej stosować "włanczać", bo tysiące ludzi tak mówi i pisze ;)

Metzen -

Panowie, czy przy każdej dyskusji trzeba na siebie tak naskakiwać? Nieładnie, nieładnie...

Dla mnie liczy się, żeby komiks w tłumaczeniu się dobrze czytało. Naturalnie prędzej, czy później trafiam na oryginał i automatycznie porównuję poszczególne plansze, ale i Elektrę i AXM czytało mi się nieźle po polsku...

Z tytułami to jest inna sprawa. "Lwy z Bagdadu" brzmi po prostu nie tak, jak powinno.

yurek1 -

"Elektrę czytało mi się nieźle po polsku"
i nie raziła Cię ta mechaniczność przekładu? serio?

ja mam z kolei tak, że im więcej czytam komiksów w oryginale, tym mniej mam ochotę czytać je po polsku, bo to już po prostu nie to samo. zresztą w przypadku wielu serii albo zrezygnowałem z kupowania ich po polsku albo nie czekam na polskie wydania - bo zwyczajnie nie warto.

anglofil -

Wcale nie uważam się za super tłumacza, ba! wcale nim nie jestem! Ale widzę, kiedy coś jest nie halo. Dziwię się natomiast, że bronisz przegranej sprawy ;) No i z każdym postem coraz rzadziej odnosisz się do moich argumentów. Ale przynajmniej zacząłeś używać diakrytyków ;) Doceniam też próbę błyśnięcia humorem w ziobrowym przykładzie. Szkoda, tylko, że pozostaje to bez związku z googlowaniem. Bo jest to przykład właśnie na deskryptywizm. Tak ludzie mówią, i jeśli ich CYTUJESZ, to z całym dobrodziejstwem inwentarza. Jeśli narysujesz komiks o Ziobrze, to w dymku napiszesz "Doktór Marek G" A tak na marginesie - czemu się czepiasz tego słowa? "Doktór" to co najwyżej anachronizm lub regionalizm, ale z pewnością nie jest błędem językowym. Jeszcze nie. Za 100 lat pewnie tak, ale póki co jeszcze sporo osób tak mówi.

@ metz - tak, Lwy jakoś dziwnie brzmią. No, ale przy grach słów zawsze są problemy. Mógł jednak lepiej z tego wybrnąć. Teraz podobna sprawa będzie przy Y z Manzoku, ciekawe, co tam wymyślą

Metzen -

Może w kilku miejscach coś nie ten było, ale ogólnie mnie nic nie raziło raczej. Co nie znaczy, że czytało mi się ten komiks super i nie miałbym się do czego przyczepić.
Sam też kupuję coraz więcej w oryginale i coraz fajniej czyta mi się komiksy po angielsku/niemiecku, ale jak taka mucha wydaje tytuł, o którym już trochę słyszałem, do tego w HC, to się skuszę. Później najwyżej przeczytam oryginał i odmówię modlitwę w intencji tłumacza-idioty.

Glorfindel -

anglofil pisze: Szkoda, tylko, że pozostaje to bez związku z googlowaniem.


Po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa "włączam" jest 268 tysięcy wyników wyszukiwania; po wpisaniu "włanczam" jest 87 tysięcy wyników. Zgodnie z zaprezentowanym przez Ciebie tokiem myślenia powinniśmy teraz jak najczęściej stosować "włanczać", bo tysiące ludzi tak mówi i pisze ;)

A "doktóra" się czepiam, bo to błąd językowy od dawna. Słownik Poprawnej Polszczyzny strona 154: "doktor - [wym. doktor, nie: doktór, nie: dochtór, nie: dochtor]". W wersji potocznej słownik dopuszcza stosowanie "doktór" jedynie w stosunku do kobiety lekarza.

anglofil -

Yurek, nie narażaj się ;) Elektra to translatorski gniot, jakich mało, zrobiony nie tyle mechanicznie, co bez polotu i wczucia się w charakter komiksu. Ot, ktoś każde zdanie oryginału przetłumaczył (lepiej lub gorzej) na polski, zupełnie abstrahując od treści całości. No i mamy cudo.
A tak przy okazji - ktoś wie, kto tłumaczył Elektrę? Bo od razu po przeczytaniu oddałem dzieciakom sąsiadów. Ciekawe czy ten sam zrobił Lwy. Zobaczymy, kto to jest ;)

anglofil -

Po wpisaniu w wyszukiwarkę słowa "włączam" jest 268 tysięcy wyników wyszukiwania; po wpisaniu "włanczam" jest 87 tysięcy wyników. Zgodnie z zaprezentowanym przez Ciebie tokiem myślenia powinniśmy teraz jak najczęściej stosować "włanczać", bo tysiące ludzi tak mówi i pisze ;)


Albo udajesz, albo naprawdę nie wiesz, o co mi chodzi. Chyba jednak udajesz, bo aż tak złego zdania o twoim intelekcie nie mam.
A gdzie ja niby napisałem, że "powinniśmy jak najczęściej" stosować błędy, bo wiele osób je robi??? Ja tylko mówię, że przy cytowaniu podajesz dokładnie to, co ktoś powiedział. "Włanczać" jest formą niedopuszczalną z tego względu, że jest fonetyczną realizacją zapisu błędnej wymowy, wiec ten przykład jest zupełnie nietrafiony. To tak, jakby ktoś chciał napisać Lądyn zamiast Londyn, bo wiele osób popełnia ten błąd. Pomieszałeś kategorie, kolego. Ja podałem przykład związku frazeologicznego, składającego się z istniejących wyrazów,l być może błędnie użytych, ale tak ludzie mówią, więc użycie ich w cytowanej wypowiedzi jest zupełnie naturalne, zrozumiałe i dopuszczalne.


A "doktóra" się czepiam, bo to błąd językowy od dawna. Słownik Poprawnej Polszczyzny strona 154: "doktor - [wym. doktor, nie: doktór, nie: dochtór, nie: dochtor]". W wersji potocznej słownik dopuszcza stosowanie "doktór" jedynie w stosunku do kobiety lekarza.


"Doktóra" nie możesz się czepiać, bo przy odmianie przez przypadki nawet "doktór" zamienia się w doktOra ;) ;) ;) To tak na marginesie, a wracając do meritum: mamy różne słowniki ;)
http://so.pwn.pl/lista.php?co=dokt%F3r

yurek1 -

ano właśnie - w Elektrze, z tego co pamiętam, tłumacza nie było podanego. wstydził się?

a propos Y:The Last Man - aż sie boję, jak spolszczą ten tytuł... idąc tropem Muchy będzie to albo: "Chromosom Y: Ostatni człowiek" albo "Ostatni mężczyzna na świecie szuka swojej kobiety". hehehehehehehe.
jak dobrze, że postanowiłem olać polskich wydawców i kompletuję sobie tę serię w oryginale.

anglofil -

yurek1 pisze:ano właśnie - w Elektrze, z tego co pamiętam, tłumacza nie było podanego. wstydził się?


Zapewne ;)

yurek1 pisze: a propos Y:The Last Man - aż sie boję, jak spolszczą ten tytuł... idąc tropem Muchy będzie to albo: "Chromosom Y: Ostatni człowiek" albo "Ostatni mężczyzna na świecie szuka swojej kobiety". hehehehehehehe.
jak dobrze, że postanowiłem olać polskich wydawców i kompletuję sobie tę serię w oryginale.


oj oj, no tutaj bym ostrożniejszy był ;) Manzoku jednak jak na razie przykłada się do swoich komiksów. Widziałeś ostatniego Koziorożca? Super jest. Authority od nich też są fajne, nie tylko lepiej wydane niż oryginał (o niebo lepiej), ale i bardzo dobrze przetłumaczone. Zresztą, nie jest tak źle z tymi polskimi wydaniami - zobacz Mistrzów z Egmontu, albo Baśnie. Miodzio.

Co do Y - tutaj faktycznie będzie zagwozdka. Już wcześniej była o tym mowa, przy zapowiedziach chyba. Ja osobiście nie mam pomysłu na tytuł. Niby wszystko wiadomo, ale jak to po polsku dać??? Jakby nie zrobić, ktoś się przyczepi.

Metzen -

Elektra Żyje
Tłumaczenie: Robert Lipski

Panowie, ja rozumiem, że Wam się nie podoba tłumaczenie, ale już nie zmyślajcie, że tłumacza nie podali, stoi jak byk w komiksie ; )

beken_d -

Lubie Aleje za to , ze ma najlepszych wykladowcow w Polsce, a teraz to podciagnalem sie w polskim i angielskim.Jeszcze miesiac, moze dwa i tez aktywnie wlacze sie do dysputy.

anglofil -

beken_d pisze:Lubie Aleje za to , ze ma najlepszych wykladowcow w Polsce, a teraz to podciagnalem sie w polskim i angielskim.Jeszcze miesiac, moze dwa i tez aktywnie wlacze sie do dysputy.


hehehe :) "Polska" napisałeś już z wielkiej litery, to dobry znak ;) jeszcze tylko ogonki przy literkach i będzie OK ;)

yurek1 -

"Elektra Żyje
Tłumaczenie: Robert Lipski

Panowie, ja rozumiem, że Wam się nie podoba tłumaczenie, ale już nie zmyślajcie, że tłumacza nie podali, stoi jak byk w komiksie ; )"

a, to sorry. ja swój egzemplarz sprzedałem na drugi dzień po przeczytaniu. ;)

anglofil -

yurek1 pisze:a, to sorry. ja swój egzemplarz sprzedałem na drugi dzień po przeczytaniu. ;)


ło, a ile straciłeś? ;) ;) ;)
Ja swój oddałem za friko ;)

yurek1 -

zyskałem nawet. LOL

beken_d -

znalazlem jeszcze jednego babola!!!!! od kiedy w Polsce funkcjonuje liczenie lat w zimach?, zawsze liczylo sie w WIOSNACH, takze w Europie wystepowala dawniej tez wiosenka.

anglofil -

tu akurat jest OK ;) w oryginale też są "winters". Zupełnie celowo (tak myślę) autor odróżnił sposób mierzenia upływu czasu u zwierzaczków. W ang. też tak się nie mówi (no, może z wyjątkiem Indian, ale to inna bajka)

beken_d -

winters - zima, czyli kalka, to teraz kalka "good"?

anglofil -

hehe, oczywiście, bo skoro autorowi chodzi o odejście od konwencji "mam 5 lat/wiosen", to pozostało mu do wyboru albo "zim" albo "jesieni". Skoro w polskim także do wyboru pozostały te dwa, to nie widzę powodu, żeby nie skorzystać z propozycji autora. Tutaj celowo przecież wprowadzone zostaje określenie nieistniejące w języku (ani w ang, ani w pol)

praksa -

po co bić pianę? przecież o poziomie dymków z muchy było już przy Xmenach, elektrze... więc teraz też nie ma się czego dobrego spodziewać

yurek1 -

to po co to kupować? nie kupujmy - dajmy znać wydawcy, że powinien postarać się bardziej.

Metzen -

A wydawca zamknie biznes. Dobry pomysł.

izamara -

czyżbyś chciał powiedzieć, że choćby nie wiem jakie g... nam wciskali to powinniśmy brać i się cieszyć, że w ogóle raczą wydać? Nic z tego. Jakby Bagdadu nie wydała Mucha, ktoś inny może by wydał. ZObacz na Y - Taurus dał ciała, weszło Manzoku. I Y będzie. Wydawca musi szanować czytelnika

Metzen -

Ale Mucha wyda Bagdad.
Podejrzewam nawet, że będzie mi się go nieźle czytało, bo ja go kupie. A jak wszyscy inni mają zamiar protestować i liczyć na to, że Mucha poprawi tłumaczenie i wyda komiks jeszcze raz...
Powodzenia.

praksa -

no co ty, nikt nie oczekuje, że poprawią ten komiks ;) ale gdyby tak ludzie dali im po nosie i odpuścili Lwy, to może by się zastanowili. No a gdyby wydawnictwa miało przez coś takiego pójść z torbami, to lepiej teraz, niż później, gdy rozpoczną 10 serii.

Glorfindel -

praksa pisze:no co ty, nikt nie oczekuje, że poprawią ten komiks ;) ale gdyby tak ludzie dali im po nosie i odpuścili Lwy, to może by się zastanowili. No a gdyby wydawnictwa miało przez coś takiego pójść z torbami, to lepiej teraz, niż później, gdy rozpoczną 10 serii.


Nad czym niby wydawnictwo miałoby się zastanowić?

Na forum jakiś licealista uważający się za super tłumacza rzuca przykłady swoich "lepszych" tłumaczeń, które są gorsze i mają niewiele wspólnego z językiem polskim, a od razu wiele osób podchwytuje temat i kopie w wydawnictwo.

Polacy zawsze znali się na piłce nożnej, polityce, grzybach, a teraz na tłumaczeniu komiksów każdy zna się lepiej niż profesjonalny tłumacz, który zajmuje się tym od lat. Ciekawe, że nie ma takich bzdurnych dyskusji, gdy ukazuje się komiks tłumaczony z języka francuskiego czy japońskiego ;)

yurek1 -

mi to już wisi i powiewa, bo zamówiłem oryginał, co prawda w SC, ale za to nie za 69 lecz 35,50 zł. :)

eskos -

Z tą ceną okładkową polskich wydań to nie przesadzajmy. Kto spośród forumowiczów kupuje polskie wydania za cenę okładkową? Realna cena za Lwy to 50-52 PLN i dlatego znajdą wystarczającą liczbę chętnych.

anglofil -

i to swoją drogą dziwne, bo po co w takim razie dawać taką cenę na okładce? Przecież to tylko odstrasza. Chociaż z drugiej strony większość tego towaru rozprowadzają empiki, a tam chyba nie ma aż takich zniżek.

@ Glorfindel - nie wiem, do kogo pijesz, "polonisto", ale jeśli do mnie, to oświadczam, że w berka razem nie graliśmy. Dlatego nie wiesz, że czasy LO to dla mnie prehistoria. Natomiast w sprawach j. pol. już się wypowiedziałeś, rzucając parę mądrych terminów znalezionych w necie. Wystarczyło jednak, że zbłaźniłeś się kasując znak zapytania przy question tagu, stąd od razu wiadomo, jaki poziom wiedzy prezentujesz. Co do komiksów jap. i fr. - jap. czytają małolaty i mają gdzieś, jak to jest napisane, a fr. są po prostu robione sprawnie. Natomiast domorosłych tłumaczy z ang. mamy zatrzęsienie (vide "dzieła" Mandragory), i to są właśnie licealiści, którym daje się 5 zeta za stronę i wio! Potem mamy takie kwiatki.

Glorfindel -

anglofil pisze:@ Glorfindel - nie wiem, do kogo pijesz, "polonisto", ale jeśli do mnie, to oświadczam, że w berka razem nie graliśmy. Dlatego nie wiesz, że czasy LO to dla mnie prehistoria. Natomiast w sprawach j. pol. już się wypowiedziałeś, rzucając parę mądrych terminów znalezionych w necie. Wystarczyło jednak, że zbłaźniłeś się kasując znak zapytania przy question tagu, stąd od razu wiadomo, jaki poziom wiedzy prezentujesz. Co do komiksów jap. i fr. - jap. czytają małolaty i mają gdzieś, jak to jest napisane, a fr. są po prostu robione sprawnie. Natomiast domorosłych tłumaczy z ang. mamy zatrzęsienie (vide "dzieła" Mandragory), i to są właśnie licealiści, którym daje się 5 zeta za stronę i wio! Potem mamy takie kwiatki.


Drogi licealisto - piszę tak, bo nawet jeśli jak twierdzisz masz więcej lat, to na pewno na poziomie szkoły średniej skończyłeś swoją edukację. Gdybyś studiował filologię angielską, albo miał jakieś doświadczenie w tłumaczeniu, to nawet byś tej dyskusji nie rozpoczynał.

Zbłaźniłeś się już w pierwszym akapicie swojej pierwszej wypowiedzi w tym temacie pisząc:

anglofil pisze:no i jak bumerang wraca temat niechlujnych i nędznych tłumaczeń. Marvela 1602 sobie daruję, bo pierwszych stronach czytania polskiego wydania zamówiłem sobie oryginał. Natomiast Lwy (???) Bagdadu mam od dawna, więc te parę plansz mogę od razu porównać. Od razu mówię: panu tłumaczowi już dziękujemy. Po pierwsze: Skąd taki idiotyczny tytuł??? Czy Duma (jak w oryginale) Bagdadu brzmi jakoś głupio? Moim zdaniem brzmi o wiele lepiej, niż tytuł, który bardziej nawiązuje do Króla Lwa, niż tego fajnego komiksu (fajnego w oryginale...)


Gdybyś trafił na filologię angielską na jakiejkolwiek uczelni, wiedziałbyś, że w odniesieniu do lwów "pride" znaczy także "stado" (co ktoś tu już słusznie zauważył). Więc tytuł oryginalny to ciekawa gra słów i znaczeń (czytelnicy z USA mogą tytuł odczytywać dwojako), a znając treść komiksu można by przetłumaczyć tytuł "Pride of Baghdad" jako "Stado lwów z Bagdadu". Więc w tym kontekście wersja "Lwy z Bagdadu" jest chyba najlepsza z możliwych i dowodzi, że tłumacz zna język angielski lepiej od Ciebie.

I cokolwiek byś jeszcze - w Twoim przekonaniu mądrego i światłego - nie napisał, dla mnie pozostajesz forumowym szczekaczem, który poucza innych samemu nie mając wiedzy. Sorry za szczerość, ale takie typy na forach jak Ty mnie zwyczajnie irytują.

qba -

uff, Panowie, spokojnie. Zrzućmy winę za pewne niedoprecyzowane wypowiedzi głównych szermierzy w tym wątku na specyfikę dyskusji na forach internetowych: jak by się nie starać, zawsze jakieś niedopowiedzenie w tym, co się chce napisać pozostaje. I nie ma co się wyzywać, bo na temat tłumaczenia Pride of Baghdad można podyskutować w inny sposób, tzn. nie pisząc, że tak jest lepiej jak ja uważam, tylko przedstawiać swoją wersję jako propozycję i punkt wyjścia do dyskusji, a nie wersję z założenia lepszą.

Ja interesuję się i zajmuję tłumaczeniem (ustnym środowiskowym, pisemnym etc.), zarówno od strony teoretycznej jak i praktycznej i muszę przyznać, że wcześniej nie myślałem, że ta dziedzina może być aż tak dyskusyjna i problematyczna. Odbywająca się w tym miejscu dyskusja przekonuje mnie do zasadności, czy wręcz konieczności, umieszczania w publikowanych komiksach tzw. Noty Tłumacza, w której tłumacz sam będzie miał okazję do uzasadnienia swoich decyzji i zaprezentowania punktów problematycznych oraz sposobów rozwiązania konkretnych problemów tłumaczeniowych zgodnie z wybraną strategią/teorią tłumaczenia. Taka nota, jeśli stałaby się normą i wymogiem wydawców wobec tłumaczy, skutecznie mogłaby wyeliminować 'tłumaczy licealistów', albo przyczynić się do ich wyedukowania (bo nałożono by na nich konieczność znajomości teorii tłumaczenia). Zamieszczanie takiej noty w komiksach jest wskazane, gdyż, jak widać, czytelników to interesuje. Chociaż bardziej realne jest robienie czegoś takiego w formie tekstu wewnętrznego, do wglądu dla redaktora/korektora tomu.

izamara -

no proszę, jaki mądry post ;) Ja się nie znam na tłumaczeniach, więc się nie wypowiadam, ale kolegę Glorfindela trochę ponosi. No i nie czyta dokładnie tego, co inni piszą, bo o grze słów w tytule pisał Metzen i Anglofil właśnie. To raz, a dwa - "Lwy z Bagdadu" brzmią jako tytuł fatalnie, i gdybym to ode mnie zależało, tytuł brzmiałby Duma Bagdadu. Z tego co widzę, tylko koledze G. podobają się "Lwy", więc pisanie o "Najlepszym z możliwych tłumaczeń" jest mówiąc delikatnie maciupkim nadużyciem.

Ty_draniu -

i znów głupia pyskówka :/
To może spotkamy się w połowie drogi i dajmy tytuł "Dumne lwy z Bagdadu".

Glorfindel -

izamara pisze:no proszę, jaki mądry post ;) Ja się nie znam na tłumaczeniach, więc się nie wypowiadam, ale kolegę Glorfindela trochę ponosi. No i nie czyta dokładnie tego, co inni piszą, bo o grze słów w tytule pisał Metzen i Anglofil właśnie. To raz, a dwa - "Lwy z Bagdadu" brzmią jako tytuł fatalnie, i gdybym to ode mnie zależało, tytuł brzmiałby Duma Bagdadu. Z tego co widzę, tylko koledze G. podobają się "Lwy", więc pisanie o "Najlepszym z możliwych tłumaczeń" jest mówiąc delikatnie maciupkim nadużyciem.


Przypomnę, że Anglofil na wstępie swojej wypowiedzi podważył umiejętności zawodowego tłumacza (pisząc: "panu tłumaczowi już dziękujemy"), proponując przy okazji jedyne słuszne wersje tłumaczenia. Ja tylko rzeczowo odpowiedziałem, że się myli, bowiem w swoich propozycjach popełnia błędy językowe i szuka na siłę kalek językowych tam, gdzie ich nie ma.

Cała dyskusja na temat rzekomo błędnego tytułu wzięła się od tego, że Anglofil nie znał innego znaczenia słowa "pride", niż "duma" i starał się narzucić swoje zdanie innym rozmówcom, co wielu podchwyciło, bo walenie w wydawców zdaje się chyba sprawiać niektórym jakąś przyjemność. Szczególnie, gdy krytykuje się komiks przed jego wydaniem, ocenia na podstawie trzech stron itp.

anglofil -

najpierw byłeś śmieszny, teraz robisz się żałosny. Co niby ma znaczyć stwierdzenie, że anglofil czegoś tam nie wiedział? Zarzucasz mi coś, co sam swobodnie stosujesz. Tylko że jeśli robię to ja wobec pana tłumacza, to be, a jak robisz to ty w stosunku do mnie, to jest cacy. Tutaj właśnie kończy się śmieszność. Mam prawo oceniać tłumaczenie i tytułu, i przytoczonych fragmentów, czy ci się to podoba, czy nie. Ty natomiast nie potrafisz się merytorycznie odnieść to moich argumentów, tylko posługujesz się insynuacjami (anglofil nie zna słowa..., anglofil się myli..., anglofil robi błąd w tłumaczeniu..., i inne srutututu). Jak na razie w twoich analizach posłużyłeś się bzdurną argumentacją (vide pleonazmy), gdzie dowodzisz wszem i wobec, że jesteś preskryptywistą, i najlepiej stosowałbyś kalki (tak, tak). Ja patrzę na sprawę obiektywnie, i tam, gdzie komuś się nie podobają "zimy", bronię tego tłumaczenia, bo ma sens. Natomiast wobec wcześniej przytoczonych przykładów będę krytyczny, i nie zmieni tego twoje poszczekiwanie (jak to raczyłeś ująć w stosunku do mojej osoby). Nie podważyłeś żadnego z moich argumentów w rzeczonych przykładach, co więcej - parę razy z lekka się ośmieszyłeś (tłumaczenie "you ever could", "proszę zamknij się wreszcie", itd). To, że próbujesz brzmieć jak rasowy znawca polskiego niczego nie dowodzi. Czy też dowodzi, ale czegoś innego, niż byś chciał:)

Glorfindel -

Powtórzę więc moją rzeczową wypowiedź, bo wiedzę, że jednorazowe przedstawienie argumentów nie wystarczy.


anglofil pisze:- Say it again, and I swear I will come up there and swallow you whole. (tłum: Powiedz to jeszcze raz...)
= typowa kalka z ang. Po polsku nikt nie powiedz "Powiedz to jeszcze raz" tylko "Powtórz to jeszcze raz, a..."


"Powtórz to jeszcze raz" to w języku polskim błąd językowy - nazywany pleonazmem.



anglofil pisze:- Oh, will you please shut up? (tłum: Proszę, zamknij się w końcu?)
= tragedia. Nie mówię o znaku zapytania na końcu polskiego zdania twierdzącego, bo to nie wymaga komentarza i jest po prostu żałosne. Powiedzcie mi tylko, kto mówi: "Proszę, zamknij się" ??? A może: "Zamknij się wreszcie, dobra?". Nie brzmi lepiej?


Nie brzmi, bo ma zupełnie inną siłę ekspresji niż oryginał. Mogłoby być ewentualnie "Proszę, zamknij się wreszcie" - ale to już zmiana kosmetyczna.


anglofil pisze:- ...I can see (...) with my one good eye more clearly than you ever could with two. (tłum: ...ale moim jednym okiem widzę wyraźniej co się dzieje niż ty kiedykolwiek mogłeś swoją parą.)
Teraz "oczy". "...ale swoim jedynym zdrowym okiem dostrzegam więcej niż ty obydwoma." Chyba lepiej brzmi, co? No i po polsku.


Nie, nie brzmi lepiej i nie bardziej po polsku. W oryginale mamy "you ever could", które kompletnie pomijasz, a dla mnie jest kluczowe dla całego zdania.

anglofil pisze:- Don't be so dramatic. (tłum: Nie dramatyzuj)
= znów beznadziejna kalka. Każdy tłumacz napisałby "Nie przesadzaj", albo "Bez przesady".


To nie kalka językowa. Dramatyzować, to w języku polskim przedstawiać sprawy, zdarzenia zbyt poważnie, zbyt dramatycznie, w sposób wstrząsający. "Nie przesadzaj" jest znacznie słabszym zwrotem.

anglofil pisze:- The keepers are still going about their business (tłum: Dozorcy ciągle zajmują się swoimi obowiązkami).
= brawo! nowy związek frazeologiczny: zajmować się obowiązkami. Obowiązki się WYKONUJE, panie tłumaczu! Dlaczego pan ciągle kalkuje? "Dozorcy robią swoje", albo "Dozorcy nie wpadają w panikę". Zgrabniej? Pewnie nie...


Nieprawda. Obowiązki się bierze (na siebie), ma się poczucie obowiązku, podlega się obowiązkowi, spełnia się lub wypełnia obowiązek, można czuć się w obowiązku (żeby np. komuś za coś podziękować), poczuwać się do obowiązku, można uchylać się od obowiązku, można poczytywać sobie coś za obowiązek i można uwalniać kogoś od obowiązku. "Wykonywać obowiązki" to wersja niczym nie różniąca się od "zajmują się obowiązkami" - obie są tak samo błędne. W tym kontekście poprawnie byłoby "Dozorcy nadal wypełniają swoje obowiązki", ale można to lepiej przetłumaczyć unikając słowa "obowiązki".

anglofil -

no właśnie, dyskusja sprawdza się do użycia ctrl+C plus ctrl+V. Kończ waść, bo zaśmiecasz forum...

Glorfindel -

To ja jeszcze pozwolę sobie dorzucić do dyskusji głos profesjonalnego tłumacza, który dostałem od znajomego:

"Otóż, IMHO jak najbardziej trafne są "Lwy z Bagdadu" - też bym tak przetłumaczył. Oczywiście mamy tu do czynienia z grą
słów, sugerującą, że dumne lwy są dumą Bagdadu, ale w moim odczuciu tytuł powinien być zrozumiały nie tylko dla fanów, a nawet wręcz przeciwnie ;) - a przy odejściu od znaczenia literalnego do cząstkowego przełożenia gry słów traci się tę zrozumiałość.
Z trzeciej strony, w Polsce mamy zwyczaj mielenia tytułów na konserwę "śledź a'la karp" (Szklana pułapka wiedzie tu prym), więc zapewne równie trafnym tytułem byłoby "tajemnica kebabu" - jednak pozostając w kręgu trafności samego przekładu zostałbym przy "Lwach z Bagdadu". A chcąc zabawić się w oddanie gry słów - zrobiłbym "Dumne stado". Tylko że wtedy
już w ogóle nie byłoby wiadomo po tytule, o czym to jest".

anglofil -

a wiesz, co mówi mój znajomy tłumacz, facet, który ma w dorobku milion komiksów? No i stu znajomych polonistów i językoznawców? Kurde, ciekawe rzeczy mówią, tylko nie chce mi się tu ich przytaczać...
Sięgasz dna swoją "argumentacją".

Glorfindel -

anglofil pisze:a wiesz, co mówi mój znajomy tłumacz, facet, który ma w dorobku milion komiksów? No i stu znajomych polonistów i językoznawców?".


Mówią, że nie masz pojęcia o tłumaczeniu i języku polskim? A może mówią, że ja nie mam? Każdą z tych opcji chętnie bym poznał wraz z argumentacją z ich strony. Szczególnie interesuje mnie zdanie tego tłumacza miliona komiksów ;)

Przytoczyłem ten list, bo zawodowiec przedstawia w nim ciekawą wersję tłumaczenia tytułu komiksu.

praksa -

sorki że się wtrącę w przeciekawą dyskusję, ale co w wersji twojego znajomego zawodowca jest ciekawego???

Kojot -

Witam Serdecznie:)

Posiadam oryginał lecz akurat ten tytuł zakupie w polskim wydaniu i nie sądzę by tłumaczenie LWY.. było złe. Osobiście mnie nie razi. Razi mnie cena!!!!

Przyzwyczaiłem się do tytułu „Duma(Stado) z Bagdadu” i niestety musze przyznać >>>i niech profesor Miodek mi wybaczy;))<<<, że język polski jest ubogi i nie można przekazać podwójnego sensu, gry słów pewnych sformułowań.

Zgadzam się z Qba, że taka nota, wyjaśnienie tłumacza , powinna stać się normą i wymogiem wydawców.
Pozdrawiam:)

yurek1 -

"Zgadzam się z Qba, że taka nota, wyjaśnienie tłumacza , powinna stać się normą i wymogiem wydawców."

pewnie! a najlepiej, żeby komiksy wydawane były w wersji dwujęzycznej, wtedy każdy będzie zadowolony. :)

izamara -

a ja przypominam, że w ostatnich komiksach Mandragory pojawiały się notki od tłumaczy. W zeszytówce Ghost Rider było ich sporo, w 100 Nabojach, nawet w Essentialach. Manzoku w Authority też robi przypisy. Więc jak się chce to można.

Co wersji dwujęzycznych - super pomysł, hehehe.

lion -

Ch..j z tlumaczeniem. Cena tego komiksu jest chora :roll: . Ja olewam muche ciepłym moczem. Jak widac mucha jeszcze nie dostała klapsa, o którym wspominałem w innym temacie. Zrobie tak jak Yurek 1 i zamówię sobie oryginał. Z takimi cenami to oni długo u nas nie pocišgnš, nieważne czy jest to inicjatywa chińska, duńska, eskimoska czy jeszcze co� :roll: . Mówišc szczerze mam w nosie ewentualnš plajtę Muchy, jak tak przeginajš to niech zdychajš. Ja za nimi nie będę tęsknił. Tutaj zareagował moderator. Życzę, by nie reagował już więcej. ja od poczštku olewam muchę i obstaje przy tym stanowisku cały czas, dopóki ten walnięty wydawca nie dostanie po łbie i nie opamięta sie w końcu :roll: .Opamiętanie przyjdzie prędzej czy pó�niej, jak nie to mamy kolejnego trupa na rynku :roll:
lion

celtic -

Lion , napisz mi na PW gdzie zaopatrujesz się w komiksy , jesli chcesz to dam Ci namiary na gościa , gdzie będziesz mógł kupić komiksy z ponad 20% rabatem , a jeśli mieszkasz w Warszawie rabaty mogą sięgnąc nawet 25% .
Przykładowo Lwy z bagdadu będą kosztować w okolicach 52 zł.
, a nowa seria Asteriksa w okolicach 15-16 zeta .

Kingpin -

wielka mi tajemnica - Centrum Komiksu daje -25% na nowości przez cały miesiąc...

celtic -

Ale chyba w sklepie stacjonarnym , bo na ich stronie ceny są o jakieś 10% tańsze , a po drugie na Centrum Komiksu się trochę naciąłem i przestałem u Nich kupować , aktualnie kupuję u gościa który na allegro sprzedaje jako SAGI-B , tylko że niektórych wydawców nie ma w swojej ofercie np.pozycji Timofa .

eskos -

To prawda, że Centrum Komiksu daje -25% na nowości przez cały miesiąc ale pod jednym warunkiem - posiadanie karty stałego klienta (całkiem łatwa do zdobycia - wystarczy kupować komiksy)
www.ksiegarniawarszawa.pl ma stale -20% na wszystkie posiadane pozycje a jak czegoś nie mają to można zostawić info czego się szuka a oni się odezwą czy jest szansa na zdobycie tej pozycji.

praksa -

lion, cena komiksu będzie chora, jeśli faktycznie komiks będzie się czytało beznadziejnie. Jest to natomiast komiks bdb, wart tej ceny.

strz1 -

Patrzac na konkurencje to cena Lwow nie jest jakas tragiczna. Oryginal tez tani nie jest. Ktos musial na sile znow bysnac uzywajac minek.

Odnosnie tlumaczenia to mucha faktycznie moglaby sie bardziej starac. Co jak co ale po AXM i Elektrze (chociaz tutaj slyszales ze tlumaczenie jest znosne - niech dopowiedza Ci co to kupili/czytali) mieli sygnaly ze najlepiej nie jest. Tlumacza sie zmienia, albo pilnuje sie by bardziej sie przykladal.

lion -

celtic pisze:Lion , napisz mi na PW gdzie zaopatrujesz się w komiksy , jesli chcesz to dam Ci namiary na gościa , gdzie będziesz mógł kupić komiksy z ponad 20% rabatem , a jeśli mieszkasz w Warszawie rabaty mogą sięgnąc nawet 25% .
Przykładowo Lwy z bagdadu będą kosztować w okolicach 52 zł.
, a nowa seria Asteriksa w okolicach 15-16 zeta .

Nie będę kupował komiksów w sklepach internetowych, bo oszczędność jest prawie żadna, a już nieraz zostałem brzydko mówiąc wydymany przy okazji takich sieciowych zakupów :roll: . Niestety ja jestem skazany na zakup komiksów po cenach okładkowych. Czasami udaje mi się wytargować jakiś mały rabacik, ale niezbyt często się to zdarza.

strz1 pisze:Patrzac na konkurencje to cena Lwow nie jest jakas tragiczna. Oryginal tez tani nie jest. Ktos musial na sile znow bysnac uzywajac minek
.

65 złotych za komiks, który w oryginale kosztuje połowę, to rzeczywiście jest sytuacja normalna :roll: Ludzie co z wami, czy te drogie ekskluziwy już tak wyprały wam mózgi, że teraz bez zająknięcia bedziecie płacić jakieś horrendalne sumy za komiksy i jeszcze przy tym będziecie uważać, że to jest normalka :roll: . Po co te HC-ki i inne pierdy, nie można wydać Pride w sposób normalny i nie zawyżać sztucznie ceny tego komiksu. Pride of baghdad powinno kosztować góra 35-40 złotych i ani złotówki więcej. Czy Mucha nie wie, że to jest Polska i tu nie zarabia się niewiadomo ile :roll: Liczę, że w końcu Mucha dostanie po dupie i opamięta się z tymi chorymi cenami.
lion

strz1 -

1. Pride of Baghdad w HC po angielsku z tego co przed chwila patrzylem waha sie od 55 do 59 zl. Do tego dolicz koszt przesylki. Wyjdzie drozej.
W miekkiej oprawie kosztuje okolo 35zl. Skoro wydawany jest w twardej oprawie to porownuj z podobnym wydaniem oryginalnym. Inaczej moge porownac ze od kogos uzywany kupie za 20 i bede najlepszy.

Mozliwe ze gdyby ktos chcial kupowac regulanie np takiego amerykanskiego SpiderMana w HC to wyrobic by bylo ciezko ale mysle ze komiksy, ktore maja 1 album,w dodatku uczciwie mowiac dobre, wiele osob chcialo by miec w HC chociazby po to by im strony nie wylecialy po roku czy okladka nie byla zniszczona.

Fakt tu jest Polska. Tutaj komiks jest bardzo malo popularnym produktem ktory w zasadzie mozna uznawac za ekskluzywny i bardzo drogi. Porownujac ceny w tym wypadku mucha nie zawyza ceny az tak bardzo. Gdyby wydala w miekkiej oprawie za powiedzmy 40zl narzekalbys ze w oryginale masz taniej i tlumaczenie lepsze.

pko -

lion nie chcesz nie kupuj, ja kupie i bede zadowolony ... zrozum nie musisz i nie bedziesz mial wszystkiego ... najwazniejsze to budowac kolekcje w oparciu o jakies zalozenia moim jest HC i kompletnie nie odpowiadaja mi komiksy wydane w sposob jaki ty uwazasz za ten jedynie sluszny

lion -

pko pisze:lion nie chcesz nie kupuj, ja kupie i bede zadowolony ... zrozum nie musisz i nie bedziesz mial wszystkiego ... najwazniejsze to budowac kolekcje w oparciu o jakies zalozenia moim jest HC i kompletnie nie odpowiadaja mi komiksy wydane w sposob jaki ty uwazasz za ten jedynie sluszny

Ale ja jestem zainteresowany tym komiksem i chciałbym go kupić, ale nie za takie chore pieniądze. Już dawno doszedłem do wniosku, że wszystkiego miec nie mogę, ale w tym momencie nie mogę kupić nawet komiksu, który mnie naprawdę interesuje :roll: .Takie szalone ceny powodują, że rynek coraz bardziej się kurczy i już niedługo nic ciekawego nie będzie można kupić po polsku w normalnych cenach, bo albo wszystko szlag trafi, albo ceny będą jeszcze wyższe niż teraz, bo ludzie dali na nie swoje przyzwolenie i jeszcze byli z tego faktu zadowoleni(to jest dla mnie najdziwniejsze i na dodatek chore :roll: ). Powiedz mi co cie tak rajcuje w wydaniach HC. Czy to jest jakiś fetysz, szpan, coś innego :roll: . Naprawdę mnie to interesuje. Wydanie SC to jest to samo co HC tylko, że soft jest znacznie tańszy :roll: . SC może być równie trwały co HC, wystarczy tylko dbać o komiksy w miękkich okładkach. Czy budujesz swoją kolekcję na bazie HC, po to żeby potem walić kogoś tymi twardookładkowcami po łbie :roll:

strz1 pisze:1. Pride of Baghdad w HC po angielsku z tego co przed chwila patrzylem waha sie od 55 do 59 zl. Do tego dolicz koszt przesylki. Wyjdzie drozej.
W miekkiej oprawie kosztuje okolo 35zl. Skoro wydawany jest w twardej oprawie to porownuj z podobnym wydaniem oryginalnym. Inaczej moge porownac ze od kogos uzywany kupie za 20 i bede najlepszy
.

To po co Mucha wydaje ten komiks w HC za 65 złotych :roll: . Czy ludzie mają jakąś chorą podnietę, że kupią sobie jakiś komiks w twardej okładce. Komiks to TREŚĆ, a nie opakowanie :roll: . Czy SC powoduje ubytek treści danego komiksu. Ten fetysz twardookładkowy jest dla mnie zupełnie niezrozumiały, chyba że ktoś chce używać Pride of baghdad do walenia kogoś w łeb, najlepiej siebie samego :roll: Lepiej zamiast tych HC-ków zadbaliby o tłumaczenie i tego typu sprawy, myslę że to jest ważniejsze niż twardość okładki :roll:

strz1 pisze:Mozliwe ze gdyby ktos chcial kupowac regulanie np takiego amerykanskiego SpiderMana w HC to wyrobic by bylo ciezko ale mysle ze komiksy, ktore maja 1 album,w dodatku uczciwie mowiac dobre, wiele osob chcialo by miec w HC chociazby po to by im strony nie wylecialy po roku czy okladka nie byla zniszczona
.

Wystarczy dbać o komiks. Jak ktoś nie dba o komiksy to i Hardcover zostanie zniszczony. To jest kwestia dbałości o swoją kolekcje. Strony to mogą wylecieć i z HC (vide sypiace się wydania kolekcjonerskie mandry)

strz1 pisze:Fakt tu jest Polska. Tutaj komiks jest bardzo malo popularnym produktem ktory w zasadzie mozna uznawac za ekskluzywny i bardzo drogi. Porownujac ceny w tym wypadku mucha nie zawyza ceny az tak bardzo. Gdyby wydala w miekkiej oprawie za powiedzmy 40zl narzekalbys ze w oryginale masz taniej i tlumaczenie lepsze.


I co w związku z tym. Myślisz, że pozycja za 65 złotych spopularyzuje komiks w Polsce. Takie chore ceny jeszcze bardziej zamykają komiksiarzy w swoim juz i tak maleńskim getcie :roll: Jak wszyscy zaczną wydawać drogo to owo i tak już maciupkie getto jescze bardziej się zmniejszy, albo szlag je trafi. Zrozum po co wydawać komiks za 65 złotych, jak można wydać takie Pride of Baghdad w SC za 35 i na pewno wtedy więcej ludzi kupiłoby ten komiks. A tak każdy mądry zamówi sobie oryginał, pomimo że jest zainteresowany polska edycją danego tytułu.
lion

pko -

przykro mi ale nie wierze w to iz nigdy nie zdarzylo ci sie zagiac narozy okladki lub przelamac komiksu w bloku podczeas czytania zwlaszcza kiedy jego obietosc oscyluje w granicach 200-300 stron ... uniknieciu tego typu wypadkom w mojej opini ma wlasnie zapobiegac HC ... a co do twojego pytania odnosnie motywow wyboru HC powtorze TAKIE ZROBILEM ZALOZENIE bez zadnego powodu wiedzialem ze nie wszystko bede mogl kupic ... w ten sposob ograniczylem pole mojego zainteresowania i tym samym do tej chwili nie posiadam RORK-a mimo iz bardzo bym chcial ... pojawia sie obecnie taka nadzieja ktora dla ciebie bedzie pewnie sola w oku wiec pozwol ze ja pozostane przy swoich wydaniach HC zostawiajac SC tobie ... i jeszcze jedno bedac zainteresowanym jakims produktem nie stajesz sie automatycznie jego posiadaczem musisz wyrazic wyrazna chec jego nabycia w innym wypadku produkt ten nie jest skierowany do ciebie co nie znaczy ze jak nie dla ciebie to rowniez nie dla innych ... mimo wszystko pozdrawiam i zycze zdrowszego podejscia do gustow i mniejszego bicia piany zwlaszcza ze sam podajesz inne alternatywne rozwiazania (kup wersje angielska bedzie tansza i w sc a ze nie w twoim rodzimym jezyku ... no coz moze dlatego wlasnei ja dokladam kolejne 20 zeta)

strz1 -

Rzadko sie tu udzielam i jeszcze rzadziej (jesli nie w ogole) zerkam na tematy inne niz te w ktorych ostatnio sie udzielilem, ale kojarze Cie z 3 rzeczy:

Pierwsze, ze marudzisz glownie na poczynania dwoch wydawnictw chwalac inne w niebosklony. Po drugie, ze praktycznie przy byle okazji nadmieniasz ze Authority to najlepszy komiks jaki czytales i kazdy powinien go miec. A na koncu i to sie tyczy chociazby Twojego postu na gorze z minek. Czy tak trudno nie naciskac myszka po lewo na ta minke? Albo uzyc ja raz, dwa a nie dwadziescia? Daj z tym spokoj bo np dla mnie jest nieco denerwujace, niepotrzebnie zasmieca posta i jest troche.. dziecinne? Moze jestem przewrazliwiony ale to taka mala sugestia/prosba z mojej strony.


Odnosnie tresci posta :

Dwa razy musiales nadmienic to samo. Moze Ktos lubi HC i niekoniecznie by walic ludzi po glowie? Szpanowac raczej tez nie bo to raczej malo szpanerskie hobby, chyba ze u Ciebie jest inaczej.

Szczerze mowiac nie porownuje jakosci, a tym bardziej wytrwalosci bo dla mnie porownania nie ma. Czy to komiks czy to ksiazka wole gdy jest zszywana bo widmo wylatujacych i ginacych kartek mi sie jakos nigdy nie widzi. Tak samo wole twarda okladke bo mi sie nie gniece, porysowanie tak nie boli i mi sie nie podrze.

Moze ja na to inaczej patrze bo komiksow kupuje bardzo mala ilosc od kiedy ponownie zaczalem w sumie cos w tym kierunku sie interesowac, ale jak juz kupie to chetniej widze HC.

Nie porownuj tez wiekszosci wydan kolekcjonerskich mandry bo kazdy kto je widzial wie jak kiepsko byly wydane (chociaz tez czesto cena byla nizsza) Natomiast wydania Egmontu czy np Muchy (patrze pod katem formatu czyli na AXM , chociaz i Elektra byla ladnie wydana) to sa naprawde dobrze wydane, dobrze zszyte itp itd komiksy.

Co do HC u Lwow to moze Mucha taka licencje wykupila, badz wykupic musiala. A jesli byla to jej decyzja indywidualna to widac jakies podstawy do tego miala albo sugerowala sie pozycjami egmontu.

Szczerze mowiac wstrzymam sie z zakupem az ujrze komiks na oczy. Wtedy podejme decyzje. Jesli to ma jakies znacznenie ja osobiscie chetniej kupilbym ten komiks w HC.

Fakt ze komiks (ogolem jako hobby) jest drogi i stac na wiekszosc pozycji pewno tylko waska grupe, ale Ci inni mniej zamozni do ktorych siebie zalicze moze wola kupic 1 komiks na 3 miesiace lub dluzej i wola by byl ladnie wydany niz kupowac wiecej gorzej wydanych? Moze tez upodobania innych sa takie ze zaprawdy niewiele ich interesuje pozycji i zbieraja tylko niektore zbiory ktore "pasuja" im do kolekcji.

Osobiscie uwazam, ze gdyby komiks kosztowal w miekkiej oprawie 40-45-50 zlotych (mniej kosztowac by na pewno nie kosztowal skoro FF kosztuje 40 a jest pozycja o mniejszej ilosci stron oraz znacznie mniejszym prestizu) to o wiele wiecej osob by go nie zakupilo.