reklama baner reklama
baner

Komiks

Doktor Strange #02

Doktor Strange #02

Scenariusz: Mark Waid, Barry Kitson
Rysunki: Scott Koblish, Jesus Saiz, Barry Kitson
Wydanie: I
Data wydania: 23 Marzec 2022
Seria: Doktor Strange, Marvel Fresh
Tłumaczenie: Weronika Sztorc
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 16,7x25,5 cm
Stron: 228
Cena: 69,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328154568
ZAPOWIEDŹ
WASZA OCENA
Brak głosów...
Drugi tom przygód Doktora Strange’a z serii wydawniczej Marvel Fresh!

Galactus, jeden z najpotężniejszych bytów w kosmosie, został uwięziony w zaświatach. Doktor Stephen Strange musi go uwolnić, zanim nienasycony apetyt Pożeracza Światów doprowadzi do katastrofy i zniszczenia granicy między magią a nauką. Na szczęście Mistrz Magii ma do pomocy władców zaświatów, a także… Cleę, swoją dawną miłość. Nawet tak potężny sojusz nie zdoła jednak ujarzmić Galactusa, o ile ktoś nie weźmie na siebie obowiązków jego herolda. Czy to właśnie Doktor Strange zostanie nowym sługą Pożeracza Światów, który nie zna pojęcia dobra ani zła?

Autorami tej opowieści są Barry Kitson i Mark Waid, jeden z najpopularniejszych scenarzystów w świecie komiksu, znany z kultowego „Kingdom Come: Przyjdź Królestwo” oraz takich serii jak „Avengers”, „Daredevil” czy „Fantastyczna Czwórka”. Rysunki stworzyli między innymi Scott Koblish („Deadpool”) i Jesús Saiz („Kapitan Ameryka: Steve Rogers”). Album zawiera zeszyty #12–20 serii „Doctor Strange” oraz zeszyt „Doctor Strange Annual” #1.

Galerie

Doktor Strange #02 Doktor Strange #02 Doktor Strange #02

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

NA RATUNEK GALACTUSOWI



Pierwszy tom „Doktora Strange’a” Marka Waida był całkiem niezłym, ale nie do końca spełnionym komiksem. Rozdarty na dwa, początkowo nie porywał ani nie bawił tak, jak powinien, jednak w drugiej połowie zyskał na jakości i dostarczał całkiem dobrej rozrywki. I teraz trzyma ten poziom. Poziom może nieco niższy od tomów z „Marvel Now 2.0”, ale nadal na tyle dobry, by warto było tytuł polecić fanom postaci.



Galactus, pożeracz światów, przedwieczny byt żywiący się energią całych planet, teraz sam znalazł się w zaświatach. Problem w tym, że sytuacja ta zagraża temu, co oddziela od siebie światy magii i nauki, a gdy to nastąpi, może dojść do nie lada katastrofy. Dlatego Doktor Strange musi wkroczyć do akcji i musi go uwolnić. Ma pomocników, ale czy wmieszania się w tak wielką sprawę może nie mieć katastrofalnych skutków dla niego samego?



Poprzedni tom „Doktora Strange’a”, poza tym, co napisałem już na początku to był nie tylko nowy start dla serii, ale przede wszystkim powrót do korzeni. Strange wrócił do dawnego wyglądu, co dla mnie osobiście bynajmniej nie było plusem, ale też i nieco innego klimatu. Jednocześnie Waid postawił na nowoczesność: kosmiczne podróże, space opera dająca nam szansę odkrywania nowych światów i faktów na temat magii, nowe, niezwykłe postacie… Itp. Itd. Taką formę przyjął dla swojego runu i ją właśnie kontynuuje w tym tomie. W końcu czym innym, jak nie wielkim kosmicznym zagrożeniem jest Galctus? Właśnie.



Akcja, choć tym razem nieco inaczej poprowadzona, też oparta jest na sprawdzonych schematach i motywach. Tempo jest dobre, a jak na opowieść akcji łączącej magię i walki przystało,

nie brakuje tutaj popisów wyobraźni, udanego klimatu i tym podobnych elementów, a ponieważ jednocześnie mamy do czynienia z superhero, nie brak też typowych dla gatunku elementów. A wszystko to podane w niezłej, lekkiej, często zabawnej, choć momentami także i dramatycznie formie. Waid nie jest tu na szczycie swoich możliwości, nie łamie konwencji ani jej nie odświeża, jak w „Kingdome Come”, niemniej serwuje nam sprawnie poprowadzoną, niewymagającą opowieść dla miłośników akcji.



Rysunki? mamy tu przyjemne, realistyczne prace twórców, którzy dali nam np. szatę graficzną do serii „Kapitan Ameryka: Steve Rogers”. W ich wykonaniu Strange, jak i otaczający go świat, nabiera niemalże malarskiego wyglądu, a nawet bardziej typowe prace wypadają przyjemnie dla oka. I chociaż nie zawsze trzymają taki sam poziom, wszystkie są całkiem udane i miłe w odbiorze. Dzięki temu, połączenie ego wszystkiego daje nam przyjemny komiks akcji, dla miłośników Strange’a, kosmosu Marvela i widowiskowych opowieści, które czyta się lekko i szybko.