reklama baner reklama

Komiks

Kosmiczna Odyseja

Kosmiczna Odyseja

Scenariusz: Jim Starlin
Rysunki: Mike Mignola
Tusz: Carlos Garzon
Kolor: Steve Oliff
Wydanie: I
Data wydania: Sierpień 2021
Seria: DC Deluxe
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor
Oprawa: twarda, obwoluta
Format: 18,0x27,5 cm
Stron: 208
Cena: 89,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328149342
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Kolejny album z uniwersum DC narysowany przez słynnego Mike’a Mignolę, twórcę „Hellboya”! Niemal wszyscy we Wszechświecie zapomnieli o istnieniu Antyżycia – potężnej mocy, która tysiące lat temu zniszczyła setki układów planetarnych i doprowadziła do cofnięcia się w rozwoju cywilizacji Nowej Genezy i Apokolipsu. Teraz sam Darkseid, mroczny władca Apokolipsu, dostrzega, że ponownie nadchodzi kosmiczne niebezpieczeństwo. Potrzebuje pomocy w walce z Antyżyciem, aby więc ocalić swoją rzeczywistość, musi szukać wsparcia w obozie zaciekłych wrogów – superbohaterów. Wkraczają Superman, Batman oraz władający wielkimi mocami bogowie Nowej Genezy. Czy w sojuszu z podstępnym Darkseidem będą w stanie powstrzymać zagrożenie?

Scenariusz opowieści napisał Jim Starlin, znany przede wszystkim ze stworzenia postaci Thanosa oraz historii o Kapitanie Marvelu, a ilustracje są dziełem mistrza historii grozy – Mike’a Mignoli, pomysłodawcy, scenarzysty i rysownika serii „Hellboy” i „BBPO”.

Recenzja

Początki gigantów, Jan Sławiński

Galerie

Kosmiczna Odyseja Kosmiczna Odyseja Kosmiczna Odyseja

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

WALKA Z ANTYŻYCIEM



„Kosmiczna odyseja” to opowieść, której w tomie „Uniwersum DC według Mike’a Mignoli” zabrakło mi najbardziej. Bo ta epicka kosmiczna saga, podobna do innych dzieł Starlina traktujących o tego typu przygodach, ale nadal bardzo atrakcyjna, doskonale pasowałaby do tamtego tomu. Ale w końcu mamy ją po polsku, w świetnie wydanym albumie, który zarówno uzupełnia wspomniane powyżej dzieło, jak i oferuje dobrą rozrywkę miłośnikom eventów od DC i takich opowieści, jak „Rękawica nieskończoności”.



Antyżycie. Niegdyś wielka potęga, która przed tysiącami lat doprowadziła do zagłady niezliczonych układów planetarnych. To za jego sprawą cywilizacje Nowej Genezy i Apokolips cofnęły się w rozwoju. Ale teraz nikt niemal już o nim nie pamięta. A przynajmniej tak się wydaje. Władca Apokolips, Darkseid, zauważa, że Antyżycie powraca i zagraża rzeczywistości, jaką znamy. Ale nawet ktoś tak potężny, jak on nie jest w stanie sam poradzić sobie z tym, co nadciąga. W tej sytuacji nawet on jest gotów połączyć siły ze swoimi zaciekłymi wrogami? Ziemskimi superbohaterami takimi, jak Batman czy Superman, a nawet bogami Nowej Genezy. Ale czy to wystarczy?



Trudno nie porównywać tej opowieści do trylogii „Nieskończoności” Jima Starlina. Z tym, że to właśnie „Kosmiczna odyseja” była wcześniejsza i to o trzy lata. I przy okazji stanowi jedne z najważniejszych tworów znakomitego artysty, który przecież stworzył wiele legendarnych dzieł („Batman: Śmierć w rodzinie”, „Batman: Kult”, „Captain Marvel”), jak i kultowych postaci (Drax, Thanos, Gamorra). Tym bardziej, że tu udoskonalał swoje motywy i schematy, które potem rozwijał z takim sukcesem, że do dziś gwarantują uznanie fanów.



Wracając do samej opowieści, jak na wielki event o rozmachu na kosmiczną skalę przystało, całość jest dynamiczna, epicka, poprowadzona z iście filmowym zacięciem i robiąca duże wrażenie. Do tego mamy sporo gwiazd DC, jak i również nieco mniej znanych postaci, szybkie, ale nieprzesadnie tempo, zwroty akcji i dobry klimat. Wszystko to wciąga i czyta się naprawdę znakomicie. Oczywiście jest to dziecko swoich czasów, znajdziecie więc w nim sporo naiwności i dużo tekstu, w którym wprost wyjaśnia się rzeczy oczywiste czy takie, które powinny zostać w sferze domysłów, ale jednocześnie Starlin zdołał uniknąć nadmiaru infantylności i obronić swoją opowieść.



Nie ulega jednak wątpliwości, że to kolejne dzieło, po które sięga się głównie dla ilustracji. Grafiki Mike’a Mignoli, choć wciąż jeszcze nie w pełni wykształcone, są nastrojowe, mają wiele jego charakterystycznych elementów, a poza tym są po prostu znakomite. Jeszcze nie genialne, ale już znakomite właśnie i wpadają z miejsca w oko, także dzięki dobremu kolorowi, jaki w obecnych komiksach zdarza się coraz rzadziej.



O doskonałym wydaniu chyba nie muszę mówić, ale wspomnę dla formalności. Twarda oprawa, papier kredowy… Ale kultowe dzieła zasługują na takie właśnie edycje. Najważniejsze jest jednak to, że to po prostu bardzo dobry komiks, tak dla miłośników uniwersum DC, jak i fanów komicznych opowieści superhero. A przy okazji dzieło kultowe, które naprawdę wypada znać.