reklama

Komiks

Studio tańca #04

Studio tańca #04

Scenariusz: Beka
Rysunki: Crip
Wydanie: I
Data wydania: Czerwiec 2021
Seria: Studio tańca, Komiksy są super
Tłumaczenie: Marek Puszczewicz
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 16,7x25,5 cm
Stron: 144
Cena: 39,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328149533
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!
Czwarty album zbiorczy humorystycznej serii o świecie tańca, która we Francji sprzedaje się w milionowych nakładach. Alia, Lusia i Julia chodzą po lekcjach do Studia Tańca. Nic nie jest w stanie zakłócić ich wspólnej pasji: ani zazdrosna koleżanka, ani suknia dla głównej bohaterki przedstawienia, znikająca w tajemniczych okolicznościach, ani też trochę pogubieni rodzice, czy nawet nowa znajoma Maja myląca parkiet z boiskiem do gry w koszykówkę… Bo gdy w grę wchodzi taniec, wszystkie inne sprawy przestają mieć znaczenie. A próby do dwóch muzycznych spektakli: „Królowa Śniegu” i „Afrykańska opowieść” oraz wspólny wypad do Sewilli na kurs flamenco, to tylko kolejny krok do zacieśniania między dziewczynami wielkiej przyjaźni, która tak jak taniec nie zna granic i nigdy nie ustaje w poszukiwaniu kolejnych wesołych przygód.

Album zbiorczy zawiera trzy oryginalne tomy: 10–12.

Twórcami scenariusza serii jest dwoje francuskich autorów, którzy występują pod wspólnym pseudonimem BéKa: zawodowy scenarzysta komiksowy Bertrand Escaich i pisarka powieści dla młodzieży Caroline Roque. Wspólnie stworzyli też bestsellerowy cykl „Les Rugbymen”. Z kolei Crip to pseudonim cenionego francuskiego grafika, który do scenariuszy duetu BéKa rysuje także serię „Les Fées Valentines”.

Galerie

Studio tańca #04 Studio tańca #04 Studio tańca #04

Komentarze

Sortuj: od najstarszego | od najnowszego

wkp -

ŻYĆ TAŃCEM



Po trwającej ponad dwa lata przerwie – tyle bowiem minęło od wydania na polskim rynku trzeciego zbiorczego tomu – „Studio tańca” powraca. chociaż akurat z tańczeniem mi nie po drodze i talentu do niego nie mam (moja lepsza połowa może zaświadczyć ;) ), doskonale bawiłem się czytając poprzednie części i równie przyjemna była dla mnie ta przygoda. Jeśli zatem lubicie europejskie komediowe komiksy dla całej rodziny, to kolejna z pozycji, której powinniście się przyjrzeć.



Alia, Lusia i Julia to przyjaciółki, które chodzą także do Studia Tańca. Taniec to bowiem ich pasja, której nic nie jest w stanie przeszkodzić. Zazdrosna koleżanka? Znikająca suknia? Rodzice? Nowa znajoma? To wszystko tu jest, ale taniec pozostaje najważniejszy. Ale na bohaterki czeka coś więcej, niż tylko codzienne wydarzenia. Próby do spektakli, wyjazd na kurs flamenco do Sewilli… I co jeszcze na nie czeka?



„Studio tańca” to taki rodzaj komiksu, jak znakomita seria „Sisters” czy udana „Kasia i kot”. Jeśli więc czytaliście je i im podobne tytuły, których na rynku nie brakuje, po ten możecie sięgnąć w ciemno. To taki sam rodzaj komiksu, identycznie skonstruowany i oparty właściwie na tym samym typie humoru. Tym, którzy jednak nie mieli takiej możliwości, należy się pewne wyjaśnienie, co cykl ma do zaoferowania i jak to wszystko wygląda.



W skrócie rzecz ujmując, „Studio tańca” to typowa dla współczesnego komiksu frankofońskiego seria komediowa. Poszczególne jej tomy zbierają w sobie krótkie, głównie jednostronicowe historyjki, które śmiało można określić mianem skeczy. Każda z nich jest więc zamkniętą zabawną opowieścią z pointą, a ich fabuły, choć przede wszystkim dotyczą tematyki tańca, są na tyle uniwersalne by spodobały się każdemu czytelnikowi, który ma ochotę pośmiać się w prosty i niezobowiązujący sposób. Tym bardziej, że twórcy poruszają tu tematu szkoły, przyjaźni czy codziennego życia nastolatków, co przydaje jej uniwersalności.



A jak to wszystko prezentuje się od strony graficznej?. Typowo dla swojego gatunku. Kreska jest prosta, czysta i cartoonowa, ale rysunki, podobnie jak kolor, wpadają w oko i same w sobie potrafią rozbawić. Ma to wszystko swój urok, bywa też nastrojowe czy po prostu sympatyczne. Do tego nie można zapomnieć o wydaniu. Owszem, format jest nieco mniejszy, niż standardowe albumy europejskie (zamiast A4 mamy tu B5, czyli taki, jak w amerykańskich zeszytach komiksowych), ale za to w jednym tomie, w dobrej cenie, dostajemy trzy oryginale albumy. Na miłośników takich dzieł czeka zatem spora dawka sympatycznej rozrywki, do której chce się wracać. Sięgnijcie więc nawet, jeśli nie znacie poprzednich tomów, bo każdy album, jak i każda historyjka, to samodzielna opowieść, przy której bawić będą się czytelnicy niezależnie od wieku.