dd1

LastMan #11 ---- :: Sprawdź komentowany komiks.

:: Sprawdź komentowany komiks. ---- :: Sprawdź komentowany komiks.

dd

Tutaj możesz komentować wszystkie wiadomości pojawiające się w naszym serwisie komiksowym.

Moderatorzy: ljc, charlie_cherry

LastMan #11

Postautor: wkp » pn 04.12.2023 6:06

NOTHING LASTS FOREVER

Nic nie trwa wiecznie, jak to mówią. No i „Last Man” (albo „Lastman”, szczerze to sam od początku nie wiem, jak zapisywać ten tytuł i sieć nie rozwiała definitywnie moich wątpliwości, a to już jedenasty tom) właśnie wkroczył na rynek z przedostatnią częścią swoich przygód. I fajnie, i dobrze, bo może i – będę to powtarzał do znudzenia, ale takie są moje odczucia – to nie poziom naprawdę dobrych shounenów, z których seria czerpie pełnymi garściami, ale nadal to kawał naprawdę dobrej rozrywki, którą czyta się szybko, lekko i przyjemnie.

Pora na zemstę za śmierć Marianne. Ale misja Richarda i Cristy ma na celu nie tylko to, ale też i powstrzymanie zagrożenia, które może pogrążyć oba światy. W sytuacji gdzie wszystko bliskie jest końca, gdzie brakuje stabilności i bezpieczeństwa i wszystko staje się coraz gorsze, liczy się każda chwila a wydarzyć może się już dosłownie wszystko…

Jesteśmy już na ostatniej prostej i w serii zaczyna być czuć, że to już niemal koniec, że wielki finał przed nami i dziej się już dużo, konkretnie i z taką większą niepewnością co się wydarzy. W sumie to wiadomo, bo skoro shounenami rzecz inspirowana, to i musi być epicko, musi być to, na co się zanosi – a nie rozwiązane jakoś inaczej, nie ucięte nożem – i ten wielki finał powinien być zarówno oczywisty, jak i zagrać na sentymentach tych, którzy śledzili to wszystko przez sześć lat (w oryginale, w Polsce ma to zająć o rok krócej i skończyć się już za parę miesięcy). Ale na razie mamy to co przed.

I fajnie jest, jak już pisałem. Bo przyjemnie autorzy czerpią z tego, co w shounenach i równie dobrze się tym bawią. Widać, że ukochali sobie takie mangi, jak „Dragon Ball” i cała masa jemu podobnych i czerpią z nich pełnymi garściami. Ale jedocześnie robią wszystko, by to nie był fanfik, pokazując, że mają własną wizję, własne pomysły i jeszcze dodając temu wszystkiemu masę własnego charaktery – i robią to od samego początku, co najbardziej widoczne jest w samej szacie graficznej. Ta jest prosta, absolutnie nie mangowa, choć jak w mangach czarnobiała z kilkoma początkowymi stronami w kolorze, bardziej prosta, niechlujna, więcej z mangi czerpiąca w dodatkach niż w głównej opowieści, ale całkiem przyzwoita.

Reszta to po prostu kawał szybkiej, pędzącej na złamanie karku rozrywki. Trochę takiej bardziej męskiej, mimo iż w serii nigdy nie brakowało silnych kobiet, bardziej też na poważnie – humor to też głównie domena wspomnianych dodatków – ale jednak z tą nonszalancją, która pozwala łyknąć nawet to, co najbladziej absurdalne.

No i tyle w temacie. Cieszę się, że kolejny tom to już finał, bo to oznacza doczytanie do końca kolejnej dobrej serii. Ale i żal, że to już prawie koniec, bo jednak będzie mi tego „Last Mana” (czy tam „Lastmana”) brakować.
wkp
Książę
Książę
 
Posty: 2375
Rejestracja: wt 07.03.2017 13:38

Wróć do Komentarze i opinie

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron