Recenzja

Hitman #1

BOR recenzuje Hitman #1
20 dolców?! Koleś chyba zwariował! Trochę sporo jak za taki obskurny hotel. Ale cóż, stąd ta robota to łatwizna. Zastanawiam się, czy przyjęcie tego zlecenia to dobry pomysł... W sumie to nie byle co - zabić szefa mafii, jego ludzie na pewno będą szukać sprawcy... *** z tym! Dziesięć patyków nie chodzi piechotą, a kończy mi się już gotówka na piwo i pizzę. Zresztą Sean mówił, że zaczynam przesadzać z linią kredytową w barze... O! Skurczybyk zapalił światło... Do roboty! A co to ***** jest?!
Mniej więcej w ten sposób (z moją małą innowacją :) ) zaczyna się akcja ciekawego komiksu wydanego przez Mandragorę.
Tommy "Hitman" Monnaghan jest wyjątkowym bohaterem uniwersum DC. Nie jest bezinteresownie walczącym ze złem, ubranym w dziwny kostium superbohaterem, ani typem LOBO (miło cię poznać, widzisz, ciekawi mnie jak dobrze zawartość twojej czaszki skomponuje się z tapetą). Hitman zajmuję się zabójstwami na zlecenie, ale od zwykłego cyngla różni go kilka cech, dlaczego?
Podczas wspomnianego na początku zlecenia Tommy został ukąszony przez kosmicznego wampira (hehe nazwa pasuje do filmu Eda Wooda), jednak wbrew woli napastnika przeżywa atak bogatszy o kilka nadzwyczajnych umiejętności. Hitman posiada rentgenowski wzrok, oraz "bardzo nieprzydatną:)" umiejętność czytania w ludzkich myślach. To jednak nie wszystkie różnice! Tommy ma swoje zasady. Wie, że dzięki swoim umiejętnościom zwykły frajer nie da mu rady i nie zajmuje się "zwykłymi" zleceniami. Jego celem są ludzie/istoty posiadające nadzwyczajne umiejętności. Mimo to, Hitman ma swego rodzaju kodeks moralny. Nigdy nie zabija kobiet, dzieci, zwykłych ludzi, ani nawet obdarzonych supermocami których uważa za dobrych, nie strzeli do gliniarza, to nie jego styl (mała dawka moralności aby nie spowodować trwałych uszkodzeń mózgów czytelników). To tyle jeśli chodzi o opis bohatera. Wydanie Mandragory od strony wizualnej przedstawia się okazale, zresztą zostaliśmy już przyzwyczajeni do wysokiej jakości pozycji tegoż wydawnictwa. Sam komiks zawiera trzy historie. Pierwsza, w której Hitman wraz z innym bohaterem DC wiecznie rymującym (respect dla tłumacza za bungee :), kto czytał ten wie ) Demonem Etriganem opowiada o początku działalności Tommiego Monaghana, jako Hitmana (wcześniej był zwykłym cynglem) i rozprawieniu się z kosmicznym wampirem Glonthem i mafijną rodziną rządzącą w Gotham. Druga historia to pierwsze spotkanie z Mrocznym Rycerzem (Lord Vader is in da House - kto czytał ten wie:) ), a album kończy historia "Rage in Arkham", pierwsza historia z "prywatnej" serii „Hitman”, opowiadająca o rzekomym zleceniu na znanego i chyba też lubianego, przynajmniej przeze mnie szyderczego "złoczyńcę" Jokera i włamaniu do Arkham Asylum. Tu również pojawia się Batman i powietrze jest często przecinane przez pociski. Ogólnie "Hitman" nie jest ultra ambitnym komiksem typu "Maus". Jest to dostarczający sporo rozrywki komiks znakomicie nadający się na podróż kolejką, tudzież metrem czy autobusem (albo nawet taksówką - pozdrowienia dla burżujów). Sporo do czytania, kilka okazji do szczerego śmiechu, ogólnie całkiem przyjemna pozycja jednak bez dużego echa.

Opublikowano:



Hitman #1

Hitman #1

Scenariusz: Garth Ennis
Rysunki: John McCrea
Wydanie: I
Data wydania: Październik 2002
Seria: Hitman
Tytuł oryginału: Hitman
Rok wydania oryginału: 1997
Wydawca oryginału: DC
Tłumaczenie: orkanaugorze
Druk: kolor, kreda
Oprawa: miękka
Format: 17x26 cm
Stron: 144
Cena: 29,90 zł
Wydawnictwo: Mandragora
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-