Nowe Teksty

Nightwing #02: Blüdhaven, Tom Taylor [recenzja]
Jak komiks ocenił Sławiński?
Okładka miesiąca: marzec-maj 2024
Chmielewski wybiera okładkę miesiąca
Mity Cthulhu według Lovecrafta [recenzja]
Jak komiks ocenił Pawełek?

Zapowiedzi

Nowe Plansze

Nowe Imprezy

Forum Alei Komiksu

baner

Recenzja

Dogmat: Prolog

Yaqza, Yaqza recenzuje Dogmat Prolog
Dogmat: zasada teologiczna objęta kanonem wiary, podawana przez kościół do wierzenia jako niewzruszona prawda, nie
podlegająca krytyce ani dyskusji; twierdzenie przyjmowane bezkrytycznie za prawdę tylko na podstawie autorytetu, bez
względu na zgodność z doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem.


Władysław Kopaliński
Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych

Wydanie XXI, Warszawa 1991


Sięgając po ten tytuł jego lekturę zacząć musimy powoli, by nie pogubić z kartki na kartkę istotnych dla intrygi
elementów- to jak z jazdą samochodem, wszystko musi od początku być na swoim miejscu, gdyż odkrycie braków w czasie
jazdy może okazać się przykrym doświadczeniem.

Bohaterem (jak na razie najważniejszym) naszej opowieści jest Kevin O'Donnel, najemny zabójca o mrocznej i krwawej
przeszłości związanej z IRA. Jego umiejętności wynajęte obecnie przez Bractwo- organizację występującą przeciw doktrynie Kościoła- posłużyć mają przejęciu z pozoru nic nie znaczącej płyty CD transportowanej w tajemnicy na zlecenie Stolicy Apostolskiej.
Ale gdy mimo wykonania zadania transakcja nie dochodzi do skutku, a umowa między wykonawcą a zleceniodawcą zostaje
brutalnie przerwana strzelaniną i padającymi ciałami możemy być pewni, że ktoś tu właśnie zapewnił sobie poważne kłopoty...
Stopniowo w misternie tkany wzór wplatane będą kolejne nitki- Watykan, działający na zlecenie Stolicy Apostolskiej agenci rządowi, głodna sensacji prasa, polityk o niezwykłych umiejętnościach i...jeszcze ktoś, grupa oryginalnych person mających (najwyraźniej) odegrać istotną rolę w intrydze.
Gwoli przyzwoitości należałoby wspomnieć także o śp. biskupie Romero, który- mimo przedwczesnego zgonu- także ma do odegrania swoją rolę. Przynajmniej na tyle, na ile pozwala jego obecny stan.

Niektórym zależy na odzyskaniu płyty. Inni jeszcze nie są formalnie w sprawę wplątani- ale to chyba tylko kwestia czasu. Jakie tajemnice musi skrywać płyta, by być przedmiotem pożądania tak wielu osób?


Pościg za Kevinem (a w to wliczyć musimy wszelkie strzelaniny, bijatyki, pościgi samochodowe itp.) przerywać będą co pewien czas enigmatyczne, nie wykazujące (jak na razie) żadnych powiązań ze sprawą,
obrazy śmierci Jezusa, odbicia Ziemi Świętej i oblegania langwedockiego Béziers ["Zabijcie ich wszystkich, Bóg rozpozna
swoich
" - te słowa wypowiedzieć miał papieski legat Arnold Amaury, który w 1209 r. nakazał wyciąć w pień heretyków
(katarów). W komiksie użyto nazwiska "Montiliou" ].


Rysunki wywołują - delikatnie powiedziawszy- wrażenie efektu pracy twórcy mocno początkującego. Mimo że grube kontury i cieniowanie z użyciem kredek
świecowych(?) ( podobnie kolorystyka, interesująco i malowniczo wzbogacona dodatkowo o farby wodne) dawać mogłyby nadzieje na interesujące wykorzystanie rzeczonych narzędzi. Niestety skandaliczne niekiedy uproszczenia oraz błędy w perspektywie/anatomii pozbawiają wszelkich złudzeń.
Rysunek nie zachęca do zakupu produkcji- i mimo iż znajdziemy tu KADRY wybijające się ponad przeciętność (a to głównie dzięki świetnie i z fantazją nałożonym kolorom), to ogólnie rzecz biorąc oprawie można naprawdę wiele zarzucić, mnie osobiście zaś przypomina czasy gdy sam bazgrałem w zeszytach od polskiego i tworzyłem możliwie najbardziej archetypiczne fizjonomie bohaterów.
Co nie oznacza oczywiście, że jestem z tych tworów na tyle dumny by pozwolić sobie na ich publikację.

Wracając do komiksu- ujęcia w kadrach niestety także nie należą do specjalnie oryginalnych i powielają tego, co nie raz już w komiksach widzieliśmy. Ich stereotypowość staje się jeszcze wyraźniejsza gdy patrzymy przez pryzmat rysunków zmuszających do szukania JAKIEJKOLWIEK jaśniejszej strony oprawy graficznej.
Jako ciekawostkę należałoby zanotować pojawienie się "gadających głów" znanych tak z komiksów Millera, jak i "Spawna" McFarlane'a- w "Dogmacie" występują raz, ale wrażenie wzorowania się na wspomnianych tytułach pozostaje...
Cechy indywidualne bohaterów (kształt czaszki, fryzura, budowa ciała, ubiór) są wyraźnie zaznaczone (niekiedy ZBYT wyraźnie)- efekt końcowy zaś przypomina teatr w którym
każdy aktor dysponuje innym, wyraźnie odróżniającym się od innych kostiumem, co daje dość mizerny i wręcz zabawny efekt (a obawiam się że nie o to chodziło twórcom)-
brakuje mi kadrów, na których widziałbym życie świata, w którym dzieje się akcja - tłumy ludzi na ulicach itp.
Ten element co prawda występuje w "Dogmacie", ale w postaci szczątkowej; przechodnie są jakby cieniami, wypełnieniem tła, standy mającym imitować żywego człowieka. I tak oto można odnieśc wrażenie, że oglądamy film o zastraszająco niskim budżecie.
Ciekawostkę stanowi na pewno okładka, prowokująca i przyciągająca uwagę, po przyjrzeniu się jednak...dość kiczowata.
Ale to ona zapewne zwróci na komiks uwagę najbardziej.

"Dogmat: Prolog" to tytuł skrajnych sprzeczności- i przez to niełatwy w ocenie. Przyciąga uwagę intrygującym,
wielowątkowym scenariuszem nawiązującym do teologii i dogmatyki Kościoła, odpycha (czy wręcz odstręcza) rysunkami.
Ale akcja tak naprawdę nie zdążyła się na dobre rozkręcić- póki co mieliśmy przyjemność poznać bohaterów tejże historii, tych, którzy odegrają z pewnością nielichą role w kolejnych epizodach. Co ciekawe także wielbiciele prozy Lovecrafta znajdą w komiksie coś dla siebie.
Dorzućmy do tego prowokująca okładkę i- mimo mojego gderania na oprawę- mamy komiks wybijający się ponad średnią.
Niewiele, ale jednak. Ponieważ to tylko "Prolog" poczekamy na ciąg dlaszy.

Opublikowano:



Dogmat Prolog

Dogmat Prolog

Scenariusz: Łukasz Chmielewski (I)
Rysunki: Piotr Białczak
Wydanie: I
Data wydania: Marzec 2004
Seria: Dogmat
Druk: kolor
Oprawa: kartonowa
Format: A4
Stron: 56
Cena: 21,50 zł
Wydawnictwo: Studio Domino
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Tagi

Dogmat

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-