baner

Recenzja

Zamek śpiący, Linda Medley [recenzja]

Jan Sławiński recenzuje Zamek śpiący
6/10
Zamek śpiący, Linda Medley [recenzja]
6/10
Nie wiem, czy ten tekst będzie można nazwać recenzją. Dawno żaden komiks nie przysporzył mi takich problemów z jednoznaczną oceną. Teoretycznie ma wszystko, co lubię w popkulturze - postmodernistyczne zacięcie i fabułę będącą hołdem dla snucia opowieści, nie mogę mu też nic zarzucić pod względem formalnym. W praktyce lektura mnie nie porwała i emocjonalnie śledziłem ją z dystansu.

“Zamek śpiący” to wariacja na temat różnych baśni, z których jako pierwsza rzuca się w oczy “Śpiąca królewna”. Mimo fantastycznego settingu (gdzie świat przedstawiony obok ludzi zamieszkują antropomorficzne zwierzęta o magicznych możliwościach), cała opowieść bliższa jest historii obyczajowej niż epickiemu fantasy. Bohaterowie, choć niezwykli, mają jak najbardziej zwykłe problemy, marzenia i wątpliwości.

Pomysł na tytułowe miejsce - bezpieczną przystań dla wszystkich “dziwolągów”, którzy z różnych powodów potrzebują schronienia - sam w sobie jest dobrym punktem wyjścia fabuły. Autorka od razu może zaludnić zamek charakterystycznymi postaciami, a pojawienie się kolejnych łatwo wytłumaczyć. Różnorodność charakterów działa na plus, a postacie drugoplanowe nie zlewają się w jednolitą masę. Zresztą autorka często skacze między bohaterami, losowo pogłębiając charaktery wybranych i dając im więcej czasu antenowego, np. zaglądając w ich przeszłość. Postaci są ciekawe mniej lub bardziej, tak jak i historyjki bywają lepsze lub gorsze, krótsze i dłuższe. Niektóre pod warstwą rozrywkową poruszają współczesne problemy (wciąż aktualne, mimo że komiks w oryginale był publikowany w drugiej połowie lat 90. XX wieku). Inne są zaledwie błahostką nastawioną na popkulturową zabawę znanym motywem ukazanym w krzywym zwierciadle.

Całość, mimo w pewnym sensie wywrotowego charakteru względem klasycznych baśni, jest opowiedziana niespiesznie, bez wielkich fajerwerków, chyba że za te uznać pojawiającą się w pewnym momencie narrację szkatułkową. Powściągliwe, mocno statyczne rysunki, imitujące starodawne prace litograficzne, w połączeniu ze stylizowanym wydaniem komiksu na wiekowy wolumin nadają całości eleganckiego charakteru. Obcowanie z polskim wydaniem “Zamku śpiącego” daje przyjemność, nawet jeśli momentami historie są przegadane, a ich puenty pozostawiły mnie obojętnym.

Nie mogę odmówić autorce pomysłu i konsekwencji w jego realizacji, a jednocześnie mam wrażenie, że to komiks nie dla mnie. Doceniam rzemiosło, nie dostrzegam geniuszu. Zrealizowane na podobnym patencie "Furia" i "Przesilenie", o których pisałem niedawno, dużo bardziej do mnie przemawiają. Z "Zamku śpiącego" zapamiętam kilka postaci (team-up Boćka i konia-wojownika!) i nie mogę powiedzieć, by czas spędzony przy lekturze był zmarnowany. Jednocześnie raczej nigdy do tego komiksu nie wrócę, bo po prostu nie zachwycił mnie tak, jakbym tego chciał. Porządne rzemiosło, z wyrazistym pomysłem fabularnym i formalnym, na tle innych rzeczy tytuł z pewnością oryginalny. Ale no właśnie - dla mnie pozbawiony tej iskry, która kazałaby z zapartym tchem pochłaniać kolejne strony i piać z zachwytu nad błyskotliwością autorki. Bywa i tak, a jest też duża szansa - patrząc jakże liczne pozytywne opinie na temat tego wydania - że Wam spodoba się bardziej, możecie więc dodać jedno oczko do mojej subiektywnej oceny.

Opublikowano:



Zamek śpiący

Zamek śpiący

Scenariusz: Linda Medley
Rysunki: Linda Medley
Wydanie: I
Data wydania: Listopad 2023
Tłumaczenie: Marceli Szpak, Agnieszka Murawska
Druk: czarno-biały
Oprawa: twarda
Format: 140 × 204 mm
Stron: 472
Cena: 89,90 zł
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
ISBN: 978-83-67360-55-5
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Zamek śpiący, Linda Medley [recenzja] Zamek śpiący, Linda Medley [recenzja] Zamek śpiący, Linda Medley [recenzja]

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-