reklama

Recenzja

Mission: Impossible 7 Dead Reckoning Part One, Tom Cruise, film [recenzja]

Krzysztof Zimiński recenzuje Mission: Impossible 7 Dead Reckoning Part One
7/10
Mission: Impossible 7 Dead Reckoning Part One, Tom Cruise, film [recenzja]
7/10
Tom Cruise to obecnie już nie tylko aktor, a Mission: Impossible to nie jest po prostu seria filmowa. Mamy do czynienia z ikoną, człowiekiem-instytucją, ciągnącym od dekad na własnych barkach markę, która stała się gatunkiem samym dla siebie.

W czasach, gdy filmy o przygodach Bonda nadmiernie spoważniały, Ethan Hunt dziarsko udał się tam, gdzie nie odważył się już nawet zerkać żaden kinowy agent MI6 - poza zdrowy rozsądek, tam, gdzie tylko wyobraźnia i sprawność warsztatowa filmowców pozwalają przekraczać granice Niemożliwego, by móc zaskakiwać widza coraz ambitniejszymi rozwiązaniami.

Pierwsza część "Dead Reckoning" ma dokładnie to, do czego nas przyzwyczaiła seria - nieustanną niemal akcję, pościgi, przebieranki z wykorzystaniem realistycznych masek, spektakularne efekty specjalne i wyczyny kaskaderskie, które oczywiście wykonuje osobiście Cruise. Pojawiają się nowi, niebezpieczni przeciwnicy, ale wysoką stawkę łagodzą także nowi sprzymierzeńcy.

Przez te niemal trzy godziny dzieje się bardzo dużo, ale produkcji nie zabrakło jednak kilku wad. Pierwszą, bazową, ale jak dla mnie najmniej istotną, jest pewna wtórność, bo mamy do czynienia niejako z krzyżówką wzorcowego Bonda (w tym przedcraigowskim sensie) z anime "Ghost in the Shell", ponieważ zagrożenie przychodzi tu ze sfery cyfrowej, a wszystko to doprawiono jakby gościnnym występem Catwoman. Starcia na dachu pociągu kojarzyły mi się z "Pozdrowieniami z Moskwy", a wspinaczka po wnętrzu wiszącego wagonu z drugą częścią cyklu gier Uncharted - i podobne odniesienia można by wyliczać dłużej.

Większym problemem była dla mnie jednak pretekstowość fabuły, bo po wstępie z udziałem Marcina Dorocińskiego (sam prolog trwa jakieś pół godziny) otrzymujemy kolekcje sekwencje i zwroty akcji, które rzucają aktorów w kolejne miejsca globu. Dopiero jednak po dwóch godzinach filmu dowiadujemy się więcej, o co w tym wszystkim chodzi. Do tego momentu bohaterowie z różnych frakcji uganiają się po prostu za drugą połową Tajemniczego i Potężnego Przedmiotu, którego zastosowanie i cel zostały zarysowane tylko mgliście.

Przy czym być może najsensowniejszym ze strony bohaterów rozwiązaniem byłoby po prostu zniszczenie tej połówki, którą posiadają - ale wtedy przecież całość skończyłaby się zbyt szybko.

W efekcie otrzymujemy niemal trzygodzinną produkcję, która zaledwie zarysowuje fabułę i ledwie wyrabia się przed finałem jako ekspozycja. By poznać faktyczną kulminację, musimy teraz poczekać kolejne półtora roku, bo premiera drugiej (i mam nadzieję, że ostatniej) pod-części serii zaplanowana jest na maj 2025. Być może wtedy dowiemy się w końcu więcej, a scenariusz okaże się być bardziej konkretny, ale nawet to i wysoki poziom realizacyjny pierwszej połowy nie uzasadnia dla mnie aż tak spektakularnego przepompowania jej fabuły sprężonym powietrzem i upchania jej watą.

Opublikowano:



Mission: Impossible 7 Dead Reckoning Part One

Mission: Impossible 7 Dead Reckoning Part One

Premiera: Październik 2023
Seria: Mission: Impossible
Oprawa: DVD, Blue ray
Stron: 163 min.
Wydawnictwo: Galapagos
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-