reklama baner reklama
baner

Recenzja

Batman Knightfall #02: Upadek Mrocznego Rycerza, Breyfogle [recenzja]

Tomasz Kleszcz recenzuje Batman Knightfall #02: Upadek Mrocznego Rycerza
9/10
Batman Knightfall #02: Upadek Mrocznego Rycerza, Breyfogle [recenzja]
9/10
Bezcenny rok 1993

Prolog sagi Knightfall pozytywnie zaskoczył i zaostrzył apetyt na więcej tego nostalgicznego materiału. Upadek Mrocznego Rycerza dostarcza go całe mnóstwo, zapewniając, że przez kilka dobrych godzin możecie przenieść się w czasie i doświadczyć czegoś niezwykłego.


Pętla zarzucona Batmanowi na szyję przez Bane'a zaciska się w coraz szybszym tempie. Po tym, jak nowemu, niekoronowanemu królowi zbrodni w Gotham, udało się uwolnić wszystkich przestępców z Azyl Arkham, sprawy przerosły nawet Batmana. Początkowo nie dopuszcza on do siebie tych myśli, wciąż robiąc dobrą minę do złej gry. Wszyscy wokół zdają się zauważać, że zarówno Bruce, jak i jego sekretne alter ego przekroczyli granicę swojej wytrzymałości i są na najlepszej drodze do samozagłady. Śledzimy sukcesywnie zmagania mściciela z drugorzędnymi bandziorami pokroju Mister Zsasza, obłąkanego mordercy, czy też FireFly'a - maniakalnego podpalacza [w bardzo widowiskowym skądinąd zeszycie]. Aż do rezydencji Wayne'ów wdziera się osobiście sam Bane, by zewrzeć szyki z Batmanem.

Mamy tutaj kontynuację wszystkich dobrych [i złych] rzeczy, jakie dostarczył prolog tej opowieści w poprzednim tomie. Niespieszne, ale konsekwentnie budowane napięcie, z dobrze wyważonymi scenami akcji. Poszczególne zeszyty napisane są bardzo dobrze i same w sobie stanowią świetną zabawę, a fakt, że składają się na tak monumentalną sagę i autorzy potrafią zachować żelazną konsekwencję w drodze do celu bez zbędnego lawirowania i sztucznego pompowania treści wzbudza dodatkowe uznanie. Niestety, za większość oprawy wizualnej [do momentu walki dwóch tytanów] odpowiadają panowie Aparo oraz Breyfogle i to jest największy minus całego przedsięwzięcia.

W tym miejscu trudno nie odnieść się do innej przełomowej bitwy, która w tym samym roku przetoczyła się przez świat DC. W Superman vol. 2, #75 (Jan 1993) za sterem zasiadł Dan Jurgens i... co tu dużo mówić. Pomiędzy tymi dwoma tytanicznymi starciami zieje ogromna przepaść, zarówno na poziomie strategicznym jak wizualnym. Można tylko próbować wyobrazić sobie, o ile lepszy w odbiorze byłby Knightfall - zwłaszcza finałowa akcja - gdyby nie naprawdę słabi rysownicy, jacy zostali zaangażowani w ten projekt. Sama walka Bane'a z Batmanem ogólnie wygląda mizernie, ostatecznie czekaliśmy na nią dość długo, chciałoby się otrzymać coś z większym rozmachem. Mówi się trudno, biegu historii odwrócić się nie da. Fakt, że zeszyty po tylu latach czyta się z ogromną przyjemnością i nadal dostarczają mnóstwa zabawy, świadczy o tym, jak bardzo mimo wszystko było to przedsięwzięcie udane. Na osobną wzmiankę zasługuje cykl nadal świetnie wyglądających okładek autorstwa Kelley Jonesa z najbardziej kultową, zdobiącą omawiana publikację.

Tom drugi nie kończy się bynajmniej na finałowej walce. Życie toczy się dalej, a złamany (chyba każdy czytelnik komiksów wie, czym to ikoniczne spotkanie się skończyło i ta wypowiedź nie zostanie odebrana jako spojler) Batman musi przetrwać. Bo to nie tylko człowiek. To symbol, który niesie ze sobą pewne wartości i wydaje się nieodzowny do funkcjonowania Gotham. A jeśli Bruce nie da rady wypełnić tego obowiązku, ktoś musi go zastąpić...

Wraz ze zmianą głównego bohatera mamy tu także zmianę rysowników, zdecydowanie na plus. Nie ma co prawda przełomu porównywalnego z Jimem Lee w X-Menach, czy McFarlanem w Spidermanie, ale jest zauważalnie lepiej. Po tąpnięciu, jakim było pokonanie Batmana, trzymanie czytelnika w napięciu wydawało się trudnym zadaniem, jednakże autorzy poradzili sobie bardzo dobrze, zaskakując przemyślanym dalszym ciągiem opowieści. Album wciąga do ostatniej stronicy, a trzeba przyznać - jest ich całkiem sporo.

Upadek Mrocznego Rycerza to w pełni udana kontynuacja epickiej w pełnym tego słowa znaczeniu opowieści, trudnej do porównania z czymkolwiek. To olbrzymi kawał historii, dostarczającej olbrzymiej ilości zabawy. Zabrzmi to banalnie, ale dziś już takich nie robią. Łyżka dziegciu w postaci przeciętnych ilustratorów (a Jim Aparo i Norman Breyfogle takimi byli pomimo ogromnego dorobku i pewnego zasłużonego statusu gwiazd) nie jest w stanie zepsuć słodkiego smaku fantastycznej zabawy.

Opublikowano:



Batman Knightfall #02: Upadek Mrocznego Rycerza

Batman Knightfall #02: Upadek Mrocznego Rycerza

Scenariusz: Chuck Dixon, Doug Moench, Alan Grant
Rysunki: Graham Nolan, Jim Aparo, Norm Breyfogle
Okładka: Kelley Jones, Bob LeRose
Wydanie: I
Data wydania: Lipiec 2022
Seria: Batman, Batman Knightfall
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Druk: kolor, kreda
Oprawa: twarda
Format: 17,0x26,0 cm
Stron: 588
Cena: 199,99 zł
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788328154186
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Batman Knightfall #02: Upadek Mrocznego Rycerza, Breyfogle [recenzja] Batman Knightfall #02: Upadek Mrocznego Rycerza, Breyfogle [recenzja] Batman Knightfall #02: Upadek Mrocznego Rycerza, Breyfogle [recenzja]

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-