reklama

Recenzja

Między kadrami

Paweł Panic recenzuje Pięć tysięcy kilometrów na sekundę
9/10
Między kadrami
9/10
„Pięć tysięcy kilometrów na sekundę” to komiks obyczajowy przedstawiający losy burzliwego związku Lucii i Piera. Na początku wszystko przebiega identycznie jak w tysiącu podobnych opowieści. Beztroska młodość, lato, miłość, gdzieś między tym wszystkim przyjaciel głównego bohatera, będący dobrym pretekstem do wprowadzenia popularnego motywu trójkąta. Takich historii było już całkiem sporo, żeby z komiksowego podwórka wymienić pierwszy tom doskonałego „Lupusa” Frederika Peetersa. Ale już kolejny rozdział tej opowieści przekonuje, że w „Pięciu tysiącach kilometrów na sekundę” równie istotne, jak wydarzenia przedstawione w kadrach, są lata, które je rozdzielają. Fior pokazuje nam tylko wycinki, istotniejsze fragmenty uczuciowego życia pary głównych bohaterów, pozostawiając w naszych rękach zadanie poskładania tej układanki w spójną całość.

Komiksów o młodzieńczej miłości jest całkiem sporo, ale historie, które pokazują ewolucję tego uczucia na przestrzeni lat, należą do rzadkości. Na pierwszy rzut oka omawiane dzieło jest jeszcze jednym głosem na popularny temat, jednak wraz z kolejnym rozdziałami okazuje się, że autora interesuje to, jak przewrotne potrafią być życiowe wybory. Kolejne, kluczowe etapy związku wypadają w ujęciu Fiora bardzo naturalnie. Pierwsza fascynacja i nieśmiałe zaloty to, co prawda, standard w tego typu opowieściach, ale już list pożegnalny Lucii jest doskonałym przykładem tego, jak naprawdę wygląda zrywanie. Próba przerzucenia odpowiedzialności na drugą osobę, faktyczne skupianie się przede wszystkim na sobie, wreszcie zmiana tematu, kiedy już padają te najważniejsze słowa. A wszystko przy jednoczesnym stwarzaniu pozorów, że zachowanie osoby, która kończy związek, jest w pełni fair. Ale wzajemna fascynacja nie mija, a para bohaterów męczy się z konsekwencjami decyzji, które podejmują. Wydaje się, że niczego im nie brakuje, lecz tak jak Lucia, przez niewłaściwe wybory, niweczy obiecującą karierę literaturoznawcy i rezygnuje z Norwegii, tak Piero, poświęcając się pracy archeologa, nijak nie potrafi odnaleźć szczęścia w życiu osobistym.

Niemożność skierowania przez bohaterów własnego życia na właściwe tory jest w dziele Fiora porażająca. I nie chodzi nawet o to, że ich rozstanie było błędem, bo skończyło się w sposób dosyć typowy dla młodzieńczej miłości, którą weryfikuje stopniowe dorastanie. Związek Lucii i Piera pewnie i tak nie przetrwałby próby czasu, niemniej jest dla nich sentymentalną kotwicą, która pozwala im wierzyć, że kiedyś ich życie było szczęśliwe. Znamienne, że ich pierwsza, od czasu rozstania, rozmowa telefoniczna ma miejsce, kiedy Piero dowiaduje się, że będzie ojcem. Można przyjąć, że ten dzień pokrywa się z dniem, w którym Lucia ucieka od swego dotychczasowego partnera. Młodzieńcza miłość zawsze była dla nich najlepsza, dlatego decydują się na odnowienie kontaktu. Na powrót jest już jednak za późno, zbyt wiele rzeczy wydarzyło się po drodze, aby ich związek miał jakikolwiek sens. Idealistyczny obraz lat, które spędzili razem, sprawia, że nie potrafią w pełni cieszyć się swoim aktualnym życiem. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można jednak przyjąć, że gdyby byli razem, też nie potrafiliby odnaleźć tej utraconej radości.

Przedostatni rozdział opowieści rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, przez co można sądzić, że to tylko jeden z możliwych scenariuszy, że życie Lucii i Piera nie musi być podsumowane przez nieudolny seks w knajpianej toalecie. A jednak trudno uwierzyć, że istnieją jakieś inne opcje. Dlatego Fior na koniec jeszcze raz powraca do najszczęśliwszego etapu w życiu swoich bohaterów, kontrastując wspomniane spotkanie po latach z idealizowanym pierwszym razem. Ale już w tym wyjątkowym dniu pojawia się rysa, która sugeruje, że wydarzenia z przyszłości są prawdziwe.

Wszystko to doskonale opowiedziane i pięknie przedstawione przez akwarelowe, żywe ilustracje, których zróżnicowana kolorystyka dobrze oddaje nie tylko specyfikę miejsc, w których aktualnie rozgrywa się akcja, ale też podkreśla charakter przedstawionych wydarzeń. Barwną klamrę stanowi tutaj kolor żółty, z jednej strony kojarzący się z radością, a z drugiej będący symbolem zdrady. I mimo że ilustracje nie są zbyt szczegółowe, to doskonale ukazują emocje bohaterów i nieustanny upływ czasu.

„Pięć tysięcy kilometrów na sekundę” to wyjątkowy komiks o miłości, związkach, poszukiwaniu szczęścia i tej prostej prawdzie, że życie to sztuka wyborów. Dokonując wyborów, zawsze coś tracimy, a jedynym sposobem na szczęście jest zapomnienie o drugiej opcji. Ot, kameralna opowieść o ludziach i ich uczuciach. Wydarzenia przedstawione są na przestrzeni wielu lat, lecz wydaje się, że wszystko rozgrywa się w przeciągu kilku niezwykle burzliwych tygodni. Studia, praca, dzieci – to tylko tło relacji głównych bohaterów. Ten komiks naprawdę daje do myślenia. Może nie każdy rozdział będziecie mogli zestawić z własnym życiem, ale pewnych analogii po prostu nie da się uniknąć. Bo ludzie aż tak się od siebie nie różnią i w egoistycznym dążeniu do szczęścia popełniają mnóstwo podobnych błędów.

Opublikowano:



Pięć tysięcy kilometrów na sekundę

Pięć tysięcy kilometrów na sekundę

Scenariusz: Manuele Fior
Rysunki: Manuele Fior
Wydanie: I
Data wydania: Sierpień 2014
Tytuł oryginału: Cinq mille kilomètres par seconde
Rok wydania oryginału: 2010
Wydawca oryginału: Atrabile
Tłumaczenie: Katarzyna Koła
Druk: kolor
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 170 × 240 mm
Stron: 144
Cena: 49,90 zł
Wydawnictwo: Kultura Gniewu
ISBN: 978-83-64858-00-0
WASZA OCENA
Brak głosów...
TWOJA OCENA
Zagłosuj!

Galerie

Między kadrami Między kadrami Między kadrami

Komentarze

-Jeszcze nie ma komentarzy-